
Chodzi o teren przy ulicy Jurczaka, w sąsiedztwie centrum handlowego Serenada. To właśnie w tym miejscu zakonnicy planują wybudować siedmiopiętrowy blok, w którym znajdzie się 185 lokali na wynajem: 130 dwupokojowych, 47 jednopokojowych i 8 trzypokojowych. W jednym czasie będzie mogło z budynku korzystać około 400 osób.
O swoich planach na specjalnej konferencji prasowej poinformowali sami duchowni. – Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się, jak najlepiej zagospodarować tę nieruchomość. Zdecydowaliśmy, że najwłaściwsza będzie długoterminowa inwestycja, która pozwoli nam wesprzeć m.in.: prowadzone duszpasterstwo czy remont ważnych dla Krakowa zabytków – wyjaśnia o. Paweł Klimczak, przeor krakowskiego klasztoru i przedstawiciel zarządu spółki, która została powołana specjalne do tego projektu. Zakonnik dodaje, że inwestycja pozwoli wesprzeć misję zakonu, a jednocześnie będzie z korzyścią dla mieszkańców.
Politycy zmienili plan pod naciskiem zakonników
Tymczasem zakonnicy mogą pozwolić sobie na taką budowę, ponieważ kilka lat wcześniej został zmieniony miejscowy plan zagospodarowania. Chodzi o teren u zbiegu ulicy Dobrego Pasterza i al. Bora-Komorowskiego. Swym zasięgiem plan obejmuje ulicę Jurczaka, gdzie ma powstać blok. To właśnie tędy biegnie jeden z korytarzy przewietrzania Krakowa. Jak wynika z urzędowych dokumentów sporządzonych kilka lat temu, powietrze napływa do miasta od północnej strony (z kierunku Mistrzejowic) i przemieszcza się przez dawny pas startowy w Czyżynach, w kierunku Wisły. Dla mieszkańców Krakowa, który od lat walczy ze smogiem, każdy taki korytarz jest na wagę złota.
Z tego założenia wyszli też miejscy urzędnicy, którzy przygotowali plan zagospodarowania przestrzennego. To dokument określający szczegółowo co może powstać w danym miejscu. Zgodnie z pierwotnym projektem teren, na którym znajduje się korytarz, a na którym zakonnicy będą budować blok, miał mieć wskaźnik biologicznie czynny w wysokości 50 proc. Co prawda mógł na nim powstać budynek o wysokości 55 metrów, jednak miał on mieć charakter punktowy, a nie zwartej zabudowy. Dodatkowo miał on został wybudowany „zgodnie z zasadami aerodynamiki”, tak aby nie zaburzać ruchów powietrza.
Kiedy w maju 2018 r. radni mieli przegłosować dokument, w ostatniej chwili przedstawiciel PiS zgłosił poprawkę do planu. Wynikało z niej, że obszar biologicznie czynny ma zostać zmniejszony z 50 do 35 proc. Dodatkowo zamiast punktowej zabudowy, będzie mógł powstać kompleks budynków.
Skąd taka poprawka? O zmiany w zapisach lobbowali przedstawiciele zakonu dominikanów. Duchowni w tej sprawie kontaktowali się m.in. z radnymi prawicy, prosząc ich o wsparcie. Plan ostatecznie został zmieniony, a radni przyjęli nową wersję jednogłośnie.
Ojciec Lucjan Sobkowicz, ówczesny syndyk konwentu zakonnego, w 2018 r. podkreślał, że klasztor chce tylko równego traktowania. – Chcemy takich parametrów, jak właściciele sąsiednich działek. Nie wiedzieć czemu sąsiednia galeria nie ma ograniczenia 2 proc. miejsc naziemnych, a dla nas to wpisano. Inni mają 20 proc. teren pod zieleń, a my 50 proc. – powiedział.
Zakonnicy chcieli zablokować sąsiednią inwestycję
To nie wszystko, dominikanie chcieli zablokować również sąsiednią inwestycję. Spółka LMS na działce w sąsiedztwie centrum handlowego Serenada buduje magazyny. Inwestor uzyskał pozwolenie na budowę w 2023 r., ale została ona zaskarżona przez zakonników, będących właścicielami sąsiedniej działki.
Duchowni wnieśli sprawę do sądów administracyjnych, domagając się unieważnienia pozwolenia, jednak ich roszczenia zostały oddalone.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl
-
Kraków reaguje na zachowanie dyrektora liceum. „Nie ma zgody”
-
Nowy metropolita krakowski wybrany. „Mocny sygnał papieża Leona”

