
Prawie równo miesiąc w meczu o stawkę na korcie nie pojawiła się Iga Świątek. Polka ostatni raz zagrała mecz przeciwko Magdzie Linette w ramach Miami Open (WTA 1000), dokładnie 19 marca. Od tego czasu w tenisowym życiu najlepszej polskiej tenisistki sporo się zmieniło.
Choć jedno pozostało pewne – w kolejnym starciu – które przypadło akurat na otwarcie zmagań turnieju w Stuttgarcie, Polka znów była zdecydowaną faworytką. Jak się okazało, tym razem rywalizując z doświadczoną reprezentantką gospodarzy, Laurą Siegemund.
Porsche Tennis Grand Prix: Iga Świątek z pewnym zwycięstwem na otwarcie!
Co zatem wydarzyło się w życiu polskiej tenisistki? Przede wszystkim Świątek do turnieju w Stuttgarcie Polak przystąpiła z nowy trenerem w sztabie. Francisco Roig zasiadł obok Tomasza Świątka, ze spokojem spoglądając na to, co w debiucie robi jego nowa podopieczna. Człowiek, który wywodzi się ze środowiska słynnego Rafaela Nadala, ma dać nową energię w tenisowe życie Polki.
Czy można to było zaobserwować w środowym meczu? Na pewno Świątek konsekwentnie starała się realizować plan. Polka nie wpadała w niepotrzebne problemy, które w niedalekiej przeszłości miały miejsce głównie ze względu na własne, niewymuszone błędy. Siegemund, choć jest tenisistką solidną, to ma też swoje ograniczenia. Z pewnością po stronie Polki była siła fizyczna oraz poruszanie, które w przypadku kortów ziemnych – Świątek ma jedne z najlepszych – o ile nie najlepsze na świecie.
Niemka miała swoje momenty. W pierwszym secie, wygranym przez Świątek 6:2, Siegemund zdołała odłamać powrotnie na 2:3, ale odpowiedź Polki była błyskawiczna – na 2:4 i domknięcie kolejnych dwóch gemów na niekorzyść 51. rakiety rankingu WTA.
Ten sam scenariusz miał miejsce w drugiej odsłonie. Świątek ponownie prowadziła z przełamaniem (4:2), ale Niemka zdołała wykorzystać swoją szansę i zniwelować straty do jednego gema (4:3). Cóż jednak z tego, skoro Świątek ponownie błyskawicznie znalazła ripostę w postaci przełamania powrotnego, tym razem na 5:3.
Z ostatecznym zakończeniem rywalizacji z wynikiem 6:3, kiedy Polka wygrała swój gem serwisowy. Całe spotkanie trwało niecałe 1,5 godziny i wydaje się, że było od początku do końca pod kontrolą polskiej tenisistki.
Kolejny mecz turnieju Polka rozegra w piątek (tj. 17 kwietnia). Rywalką Polki będzie zwyciężczyni czwartkowego starcia, w którym Rosjanka Mirra Andriejewa zmierzy się z Amerykanką Alycią Parks.

