Wybory do Parlamentu Europejskiego zaplanowano na czerwiec tego roku. Chociaż do oficjalnego startu kampanii wyborczej zostało jeszcze trochę czasu, to w mediach pojawiają się pierwsze doniesienia na temat kandydatów. Szczególnie duże zainteresowanie budzi to, kogo wystawi Prawo i Sprawiedliwość. Media wskazywały m.in. Julię Przyłębską, Daniela Obajtka czy Jacka Kurskiego. Pojawiły się też nieoficjalne informacje, że o mandat europosła mieliby powalczyć Mariusz Kamiski i Maciej Wąsik. Jarosław Kaczyński miał im złożyć taką deklarację w zamian za „poświęcenie” i „niezłomną postawę w obliczu łamania prawa oraz walkę z reżimem Donalda Tuska” – podaje Onet.

Zobacz wideo
Marcin Bosacki o Ziobrze: Nie wiem, czy on jest chory, czy walczy o życie. O Kamińskim też tak mówiono…

Kamiński i Wąsik z coraz mniejszymi szansami na mandaty w PE. Nie wszyscy w PiS są zgodni

Teraz Jarosław Kaczyński ma rozważać wycofanie się z tej obietnicy. Wszystko przez tzw. listę Pegasusa. Jak ustalił Jacek Gądek z Gazety.pl, miała ona zawierać nazwiska członków Prawa i Sprawiedliwości, którzy byli inwigilowani przez służby specjalne, gdy kierowali nimi Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Są wśród nich m.in. Marek Suski, Krzysztof Sobolewski, Jan Krzysztof Ardanowski, prof. Ryszard Terlecki czy Adam Bielan. Oficjalnie jednak nikt z PiS tego nie przyznał. 

Na Nowogrodzkiej mają pojawiać się głosy, że w związku z tym ewentualny start Kamińskiego i Wąsika w wyborach do PE, stałby się pożywką dla przeciwników politycznych. W tym tonie ma wypowiadać się przede wszystkim środowisko Mateusza Morawieckiego i Suwerennej Polski (partia Zbigniewa Ziobry ma startować razem z PiS w eurowyborach) – podaje Onet. – Żadna taka decyzja jeszcze nie zapadła, choć dyskusja w partii o Maćku i Mariuszu się rzeczywiście toczy. To będzie jedna z najtrudniejszych kwestii do rozstrzygnięcia przy układaniu list wyborczych do Parlamentu Europejskiego – mówił w rozmowie z serwisem jeden z członków PiS. 

Inni rozmówcy Onetu twierdzą, że Jarosław Kaczyński z podjęciem ostatecznej decyzji czeka na ruch Donalda Tuska, który zapowiedział ujawnienie dokumentów dot. Pegasusa. Gdyby wówczas okazało się, że byli ministrowie podsłuchiwali swoich partyjnych kolegów i koleżanki, to w PiS i polityce byliby już skreśleni. – To może być koniec ich politycznej drogi – podkreślił jeden z informatorów. 

Polityk Suwerennej Polski odniósł się do medialnych doniesień o tzw. liście Pegasusa

Głos w sprawie ewentualnego podsłuchiwania polityków Zjednoczonej Prawicy przez służby specjalne zabrał Patryk Jaki z Suwerennej Polski. Z jego wypowiedzi wynika, że medialne doniesienia nie budzą w nim niepokoju. – To, że ewentualnie byli podsłuchiwani jedni i drudzy, z tego i tego obozu, to raczej chyba dobrze świadczy o poprzednim obozie – stwierdził w rozmowie z RMF FM.

Zapytany o samego Pegasusa podkreślił, że „każde poważne państwo na świecie dysponuje systemem takim jak Pegasus albo lepszym”. – Ten system był po to, że zanim Polska korzystała z Pegasusa, świat się zmienił, tzn. przede wszystkim grupy przestępcze, czy ludzie, którzy byli zaangażowani w różne działania korupcyjne, zaczęły korzystać z komunikatorów i polskie państwo byłoby bezbronne, gdyby tego nie miało – dodał. 

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.