
-
Kierowca jadący między Krakowem a Chrzanowem zobaczył i nagrał dużego jeżozwierza wbiegającego na drogę.
-
Jeżozwierze nie występują naturalnie w Polsce, a ich obecność może być efektem ucieczki z hodowli.
-
Centrum Zarządzania Kryzysowego zajęło się zgłoszeniem dotyczącym gryzonia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jeżozwierze nie występują w Polsce. Większość gatunków tych dużych gryzoni mieszka w Azji. To jeżozwierz jawajski, jeżozwierz sumatrzański, jeżozwierz malajski, jeżozwierz palawański, jeżozwierz grubokolcy czy jeżozwierz indyjski sięgający swym zasięgiem aż po Turcję.
Mamy też gatunki z Afryki, jak jeżozwierz południowoafrykański i większy od niego jeżozwierz afrykański, zwany grzywiastym. On występuje w Europie, na terenie Włoch, gdzie prawdopodobnie został wprowadzony sztucznie. Przywlekli go ludzie albo osiedlili celowo z Afryki jeszcze w czasach starożytnych, jak pisaliśmy w Zielonej Interii. Wiemy, że w epoce renesansu jeżozwierze występowały już we Włoszech.
We Włoszech – owszem, ale jednak nie w Polsce, co wiemy chociażby z filmu „Chłopaki nie płaczą”. Skąd taki olbrzymi gryzoń wziął się pod Chrzanowem?
Jego pojawienie się zrobiło spore wrażenie. Zwierzę nagrał kierowca poruszający się trasą między Krakowem i Chrzanowem koło Alwerni, a nagranie przesłał na Kontakt TVN24. Mężczyzna mówił, że jeżozwierz nie przejmował się obecnością samochodu i przeszedł przez jezdnię jakby nigdy nic.
Jeżozwierz w swej zbroi jest niemal nietykalny
Jeżozwierze są bardzo dużymi gryzoniami, jednymi z większych na świecie. Jeżozwierz afrykański osiąga nawet 27 kg wagi, zatem ma gabaryty porównywalne z bobrem. Osłona w postaci baterii ostrych kolców, które na grzbiecie i w tylnej części ssaka są wręcz ogromne, sprawia że dla naszych drapieżników jest on niemal nietykalny. Niespecjalnie musi się kogokolwiek obawiać. Tylko z rzadka lwy, hieny czy lamparty są w stanie go upolować.
W Polsce pojawienie się kolczastego olbrzyma musi być najpewniej efektem ucieczki zwierzęcia z hodowli. Nie ma możliwości, aby jeżozwierz sam przywędrował tu z Włoch czy Turcji. Po zgłoszeniu gryzoniem zajęło się Centrum Zarządzania Kryzysowego.
W Zielonej Interii opisywaliśmy już podobny przypadek. W 2024 r. jeżozwierz pojawił się na Podlasiu – sprawę tę badali reporterzy programu „Czysta Polska” Polsat News. Gryzoń niszczył tam kukurydzę przeznaczoną do zasiewów, pomieszkiwał w stodołach, atakował nawet psy.
Osobnik z Podlasia prawdopodobnie przywędrował do nas z Litwy. – Na Litwie, w Białorusi, Ukrainie, Słowacji, Czechach i Niemczech jest o wiele łatwiej trzymać prywatnie takie zwierzęta. U nas są różne obostrzenia i jest to źle widziane – tłumaczył dr Andrzej Kruszewicz, dyrektor zoo w Warszawie w rozmowie z „Czystą Polską”.

