
W skrócie
-
Parlament Islandii zdecydował o przeprowadzeniu referendum 29 sierpnia w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską.
-
W głosowaniu większość parlamentarzystów poparła referendum, a obywatele odpowiedzą na pytanie dotyczące wznowienia negocjacji z UE.
-
Kwestia ochrony islandzkiego rybołówstwa przed unijnymi kwotami połowowymi pozostaje głównym źródłem kontrowersji związanych z potencjalnym przystąpieniem do UE.
Za rozpisaniem referendum opowiedziało się w czwartkowym głosowaniu, poprzedzonym kilkugodzinną debatą, 34 parlamentarzystów z kolacji rządowej, ośmiu deputowanych było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.
Obywatele odpowiedzą na pytanie: „Czy Islandia powinna wznowić negocjacje akcesyjne z UE?„, choć opozycja proponowała sformułowanie „rozpocząć negocjacje”. Parlament odrzucił również poprawkę zakładającą przesunięcie referendum na 17 października.
Islandia. Parlament podjął decyzje ws. referendum
Ewentualna zgoda na negocjacje nie będzie oznaczała automatycznie opowiedzenia się za wejściem do UE. W tej sprawie będzie musiał odbyć się kolejny plebiscyt, gdy ustalone zostaną warunki członkostwa.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Ostatecznie starania wstrzymano w 2015 r.
W wyniku przedterminowych wyborów w 2024 r. w kraju powstała większościowa koalicja socjaldemokratycznego Sojuszu, liberalnego Odrodzenia oraz Partii Ludowej. Ugrupowania te w umowie koalicyjnej ustaliły, że referendum w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z UE odbędzie się do 2027 r. Nie podano wówczas konkretnej daty.
Zbliżenie Islandii do UE jest komentowane jako strategiczne w obliczu rosnącego znaczenia Arktyki i roszczeń prezydenta USA Donalda Trumpa do położonej w tym regionie Grenlandii.
„NYT”: Rybołówstwo pozostaje największą przeszkodą
Islandia jest strategicznie położona na północnym Atlantyku, należy do NATO, a także ma podpisaną umowę obronną z USA. Kraj jest bogaty w zasoby naturalne. Ważną gałęzią islandzkiej gospodarki jest rybołówstwo, którego ochrona przed unijnymi kwotami połowowymi była wcześniej przedmiotem debaty.
Jak opisywał „New York Times”, największe emocje wokół potencjalnego wejścia do UE nadal budzi właśnie kwestia połowów ryb.
Rybak Helgi Haraldsson w rozmowie z amerykańskim dziennikiem przyznał, że obawia się ograniczeń i utraty kontroli nad wodami połowowymi. Jego zdaniem Islandia musi chronić własny przemysł rybny przed otwarciem dla zagranicznych flot.
Islandczycy obserwują również sytuację w Irlandii, gdzie – według przeciwników integracji – unijne regulacje dotyczące kwot połowowych uderzyły w lokalne społeczności rybackie.

