
Trener Maciej Maciusiak ma na pewno twardy orzech do zgryzienia. O ile w kontekście reprezentacji Polski w skokach narciarskich od lat funkcjonują głównie te same, świetnie znane postaci, to niekoniecznie samą „magią nazwisk” można cokolwiek osiągnąć. Co zresztą widać po… kryzysie, w którym znalazły się polskie skoki.
ZIO 2026: Trener Maciej Maciusiak o olimpijskich powołaniach!
Nie będzie zatem wielkim zaskoczeniem, jeśli w kontekście ZIO 2026 dojdzie do rewolucji w kadrze Polski. A trener Maciusiak będzie musiał skreślić kilka naprawdę znanych nazwisk. Wydaje się, że w połowie 74. Turnieju Czterech Skoczni, bardzo daleko od wyjazdu na igrzyska są choćby Piotr Żyła czy Dawid Kubacki.
Pierwszy to przecież dwukrotny mistrz świata. A Kubacki jako jedyny polski sportowiec… przywiózł medal z ostatnich ZIO, które odbyły się w Pekinie w 2022 roku. Na razie Żyła odpocznie od startów w TCS (zabraknie go w austriackiej części), a w jego miejsce wskoczy właśnie Kubacki – powracający z krótkiej zsyłki do Pucharu Kontynentalnego.
Czarne chmury zbierają się również nad głową Pawła Wąska. W tej chwili w lepszej formie wydaje się być Maciej Kot. Bardziej doświadczony skoczek, który do kadry A wrócił właściwie z marszu, po udanym weekendzie Pucharu Świata w Wiśle.
Są pewniacy na wyjazd na ZIO 2026? Jeden raczej na pewno.
– Do 18 stycznia, po konkursach w Sapporo, będzie ogłoszony skład. Zawodnicy cały czas walczą. Z mojej strony mogę obiecać, że postaramy się wybrać trójkę zawodników, która aktualnie będzie w najlepszej dyspozycji. Nie musimy się oszukiwać. Jeśli Kacper Tomasiak to utrzyma, to na ten moment jest pewniakiem. Poczekajmy jednak to są skoki narciarskie i z tygodnia na tydzień dużo może się zmienić. Przed nami pięć konkursów indywidualnych i zawody duetów. Do konkursów w Japonii jedziemy w najmocniejszym składzie. Później będą roszady na mistrzostwa świata w lotach narciarskich i Willingen – wyjaśnił trener Maciusiak w rozmowie dla Skijumping.pl.
74. Turniej Czterech Skoczni. Gdzie i kiedy oglądać Polaków?
Warto zauważyć, że rywalizacja w systemie KO, to jedyna taka formuła obowiązująca w trakcie sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. 25 utworzonych par (według klucza: 1. z 50., 2. z 49., itd.) tworzy pierwszą serię konkursu. Do finałowej wchodzą zwycięzcy par oraz pięciu tzw. „szczęśliwych przegranych” – zawodników z najwyższymi notami spośród tych, którzy zostali pokonani.
Teraz czas na austriacką odsłonę, czyli Innsbruck (4 stycznia) i na koniec, dwa dni później (tj. 6 stycznia) ostatni konkurs TCS w Bischofshofen.
Transmisje będą dostępne na antenach TVN i w Eurosporcie 1. Dodatkowo internetowo można śledzić rywalizację skoczków w Playerze oraz na platformie HBO Max.

