Andrzej Duda ułaskawił we wtorek (23 stycznia) Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, byłych ministrów w rządzie PiS skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za nadużycie władzy w czasach, gdy pełnili funkcje szefów CBA. To jednak nie koniec ich problemów. Jak informuje Radio ZET, do prokuratury wpłynęło właśnie kolejne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez polityków.

Zobacz wideo
Żona Wąsika szczęśliwa przed więzieniem. „Wracaj do nas szybko”

Prokuratura otrzymała kolejne zawiadomienie w sprawie Kamińskiego i Wąsika. Chodzi o głośną konferencję z 2021 roku

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez polityków zgłosił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Sprawa dotyczy konferencji prasowej z 2021 roku, w której jako ówcześni szefowie MSWiA i resortu obrony narodowej uczestniczyli Mariusz Kamiński oraz Mariusz Błaszczak.

W trakcie wystąpienia zaprezentowane zostało zdjęcie o charakterze zoofilskim, które zostało rzekomo odnalezione na telefonie jednego z uchodźców zatrzymanych po przekroczeniu granicy polsko-białoruskiej. Późniejsze ustalenia mediów potwierdziły, że zaprezentowany materiał pochodził ze starego internetowego nagrania oraz nie przedstawiał żadnego z uchodźców, którzy mieli dostać się na teren Polski. Więcej na ten temat w artykule:

Roman Giertych wykonał pierwszy ruch w sprawie Kamińskiego i Wąsika. Chodzi o „aferę wiedeńską”

Jest to kolejne w krótkim czasie zawiadomienie do prokuratury w sprawie Kamińskiego i Wąsika. Jak informowaliśmy, we wtorek (23 stycznia) podejrzenie popełnienia przestępstwa zgłosił również Zespół do spraw rozliczenia PiS Romana Giertycha. Zawiadomienie dotyczyło tak zwanej „afery wiedeńskiej” ujawnionej przez Tomasza Kaczmarka. Były agent CBA poinformował bowiem w mediach, że jeszcze jako szefowie służb Kamiński i Wąsik mieli zafundować swoim podwładnym wizytę w wiedeńskim domu publicznym.

– Cel wizyty był pozorny, abyśmy odnaleźli fabrykę produkującą maszyny do gier losowych. To był tylko pretekst do tego, aby ci panowie zostali wynagrodzeni za swoje wierne działanie w postaci spędzania dwóch dni w domu publicznym w Wiedniu – relacjonował „agent Tomek” na antenie TVN24. Atrakcje dla agentów CBA pokryte miały zostać z funduszu operacyjnego, który zasilany był de facto z pieniędzy podatników.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.