
-
Szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Esztergom odbył się pod hasłem współpracy infrastrukturalnej, jednak zabrakło spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z Viktorem Orbánem.
-
Wśród prezydentów dominowały pojednawcze deklaracje i podkreślanie jedności wobec różnic, lecz już w kwestii Rosji pojawiły się fundamentalne podziały.
-
Polska akcentowała konieczność ograniczenia rosyjskich wpływów energetycznych, podczas gdy Węgry wciąż podkreślają swoje strategiczne powiązania z Rosją.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Spotkanie na Węgrzech odbyło się w czasie węgierskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej, która rozpoczęła się 1 lipca br. Realizowana jest pod hasłem „Konkurencyjny Wyszehrad”.
Owa „konkurencyjność” rozumiana jest bardzo szeroko, także przez pryzmat bezpieczeństwa i łączności (infrastrukturalnej). W programie prezydencji napisano m.in., że w jej trakcie czasie „będziemy dążyć do rozwoju współpracy infrastrukturalnej i energetycznej między naszymi krajami”, a to jest w tym miejscu kluczowe.
Grupa Wyszehradzka. Koncyliacyjne głosy
Oświadczenia prezydentów wygłoszone po zakończeniu rozmów, a jeszcze przed wyjściem na spacer, który odbywał się na świątecznym jarmarku, koncentrowały się na ogólnikach i oczywistościach. Na deklaracjach dotyczących dziedzictwa historycznego i kulturowego, które jest istotne nawet w obliczu „fundamentalnych kwestii, w których się nie zgadzamy”. To parafraza słów czeskiego prezydenta Petra Pavla. W jego opinii kraje Grupy Wyszehradzkiej łączy dużo więcej niż dzieli.
Prezydent Słowacji oświadczył, że dynamika Grupy Wyszehradzkiej wymaga odnowy. Według niego format ten od dawna stanowi trzeźwy głos w kształtowaniu polityki Unii Europejskiej.
Stanowisko słowackiego prezydenta jest w pełni zbieżne z poglądem premiera Słowacji Roberta Ficy oraz premiera Węgier – Viktora Orbána. Peter Pellegrini w swoim wystąpieniu podkreślił, że europejski przemysł zmaga się z wieloma problemami. Za jedną z głównych przyczyn uznał wysokie ceny energii.
Gospodarz spotkania – prezydent Węgier, Tamás Sulyok również podkreślał istotę bliskich relacji historycznych. Jak stwierdził, „każde z naszych państw ma własne zadania, narodową misję i swoje cele. Jednocześnie faktem jest, że istnieją także regionalne, środkowoeuropejskie interesy, których wspólna reprezentacja pozostaje w zgodzie z celami narodowymi”.
Rozmowy koncentrowały się na zagadnieniach niekontrowersyjnych, to jest związanych z pogłębianiem współpracy w dziedzinie nauki, innowacji i sztucznej inteligencji. Kluczowa rola we wspieraniu tego typu kooperacji przypaść ma Międzynarodowemu Funduszowi Wyszehradzkiemu.
„Niewygodne” oświadczenie Nawrockiego
Na tle kolejnych oświadczeń zdecydowanie wybiło się to wygłoszone przez Karola Nawrockiego, a to z uwagi na to, że adresatem jego słów byli sami gospodarze szczytu. Mowa tu przede wszystkim o jasnej deklaracji w sprawie Rosji:
„Przekonanie, że wojna na Ukrainie jest konfliktem tylko pomiędzy Rosją a Ukrainą, jest mrzonką. Działania hybrydowe, ataki na infrastrukturę krytyczną, coraz bardziej zuchwałe, prowadzone przez służby rosyjskie [działania] w wielu państwach Europy, także w Polsce są jasnym sygnałem niebezpieczeństwa i konieczności współpracy„.
Słowa te są o tyle ważne, że Fidesz od 2022 r. nie uważa, by ze strony Rosji płynęło jakiekolwiek zagrożenie. Analitycy bliscy władzy stoją na stanowisku, że wszystkie polskie „problemy” z Rosją wynikają raz, że z polskiej rusofobii, dwa – wojennego zaangażowania w wojnę po stronie Ukrainy.
Wreszcie Viktor Orbán wielokrotnie twierdził, że rosyjsko-ukraińska wojna to „konflikt lokalny”, prowadzony przez „dwa słowiańskie narody”. Z kolei mniej bądź bardziej formalną odpowiedzialnością za pożar w rafinerii w Százhalombatta, do którego doszło kilka tygodni temu, obarczono stronę ukraińską. Przypomnijmy, że to spotkanie Orbána z Putinem doprowadziło do zrezygnowania przez prezydenta Nawrockiego ze spotkania z premierem Orbánem.
Węgry i tak kupią amerykański gaz
Kancelaria Karola Nawrockiego uczyniła z działań na rzecz zmniejszania energetycznych wpływów Rosji jeden ze swoich priorytetów. I to było wyraźnie widać podczas szczytu V4.
