
Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział w zeszłym tygodniu, że Stany Zjednoczone zwróciły się do niego o pomoc przy tworzeniu obrony przed dronami, doceniając doświadczenie Ukrainy w walce z irańskimi Shahedami, których używa też Rosja. Zełenski przyznał również, że podobne zainteresowanie wykazały atakowane przez Iran kraje Zatoki Perskiej, w tym Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie, do których wysłał ukraińskich specjalistów.
Prezydent nie wymienił w tym kontekście Izraela, ale Iran twierdzi, że Kijów dostarczył mu drony przechwytujące. „Udzielając wsparcia w postaci dronów reżimowi izraelskiemu, upadła Ukraina w rzeczywistości zaangażowała się w wojnę i – zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych – uczyniła całe swoje terytorium uzasadnionym celem dla Iranu” – napisał w sobotę we wpisie na portalu X przewodniczący irańskiej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego Ebrahim Azizi.
Ukraina odpowiada: Jak seryjny morderca
Ukraińskie media, przypomniały w sobotę, że Iran jest strategicznym sojusznikiem Rosji, bo dostarcza jej drony kamikadze oraz technologie do ich produkcji swoim terytorium. Od 2022 r. Kreml wystrzelił około 57 tys. tych dronów przeciwko ukraińskim miastom, zabijając w tych atakach setki cywilów.
Ukraińskie MSZ odpowiedziało, że groźby Iranu w tym kontekście są absurdalne. – Irański reżim od lat wspiera zabijanie Ukraińców, bezpośrednio dostarczając państwu-agresorowi, Rosji, drony oraz technologie do agresji przeciwko Ukrainie. W tym kontekście absurdalne jest, gdy jacyś przedstawiciele tego reżimu grożą Ukrainie i jeszcze powołują się na prawo do samoobrony, zapisane w artykule 51. Karty Narodów Zjednoczonych – powiedział dziennikarzom rzecznik MSZ Heorhij Tychyj .
– To tak, jakby seryjny morderca usprawiedliwiał swoje zbrodnie, powołując się na kodeks karny – dodał. Rzecznik ukraińskiej dyplomacji podkreślił, że irański reżim musi ponieść odpowiedzialność za wszystkie swoje zbrodnie przeciwko narodowi irańskiemu oraz innym krajom i narodom – przekazała agencja Interfax-Ukraina.
Iran ostrzega przed odwetem na amerykańskich firmach
Z kolei minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi oświadczył w sobotę na platformie X, że jeżeli ostrzelane zostaną instalacje energetyczne jego kraju, irańskie siły zbrojne zaatakują amerykańskie firmy w regionie i przedsiębiorstwa, w których USA mają udziały – przekazała agencja AFP.
Oświadczenie padło po amerykańskich atakach na obiekty wojskowe na wyspie Chark, irańskim hubie naftowym. „Atak na wyspę Chark został przeprowadzony z terytorium sąsiednich państw. Stany Zjednoczone wystrzeliwują rakiety z sąsiedniego kraju, używając wyrzutni HIMARS” – powiedział irański minister, cytowany przez portal Iran International. „Z całą pewnością odpowiemy na te ataki” – podkreślił.
Jak informuje na swojej stronie ambasada Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Waszyngtonie, w ZEA działa ponad 1,5 tys. firm ze Stanów Zjednoczonych. To m.in. Microsoft, Bank of America, Cleveland Clinic, Nvidia, Northrop Grumman, Amazon, Google i Mastercard.
Wcześniej Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że siły amerykańskie uderzyły w ponad 90 celów militarnych na wyspie Chark. „W ataku zniszczono magazyny min morskich, podziemne magazyny pocisków i wiele innych obiektów wojskowych” – podało Dowództwo, podkreślając, że nie atakowało infrastruktury naftowej.
W sobotę Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej powiadomił, że zaatakował oddziały amerykańskich banków w państwach Zatoki Perskiej – przekazała agencja Reutera. Był to odwet za ostrzał banków irańskich.
Czytaj także: Pracownicy z Azji utknęli na Bliskim Wschodzie z powodu wojny. „Nie wiemy, gdzie się ukryć” – pisze Michał Kokot na Wyborcza.pl.
Redagowała Wiktoria Beczek

