Posłowie zebrali się, aby głosować nad projektem ustawy ws. rachunkowości. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia pozwolił wcześniej jednak na wnioski formalne. Na mównicę wyszedł Jarosław Sachajko z Kukiz’15, a następnie Jacek Ozdoba z Suwerennej Polski. Zwrócił się do Hołowni, nazywając go „marszałkiem rotacyjnym”. Następnie odniósł się do informacji, że rząd chce wypuścić z więzień 20 tys. osadzonych. – W ramach czego? Docenienia, że na was zagłosowali? – zastanawiał się Ozdoba.

„Naleśnik”, „king kong”

W tle słychać było, jak jeden z ministrów zabiera głos. – Cicho, Nitras, siadaj, bo przedawkowałeś politykę już dawno. Tak samo cieszę się, że naleśnik cicho siedzi [miał na myśli Witolda Zembaczyńskiego z KO – red.], a ty tam king kong też cicho siedź tam [chodziło mu o Jakuba Rutnickiego – red.] – powiedział polityk prawicy. Marszałek Sejmu przywołał go wtedy do porządku, ale ten odparł, by rząd nie kompromitował się więcej i zszedł z mównicy.

– Panie ministrze dwutygodniowy, pan poczeka jeszcze – zaczął Hołownia. Zwrócił uwagę, że Ozdoba swoim zachowaniem naruszył powagę Sejmu. Poseł ponownie stanął na mównicy, lecz marszałek Sejmu podkreślił, że nie udzielił mu głosu.

21 marca nad ranem lider Polski 2050 powrócił do całej sprawy. „Posła Ozdoby wieczorne wyzywanie posłów z mównicy może go słono kosztować. Po stwierdzeniu naruszenia powagi Sejmu Prezydium może nałożyć na niego karę pozbawienia diety nawet na trzy miesiące. Słowa mają swoją cenę. Kultura i szacunek ceny nie mają” – stwierdził.

„Dno”

Na słowa Hołowni niedługo później zareagował tymczasowy lider Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry – europoseł Patryk Jaki. „Więc „wpier*****” i „je*** PiS” można mówić a „naleśnik” i „king kong” nie można. Co za dno, ten Hołownia” – napisał.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.