
Podatki są pewne jak śmierć, a w polskim systemie podatkowym także dokuczliwe w obliczaniu. Były urzędnik resortu finansów znalazł sposób na uproszczenie rozliczeń, ujednolicenie zasad i likwidację równoległych przepisów podatkowych reżimy, które dziś różnią się w zależności od formy zatrudnienia.
Z informacji sewisu Interia Biznes wynika, że list z propozycją zmian trafił od razu do kilku ministerstw: rodziny, pracy i polityki społecznej, finansów i gospodarki oraz funduszy i polityki regionalnej.
Jednolita danina ma zapewnić takie same wpływy do budżetu
Artur Krawczyk proponuje gruntowną przebudowę logiki obowiązującego systemu. Zmienić ma się przede wszystkim przejrzystość i spójność zasad. Na pierwszy ogień jednolite reguły dotyczyłyby części składkowej – liniowej, zależnej od dochodu. To ona finansowałaby zabezpieczenie społeczne: emerytury, renty czy inne świadczenia zależne od stażu i wysokości odprowadzonych składek.
Powyżej tego poziomu wchodziłby podatek progresywny, którego stawka rosłaby wraz z dochodem. Oznaczałoby to, że podatnik płaciłby jedną daninę, w której wyraźnie można byłoby odczytać, jaka część odpowiada za jego przyszłe świadczenia, a jaka zasila ogólny budżet państwa.
Ogólne obciążenie dla większości osób pracujących miałoby pozostać zbliżone do obecnego, podobnie jak wpływy dla państwa.
Reguły finansowe działalności gospodarczej zbliżone do etatu
Po wprowadzeniu nowego podatku Narodowy Fundusz Zdrowia byłby finansowany w całości z budżetu, czyli z części podatkowej nowej jednolitej daniny. Dla podatników oznaczałoby to koniec nieintuicyjnie liczonej pozycji podatkowej, a dla państwa konieczność jasnego zdefiniowania, jaka część wpływów ma trafiać na ochronę zdrowia.
Osoby prowadzące działalność gospodarczą miałyby zostać włączone do jednolitego mechanizmu, ale z dodatkowymi ulgami i rozwiązaniami osłonowymi. To sposób na stopniowe zbliżanie warunków podatkowych do tych, które dotyczą pracowników etatowych.
Jednym z głównych celów reformy jest zbliżenie tzw. klina podatkowo-składkowego między umową o pracę a działalnością gospodarczą czy innymi formami zatrudnienia. Dziś różnice są na tyle duże, że system sam zachęca do szukania tańszych, mniej stabilnych konstrukcji – od kontraktów B2B po różne odmiany tzw. śmieciówek (umowy zlecenia i o dzieło).
Poparcie dla jednolitej daniny wyrazili m.in. prezesi Instytutu Finansów Publicznych, Warsaw Enterprise Institute, Centrum Myśli Gospodarczej, Fundacji INSTRAT, Narodowego Instytutu Społecznego oraz Klubu Jagiellońskiego.

