
W ostatnich latach w województwie podkarpackim zamknięto sześć porodówek. Pisaliśmy w Gazeta.pl, że w styczniu przestały działać oddziały ginekologiczno-położnicze w Lesku i Leżajsku. Wcześniej, w ciągu kilkunastu miesięcy, zamknięto porodówki w Przeworsku i Nisku, a w poprzednich latach także oddziały w Ustrzykach Dolnych i Sanoku. Portal rzeszow-news.pl poinformował, że obecnie na Podkarpaciu działa 15 porodówek.
„Neonatologia i położnictwo ciągnie ten szpital w dół”
Obecnie z problemami zmaga się szpital w Nowej Dębie. Władze powiatu tarnobrzeskiego zwracają uwagę na wysokie koszty utrzymania oddziału położniczego i neonatologicznego oraz spadającą liczbę porodów przyjmowanych w placówce.
– Po analizie kosztowej stwierdziliśmy, że jednak neonatologia i położnictwo ciągną ten szpital w dół. Jest też jest czynnik demograficzny. Nie ma szans, przynajmniej w perspektywie kilku lat, że ta sytuacja się zmieni – powiedział w rozmowie z Radiem Eska wicestarosta tarnobrzeski Wojciech Śmiech. Ostateczna decyzja ws. porodówki w Nowej Dębie ma zapaść w kwietniu.
Donald Tusk o dostępności do porodówek
20 marca w programie #BezKitu w TVN24 premier Donald Tusk stwierdził, że w Polsce nie ma problemu z dostępnością do porodówek. – Mamy w tej chwili najgęstszą sieć w Europie – powiedział. Premier tłumaczył, że duża gęstość oddziałów ginekologiczno-położniczych, przy jednoczesnej małej liczbie porodów, to marnowanie pieniędzy, więc niektóre oddziały trzeba zamknąć.
Czytaj także: Co ma zrobić matka samotnie wychowująca dzieci w 17-tysięcznym mieście, gdzie nie ma bolta i ubera, a któreś z nich zachoruje w środku nocy? – pisze Paulina Błaszkiewicz (Wyborcza Toruń).
W trakcie programu premier zaprzeczył doniesieniom o zamknięciu porodówki w Lesku. – Jestem na bieżąco informowany o sytuacji na porodówkach. Nie jestem politycznym samobójcą. Chyba nikt nie może pomyśleć, że wpadłem na pomysł, żeby wkurzyć setki tysięcy kobiet – podkreślił Tusk. Dodał, że „ostatnimi decyzjami byłyby takie, które naraziłyby przyszłe matki na jakiekolwiek ryzyko”.
Premier przyznał, że rozmawiał niedawno o oddziale w Lesku z ministerką zdrowia. – Dobrze rozumiem lęki ludzi, że trzeba będzie jechać kilkadziesiąt kilometrów do innej porodówki. Nie lekceważę tych obaw. Są różne sposoby, żeby zapewnić bezpieczeństwo, jeśli chodzi o potencjalny poród – stwierdził.
Rzecznik rządu przeprosił w imieniu Tuska
Iwona Holcman, ordynatorka ginekologii ze szpitala w Lesku, w rozmowie z TVN24 potwierdziła, że porodówka jest zamknięta od stycznia tego roku. Sprawę skomentowała też Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy szpitalu w Lesku. – Premier Tusk powiedział nieprawdę, porodówki nie ma. Powodem zamknięcia był brak środków na dalszą działalność oddziału, który generował straty dla szpitala – powiedziała.
24 marca rzecznik rządu Adam Szłapka przyznał, że porodówka w Lesku rzeczywiście nie działa. – Chciałbym, bo mam bezpośrednie upoważnienie od pana premiera, bardzo serdecznie przeprosić za wprowadzenie opinii publicznej w błąd w sprawie związanej z porodówką w Lesku – powiedział Szłapka podczas konferencji prasowej.

