
Autostrada A4 między Katowicami a Krakowem przez trzy dekady była jednym z najbardziej znanych przykładów prywatnej infrastruktury drogowej w Polsce. Dla wielu kierowców kojarzyła się z wysokimi opłatami i częstymi remontami. Wkrótce jednak sytuacja ma się zmienić – po wygaśnięciu koncesji zarządzanie trasą przejmie państwo, a przejazd dla aut osobowych i motocykli stanie się bezpłatny.
Kluczowa data
Kluczową datą jest marzec 2027 roku. Wtedy kończy się koncesja firmy Stalexport na eksploatację 61-kilometrowego odcinka autostrady A4. Po jej wygaśnięciu droga ma trafić pod zarząd Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Zgodnie z zapowiedziami kierowcy samochodów osobowych oraz motocykli nie będą już płacić za przejazd tym fragmentem trasy.
Historia tej autostrady sięga lat 90., gdy w Polsce dopiero rozwijano system budowy dróg szybkiego ruchu. W tamtym czasie państwo borykało się z poważnymi ograniczeniami finansowymi, dlatego zdecydowano się na model koncesyjny. Zakładał on, że prywatny inwestor będzie odpowiedzialny za dostosowanie infrastruktury i jej późniejszą eksploatację.
W 1997 roku koncesję na odcinek A4 zdobył Stalexport – wówczas duża firma zajmująca się handlem stalą. Spółka musiała przeznaczyć około 130 mln zł na dostosowanie drogi, w tym budowę bramek, systemów łączności i ekranów akustycznych. Dodatkowo spłaciła kredyt zaciągnięty wcześniej przez państwo w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju.
Na początku z autostrady korzystało kilkanaście tysięcy pojazdów dziennie. Z czasem ruch znacząco wzrósł. Obecnie średnie natężenie wynosi około 48,3 tys. pojazdów na dobę. Rosnący ruch oraz kolejne podwyżki opłat sprawiły, że odcinek ten stał się bardzo dochodowy. Dla samochodów osobowych przejazd w obie strony całym odcinkiem ma kosztować 36 zł.
Duże zyski
Wysokie wpływy przełożyły się na duże zyski. W latach 2016–2025 Stalexport przekazał Skarbowi Państwa około 840 mln zł z tytułu podziału zysków. Z kolei w latach 2016–2024 akcjonariusze otrzymali łącznie 752 mln zł dywidendy. Obecnie aż 99 proc. przychodów spółki pochodzi z opłat za przejazd autostradą.
Koniec koncesji oznacza konieczność zmiany modelu biznesowego spółki. Informacja o nadchodzącej zmianie wywołała spadek wartości akcji firmy na giełdzie o około 15 proc.
Dla kierowców przejęcie autostrady przez państwo oznacza przede wszystkim zniesienie opłat. Znikną także bramki poboru opłat, co powinno poprawić płynność ruchu. Ich demontaż będzie jednak procesem rozłożonym w czasie.
Opłaty pozostaną jedynie dla transportu ciężkiego. W tym przypadku mają być pobierane w systemie satelitarnym e-TOLL.
Zniesienie opłat może jednak zwiększyć natężenie ruchu na trasie. Dlatego jednym z rozważanych rozwiązań jest rozbudowa autostrady o trzeci pas ruchu. Oznaczałoby to kolejne prace drogowe i utrudnienia dla kierowców.
Po blisko 30 latach kończy się więc epoka pierwszej prywatnej autostrady w Polsce. Dla wielu kierowców będzie to symboliczny koniec jednego z najbardziej kontrowersyjnych projektów drogowych transformacji gospodarczej.

