PiS, podobnie jak i prezydent Andrzej Duda, stoi na stanowisku, że zostali oni uwięzieni bezprawnie, a prawo łaski zastosowane wobec nich przez głowę państwa w 2015 r. (od nieprawomocnego wyroku) jest ważne. A zatem – to stanowisko obozu opozycyjnego – są oni wciąż posłami. Ale mimo to i mimo bojowych zapowiedzi Kamińskiego i Wąsika nie podjęli oni sami, ani też centrala PiS, nawet próby fizycznego dostania się do Sejmu, by brać udział w posiedzeniu. Napompowany – także publikacjami w mediach – balonik pękł.

Kamiński i Wąsik w obozie Zjednoczonej Prawicy nie są lubiani – to i tak delikatnie powiedziane. O ile dla szeregowych działaczy i twardego elektoratu są bohaterami i symbolami walki z nową ekipą rządową, to im wyżej, tym entuzjazmu w partii wobec nich jest mniej.

Poseł z PiS: – Czasami był problem ze zbudowaniem frekwencji wśród naszych posłów na protestach w ich obronie.

Inny się śmieje: – Prowadzili przeciw ludziom z własnego obozu różne operacje, więc trudno o sympatię do nich.

I jeszcze jedno: w Sejmie ruszy zaraz komisja śledcza ds. inwigilacji Pegasusem. W PiS jest realna obawa, że ta komisja wyciągnie papiery i zeznania obciążające Kamińskiego i Wąsika, którzy nadzorowali służby w czasie rządów PiS. – Rozjedzie ich – spodziewa się nasz rozmówca z szeregów PiS.

Niechęć do Kamińskiego i Wąsika w PiS istnieje? Polityk PiS: – Czy jest duża? Ona jest olbrzymia. 

W obozie PiS wiele osób publicznie ich broni, ale się z tego nie cieszy. Nie jest oczywiście tak, że wszyscy bronią Kamińskiego i Wąsika bez entuzjazmu, ale faktem jest, że wewnątrzpartyjnej sympatii wobec nich nie jest wiele – nawet jeśli politycy obozu Zjednoczonej Prawicy będą się w mediach i na konferencjach zarzekać, że to nieprawda.

Jeden z rozmówców, znany polityk z szeregów PiS, podkreśla: – Niech pan zwróci uwagę, że nie było nawet wspólnej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego z Kamińskim i Wąsikiem. 

Takiego wspólnego wystąpienia nie było. Kamiński i Wąsik pielgrzymowali po telewizjach bliskich PiS. Byli też w Pałacu Prezydenckim, gdzie wylewnie witali się z Andrzejem Dudą. Ale nie wystąpili na konferencji obok Jarosława Kaczyńskiego. Z czasem Nowogrodzka może jakieś wspólne wystąpienie zorganizować, ale póki co ważniejsze było spotkanie byłych szefów CBA z Danutą Holecką w TV Republika, a nie – również przed kamerami – stanięcie ramię w ramię z prezesem PiS.

Przypadku w tym nie ma. Relacje prezesa PiS z Kamińskim (Wąsik jest tu drugorzędny) były kiepskie już w czasie, gdy PiS rządziło. Kaczyński chciał go nawet wyrzucać wtedy z rządu. – Kaczyński żądał od niego, aby sam złożył dymisję, ale Kamiński nie chciał. Jakoś dojechali do końca kadencji – relacjonuje zorientowany polityk PiS. Kamiński dostał co prawda pierwsze miejsce na liście do Sejmu w 2023 r., ale w Chełmie (a nie w Warszawie). Już po wyborach miało między nimi dojść do spięcia, bo Kamiński zarzucał obozowi PiS moralną degrengoladę.

PiS jednak musi jakoś zagospodarować swoich bohaterów – jak mówi narracja Nowogrodzkiej – walki z korupcją. – Teraz Jarosław Kaczyński buduje mit Kamińskiego i Wąsika, choć sam ich nie znosi. Buduje ten mit, bo służy on PiS-owi – mówi polityk tej partii. 

Powrót Kamińskiego i Wąsika do Sejmu w roli posłów tej kadencji wydaje się już niemożliwy. Wyjście, które jest w PiS rozważane, jest takie: wystawić ich w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To bardzo świetlana perspektywa dla każdego w tym obozie: 5 lat spokoju w PE, immunitet i wielkie pieniądze, a to wszystko w czasie, gdy PiS będzie niemiłosiernie grillowane przez nową władzę. Stąd szeregi partyjne reagują nerwowo. Z kolei potencjalna konkurencja w walce o miejsca na listach do PE upatruje w nich rywali.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.