
W skrócie
-
Grenlandzka federacja psich zaprzęgów poinformowała o wycofaniu zaproszenia na wyścigi dla gubernatora Luizjany Jeffa Landry’ego.
-
Federacja krytykowała zaproszenie amerykańskiego polityka przez prywatną firmę i podkreśliła, że udział zagranicznych polityków w zawodach jest niewłaściwy.
-
Relacje Grenlandii z USA są napięte w związku z dążeniami Donalda Trumpa do przejęcia wyspy i nałożeniem przez niego ceł na państwa europejskie.
„KNQK została poinformowana, że firma turystyczna, która zaprosiła gubernatora Jeffa Landry’ego ze Stanów Zjednoczonych, jednostronnie wycofała swoje zaproszenie” – przekazała federacja i dodała, że ruch firmy jest „uspokajający”.
W ubiegłym tygodniu KNQK skrytykowała decyzję prywatnej firmy o zaproszeniu amerykańskiego polityka. „Zarząd KNQK uważa za nieakceptowalne stosowanie politycznej presji z zewnątrz i dlatego postrzega udział zagranicznych polityków w wyścigach za całkowicie niewłaściwe. Zarząd współpracuje blisko z patronami, by ustalić kto wysłał zaproszenie do zagranicznego polityka. Gdy dochodzenie się skończy, zarząd przekaże dalsze informacje” – napisano wtedy w komunikacie.
Do podobnej sytuacji doszło również rok temu. Wtedy wyścigi miała oglądać żona wiceprezydenta USA JD Vance’a – Usha. Jej udział w zawodach spotkał się jednak z dużą krytyką w związku z czym zamiast oglądać wyścigi, Usha Vance wraz z mężem odwiedzili jedynie amerykańską bazę Pitiffuk na Grenlandii.
Spór o Grenlandię. Trump wywiera presję na Europę
Relacje na linii Grenlandia-USA pozostają napięte już od dłuższego czasu w związku z zapowiedziami Donalda Trumpa, że Stany Zjednoczone chcą przejąć arktyczną wyspę, należącą obecnie do Danii, mimo sprzeciwu Kopenhagii, ale również samych Grenlandczyków.
W ostatnich dniach Trump nie wykluczył użycia siły do przejęcia Grenlandii. Gdy Dania zorganizowała na wyspie ćwiczenia wojskowe, w których wzięło udział osiem państw należących do NATO, prezydent USA ogłosił nałożenie 10-procentowych ceł na wszystkie kraje, które wysłały żołnierzy na wyspę.
Krok amerykańskiej administracji spotkał się z dużą krytyką ze strony europejskich państw. W poniedziałek wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil przekazał, że Europa „nie pozwoli, by ją szantażowano” i dlatego przygotowywane są środki odwetowe na amerykańskie cła.

