
Rząd tylko czasowo ulżył kierowcom i obniżył podatki oraz wprowadził ceny maksymalne na paliwo. W środę 1 kwietnia na stacjach paliw jest drożej i to nie jest żart. Benzyny mogą być droższe w porównaniu z wtorkiem o 5 groszy na litrze, a diesel o 6 gr.
Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) skurupulatnie pilnuje tych przedziałów cenowych, ponieważ częścią pakietu CPN są też milionowe kary dla nieuczciwych. Rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził, że kontrole już zostały przeprowadzone i są przeprowadzane na bieżąco – w dziecinnie prosty sposób.
KSeF typuje stacje paliw do kontroli
Kierowcy mogą w środę do północy tankować w cenie maksymalnej, czyli po:
-
6,21 zł za litr beznzyny 95, -
6,81 zł za litr beznyzny 98, -
7,66 zł za litr oleju napędowego.
Kto się spodziewa w całej Polsce najazdu tajnych agentów spisujących ceny z pylonów, to jest w błędzie. KAS typuje cele kontroli na podstawie danych z KSeF. Zbyt wysoka lub podejrzanie niska cena wykazana na e-fakturze uruchamia alert.
Automatyczne algorytmy porównują dane o zakupach paliwa w hurcie z danymi o sprzedaży detalicznej w czasie rzeczywistym, co pozwala wykryć stacje z nieuzasadnionymi różnicami w marżach. Częste korekty faktur lub ich anulowanie też może być sygnałem dla kontrolerów. A kara za niestosowanie maksymalnych cen paliw może wynieść nawet 1 mln zł.
O ile mniej do budżetu z powodu obniżki cen paliw?
Maksymalne ceny za paliwa będą obowiązywały do 30 kwietnia. Obniżony VAT do 8 proc. ma obowiązywać również do 30 kwietnia, natomiast obniżona akcyza obowiązuje do 15 kwietnia. Zgodnie z wyliczeniami Ministerstwa Finansów obniżenie wpływów z VAT i akcyzy będzie kosztować budżet państwa około 1,6 mld zł miesięcznie.
Minister energii Milosz Motyka nie wyklucza ograniczenia sprzedaży paliw cudzoziemcom – taka praktyka obowiązuje już na Słowacji. Komisja Europejska uznała ten krok za sprzeczny z unijnym prawem i dyskryminujący, ponieważ różnicuje obywateli unijnych ze względu na narodowość.
Premier zapowidział także możliwość zastosowana podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax). Rozwiązanie to miałoby przeciwdziałać sytuacjom, w których wzrost cen surowców przekłada się na nieproporcjonalnie wysokie marże firm.