Karol Nawrocki przekazał, że z prezydentami rozmawiał bądź rozmawiać będzie o współpracy państw naszego regionu w zakresie dostarczania przez Polskę gazu ze Stanów Zjednoczonych. Jak zaznaczył, oferta musi być konkurencyjna. Stwierdził jednoznacznie: „cel jest jasny: systematyczne ograniczanie rosyjskich wpływów w Europie, co jest ważne dla bezpieczeństwa wszystkich naszych państw”.
Jasna deklaracja dotycząca wypierania rosyjskich węglowodorów pozostaje w kontrze z oświadczeniem Viktora Orbána z Moskwy, w którym stwierdził, że bezpieczeństwo energetyczne Węgier opierało się, opiera i opierać będzie na rosyjskich węglowodorach.
Co może zaskakiwać, a warto to docenić, prezydent Nawrocki zdekonstruował węgierską opowieść dotyczącą niemożności zastosowania alternatywnych szlaków dostaw surowców energetycznych. Jak stwierdził, „rozumiemy położenie geograficzne naszych partnerów, jednak podejmowane w ostatnich latach inwestycje sprzyjają dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw surowca”.
To jeden z pierwszych momentów, w których strona węgierska słyszy od ideowo bliskiego sobie polityka, że obecna rzeczywistość „geograficzna” nie może być jedynym wytłumaczeniem prowadzonej polityki. Wszystko z uwagi na już istniejącą, a także wciąż rozbudowywaną sieć interkonektorów w regionie.
Pamiętam, jak w czasie dnia przyjaźni polsko-węgierskiej w Veszprém (marzec 2018 r.), w czasie wspólnej konferencji prezydentów Andrzeja Dudy i Jánosa Ádera, ten pierwszy podniósł właśnie konieczność zmniejszania rosyjskich wpływów energetycznych.
Węgierski prezydent natychmiast zripostował, że brak jest możliwości technicznych, faktycznie najsłabszym ogniwem był brak polsko-słowackiego odcinka gazowego. Ale ten problem rozwiązano w sierpniu 2022 r., a w węgierskiej polityce niczego to nie zmieniło.
Za prezydentury Joe Bidena węgierski rząd uważał zakupy gazu w USA za nieekonomiczne. Jednak w czasie ostatniej wizyty Viktora Orbána w Waszyngtonie węgierski premier zobowiązał się, że zakupi gazu LNG z USA za 600 mln dol. To otwierałoby pole do realizacji zakupów z Polski, jednakże sprowadza się to w największej mierze do decyzji politycznej.
Węgry liczą, że Polska zostanie sama
Warto wspomnieć, że o samym szczycie wyszehradzkiej czwórki nie znajdziemy zbyt wielu wzmianek w węgierskich prorządowych mediach. Jeżeli pojawiają się komunikaty, to ograniczają się one wyłącznie do wypowiedzi węgierskiego prezydenta. Węgierska Agencja Prasowa poświęciła wydarzeniu jedną depeszę. Zresztą o przebiegu szczytu świadczyć może także to, że w jego trakcie nie przyjęto żadnej wspólnej deklaracji, co na pewnym etapie było znakiem firmowym V4 (czy na poziomie prezydentów, czy premierów).
Dużo szerzej w węgierskich mediach komentuje się wypowiedź Viktora Orbána, który przy okazji zupełnie innego wydarzenia został o Grupy Wyszehradzką zapytany. Premier Węgier wyraził nadzieję, że zaprzysiężenie Andreja Babiša na premiera Czech tchnie w wyszehradzki format nową energię. Jak wskazał, „dziś jest to organizacja sparaliżowana, ponieważ dotąd opinie w kwestiach strategicznych rozkładały się po równo, dwa do dwóch”. Tą pierwszą dwójkę stanowili premierzy Słowacji i Węgier, tę drugą premierzy Czech i Polski.
Premier Orbán jest przekonany, że stosunek 3:1, w którym tylko polski premier stałby w kontrze do pozostałych partnerów, umożliwi odtworzenie regularnych spotkań premierów państw V4.
Warto przypomnieć, że czwórka premierów konsultowała się przez lata przed kolejnymi szczytami Rady Europejskiej. Format ten został zawieszony w 2022 r. w związku z rozejściem się stanowisk wobec Ukrainy. Zresztą to właśnie format premierów ma sprawczość w przekładaniu politycznych deklaracji w działanie, a to z uwagi na bardzo różne, z reguły skromne prerogatywy prezydenckie.
Karol Nawrocki odwołał spotkanie. Viktor Orbán komentuje
Viktor Orbán w swoim wystąpieniu nawiązał także do odwołania spotkania z nim przez prezydenta Nawrockiego. Jak stwierdził, za decyzją tą „stoją wewnętrzne przyczyny polskiej polityki”.
To również dość charakterystyczna retoryka Orbána, w której za poważnymi krokami wymierzonymi w Węgry stoją nie przesłanki obiektywne wyrażane przez drugą stronę, a jego własne wewnętrzne problemy.
Orbán wyraził nadzieję, że odnowienie współpracy wyszehradzkiej na poziomie premierów pozwoli także jego spotkanie z prezydentem Nawrockim.
A prezydenci? Po części oficjalnej oraz posiłku udali się na spacer po jarmarku świątecznym. Prezydent ugościł innych przywódców kawałkiem ciasta i napojem spożytym w kubku z logo węgierskiej prezydencji.

