
Dramat w rodzinie zastępczej
Funkcjonariusze weszli do mieszkania rodziny zastępczej w Zgierzu (woj. łódzkie) z powodu podejrzeń, że dzieci nie mają odpowiedniej opieki – poinformowało jako pierwsze RMF FM. Wewnątrz znajdowało się sześcioro dzieci w różnym wieku oraz troje dorosłych. Brakowało jednego nieletniego domownika, a rodzice nie wiedzieli, gdzie przebywa. Gdy ośmioletni chłopiec wszedł do mieszkania, policjanci zauważyli na jego ciele liczne siniaki.
Jak przekazali dziennikarze, chłopiec doznał obrażeń najprawdopodobniej na skutek bicia przez jednego z mężczyzn, którzy znajdowali się w mieszkaniu. Policja zatrzymała małżeństwo. Odebrano im także siedmioro dzieci, znajdujących się pod ich opieką. Para najprawdopodobniej usłyszy zarzuty, a obecnie śledczy gromadzą materiał dowodowy. O sprawie została poinformowana również prokuratura.
Dziecko zadzwoniło po pomoc na policję
Do podobnego zdarzenia doszło pod koniec marca ubiegłego roku, również w okolicach Zgierza. Pięciolatek zadzwonił wówczas na numer alarmowy i poinformował, że jego rodzice śpią, a młodszy brat płacze. Dziecko nie było w stanie wskazać adresu, ale dyspozytorce udało się go ustalić. Funkcjonariusze ruszyli więc na miejsce, gdzie zastali troje dzieci w wieku pięciu i trzech lat oraz dziewięciomiesięcznego chłopca.
„Wraz z nimi obecni byli rodzice – 30-letnia matka i 29-letni ojciec. Badanie ich trzeźwości wykazało ponad promil alkoholu w ich organizmach. W domu panował straszny bałagan. Dzieci były widocznie zaniedbane i głodne” – zrelacjonowała nadkomisarz Aneta Sobieraj. W sprawę zaangażował się Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, a rodzice usłyszeli zarzuty.
Więcej informacji na ten temat znajduje się w artykule: „Pięciolatek zadzwonił pod 112. Gdy dyspozytorka odebrała telefon, usłyszała płacz”.
Źródła: RMF FM, Policja łódzka

