
-
Indonezja zadeklarowała gotowość wycofania się z Rady Pokoju, jeśli nie zostanie osiągnięta niepodległość Palestyny.
-
Minister spraw zagranicznych Sugiono podkreślił, że państwowość Palestyny jest priorytetem dla Indonezji.
-
W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego Rady Pokoju w Davos uczestniczyli przedstawiciele około 20 państw, ale bez udziału Rosji i większości państw europejskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Słowa ministra padły po dwudniowym spotkaniu prezydenta Prabowo Subianto z interesariuszami politycznymi, religijnymi i zagranicznymi w celu wyjaśnienia stanowiska dotyczącego udziału w Radzie Pokoju.
Sugiono, cytowany przez singapurski dziennik „The Straits Times”, zadeklarował, że „jeśli nie uda się wprowadzić zmian” gwarantujących niepodległość Palestynie, to Indonezja „jest gotowa” wycofać się z Rady.
Sugiono wskazał, że Dżakarta wyznaczyła kilka celów dotyczących budowania pokoju w Gazie i Palestynie po izraelskich atakach, a głównym założeniem jest wypracowanie państwowości Palestyny. – Ostatecznie chodzi o niepodległość i suwerenność – tłumaczył.
Pierwszy kraj może wycofać się z Rady Pokoju. „Jesteśmy gotowi”
Minister spraw zagranicznych Indonezji dodał, że jego kraj „priorytetowo” traktuje palestyńską państwowość. Zaznaczył, że prezydent Prabowo Subianto konsultował się z islamskimi przywódcami i byłymi dyplomatami, aby omówić obawy dotyczące przystąpienia do inicjatywy Stanów Zjednoczonych.
Sugiono zauważył, że struktura inicjatywy „dopiero się kształtuje”. – Nie wiemy też, gdzie jest biuro Rady i jak wygląda sekretariat. To wciąż jest w trakcie realizacji – powiedział.
Głos zabrał także wiceszef Indonezyjskiej Rady Ulemów (organizacja zrzesza islamskich uczonych – red.) Cholil Nafis, który zaznaczył, że Indonezyjczycy „nie są zobowiązani do współpracy” z Amerykanami w tych obszarach, w których nie zgadzają się z USA. – Jeśli nie uda się wprowadzić zmian, (prezydent Prabowo – red.) jest gotów się wycofać z Rady Pokoju – oświadczył.
Rada Pokoju „eksperymentem”? „Nie ma innej opcji na stole”
Z kolei były wiceminister dyplomacji Indonezji Dino Patti Djalal w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że popiera udział kraju w Radzie Pokoju. Opisał tę inicjatywę jako „jedyną realną, rozważaną obecnie opcję” w celu przeciwdziałania agresji na Palestynę.
– Nie ma innej opcji na stole. Rzeczywistość jest taka, że Rada Pokoju jest częścią działań mających na celu powstrzymanie powtarzających się naruszeń zawieszenia broni przez Izrael – powiedział.
Djalal dodał, że postrzega Radę Pokoju jako „eksperyment”, a nie gwarantowane rozwiązanie dramatu Palestyńczyków. Jak podkreślił, nie jest to „magiczna formuła, która natychmiast rozwiązuje wszystkie problemy”.
Nowa inicjatywa Donalda Trumpa. Powołał Radę Pokoju
W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego Rady Pokoju 22 stycznia w Davos uczestniczyli przedstawiciele 20 państw, w tym – oprócz Indonezji – przywódcy z Węgier, Bułgarii czy Argentyny. Nieobecni byli politycy z Rosji i większości państw europejskich.
Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Donald Trump w Davos oświadczył, że Rada będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu innych konfliktów na świecie.
Źródło: „The Straits Times”

