
W skrócie
-
Kubański minister spraw zagranicznych Bruno Rodriguez skrytykował blokadę USA utrudniającą dostęp do ropy naftowej.
-
Rodriguez stwierdził, że działania USA stanowią „agresywną eskalację” mającą doprowadzić do katastrofy humanitarnej na Kubie.
-
Kryzys energetyczny na Kubie nasilił się przez blokadę amerykańską oraz wstrzymanie dostaw paliwa z Wenezueli i Meksyku.
Szef kubańskiego MSZ skrytykował amerykańską blokadę, w wyniku której na Kubie występują niedobory ropy naftowej. Według Rodrigueza działania USA są „agresywną eskalacją”, która ma doprowadzić do kryzysu humanitarnego na Kubie.
– USA nakładają blokadę energetyczną i chcą doprowadzić do katastrofy humanitarnej, używając jako pretekst absurdalnego twierdzenia, że Kuba stanowi nadzwyczajne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych – stwierdził Rodriguez podczas wizyty w Genewie.
W sobotę kubański minister również stwierdził, że jego kraj nie stanowi zagrożenia dla żadnego kraju, a Kuba „przestrzega prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych”.
„Kuba nie atakuje, nie zagraża, ani nie ingeruje w wewnętrzne sprawy innych państw. To nie do pomyślenia, że największa i najbardziej agresywna gospodarczo, militarnie i technologicznie potęga świata używa oszczerczego pretekstu twierdząc, że czuje się zagrożona ze strony kraju wielkości Kuby” – napisał.
Kryzys na Kubie. To efekt blokady nałożonej przez USA
Kryzys energetyczny na Kubie pogłębia się od początku stycznia, po tym jak USA nałożył na karaibski kraj blokadę transportów ropy naftowej. Sytuacja pogorszyła się po aresztowaniu przez Amerykanów prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro – kraj ten był bowiem największym dostawcą ropy na Kubę.
USA wymusiły na nowych władzach wenezuelskich wstrzymanie dostaw i zagroziły nałożeniem ceł na państwa, które importują paliwo na Kubę. W związku z tym, na wstrzymanie dostaw zdecydował się również Meksyk.
W związku z brakami paliwa na wyspie, i związanymi z nimi problemami z tankowaniem m.in. samolotów, konieczna była ewakuacja turystów z Rosji i Białorusi. Z kolei w ostatnich dniach media informowały o tym, że na wyspie tymczasowo zamknięto już ponad 20 hoteli.

