We wtorek od rana przeprowadzono poszukiwania w kilkudziesięciu miejscach w całym kraju w związku ze śledztwem dotyczącym wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. Jednym z przeszukanych miejsc był dom Zbigniewa Ziobry. Funkcjonariusze ABW przepiłowali drzwi. Prokuratura przekazała potem, że dwukrotnie kontaktowano się z teściami polityka, ci jednak nie dostarczyli kluczy. Nie zadzwoniono jednak do samego byłego ministra.

Zobacz wideo
Robert Biedroń o audycie w ministerstwie sprawiedliwości: Sytuacja prawdopodobnie skończy się kryminałem (wypowiedź z 22 stycznia)

– Każda osoba w takiej sytuacji ma prawo zapoznać się postanowieniem prokuratora o zakresie przeszukania, ma prawo usłyszeć żądania wydania konkretnych rzeczy. Jeśli jest nieobecna, ma prawo do udziału godnej zaufania osoby, by towarzyszyła w czasie przeszukania i umożliwić wejście takie, które nie będzie związane z niszczeniem budynku. Wszystkie te uprawnienia w moim przypadku zostały rażąco i celowo złamane – mówił we wtorek wieczorem były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wypowiedzi transmitowanej w TV Republika.

Fundusz Sprawiedliwości. Rzecznik Nowej Lewicy: Okradano ofiary przestępstw

Po tym, jak Ziobro wygłosił oświadczenie, na antenie stacji odbyła się dyskusja z udziałem polityków. – Życzę zdrowia ministrowi Ziobrze, rychłego powrotu do zdrowia, również dlatego, żeby mógł odpowiedzieć za wszystkie przestępstwa, których dopuścił się przez ostatnie 8 lat – skomentował rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.

Prowadząca program Katarzyna Gójska-Hejke zwróciła uwagę, że Zbigniew Ziobro nie ma postawionych żadnych zarzutów.

– To nie jest kwestia mszczenia, jakiejś politycznej zemsty na chorym człowieku. Nikt tego dzisiaj nie potrzebuje. To, czego potrzebuje Polska, to odbudowanie zaufania do Polski. Nie odbudujemy zaufania do państwa, jeśli człowiek, który w Ministerstwie Sprawiedliwości za publiczne środki utrzymywał armię hejterów do szczucia na niezawisłych prokuratorów i sędziów, nie stanie przed sądem. Nie odbudujemy zaufania, jeśli człowiek, który przez swoją krucjatę na demokrację i praworządność na trzy lata odebrał Polkom i Polakom prawo do pomocy, miliardów złotych z Unii Europejskiej na pozbieranie się po pandemii – kontynuował rzecznik Nowej Lewicy.

– Nie odbudujemy zaufania, jeśli przed sądem nie stanie osoba, która okradała ofiary przestępstw, żeby robić sobie za to kampanię wyborczą. Mamy prawo wiedzieć, dlaczego z Funduszu Sprawiedliwości, który miał chronić ofiary przestępstw, kupowano wozy strażackie, garnki, które były potem rozdawane w okrêgach wyborczych Solidarnej Polski – dodał Michnik.

Awantura w TV Republika. „Niech się pan w końcu zamknie”

W dalszej części dyskusji do słów rzecznika Nowej Lewicy odniósł się poseł Suwerennej Polski Mariusz Kałużny. – W swojej bezczelności, chamstwie i podłości przekroczył pan wszelkie granice. Mamy człowieka umierającego, człowieka, którego ja znam kilkanaście lat i nigdy się na nim nie zawiodłem, zawsze byłem przekonany o jego uczciwości i niezłomności – przekonywał.

– Uważa pan, że jest ponad prawem? – zapytał Michnik.

– Dzisiaj ten człowiek walczy o życie. Ten człowiek się was nie boi, bo on już po pierwszych rządach kilkadziesiąt spraw mu wytoczyliście i ileś komisji. I zawsze się stawiał na przesłuchania… – odpowiedział poseł Suwerennej Polski.

Rzecznik Nowej Lewicy zwrócił uwagę, że sprawy „umarzała prokuratura, polityk PiS jako prokurator krajowy”.

– Niech się pan w końcu zamknie i mi nie przerywa. Miał pan swoją minutę, pół godziny słuchałem, proszę pana – zdenerwował się Kałużny. – Pana nie da się słuchać. Mamy człowieka, który zawsze się stawiał na przesłuchania, nigdy się was nie bał, nie bał się zorganizowanej mafii, ale dzisiaj walczy o życie i wy nie macie odwagi się z nim zmierzyć, zgodnie z prawem postępować, tylko robicie popisówę medialną dla swojego elektoratu, bo komisja Pegasus wam nie wychodzi – powiedział.

– To jest hucpa, cyrk, wszyscy się z tego śmieją w internecie, żadna komisja wam nie wyszła, nie wyjaśniliście żadnej afery jeszcze. Teraz widzieliście, że człowiek jest chory, leży w szpitalu, jego rodziny nie ma, to zrobiliście popisówkę, wyżyliście się na drzwiach od domku jednorodzinnego. Tacy jesteście odważni, przecież to jest kpina, co wy robicie – dodał poseł Suwerennej Polski.

Po nim głos zabrał Dominik Tarczyński, który poinformował, że nie będzie dyskutował z rzecznikiem Nowej Lewicy i wielokrotnie nazywał go „chłopcem”, „chłopcem w rurkach” lub „chłopcem w krótkich spodniach”. – Pan ma jakiś fetysz na punkcie moich spodni – odpowiadał Michnik. – Wszystko to, czego dopuszczają się siepacze Tuska, będzie rozliczone – grzmiał dalej Tarczyński i ocenił, że „naród wystawi im rachunek”. – Znikną na zawsze z życia publicznego, przegonimy ich w wyborach, wrócimy z większością konstytucyjną – zapowiedział.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.