
-
Dębowy las w okolicach Krotoszyna, będący dendrologiczną ciekawostką Europy, jest zagrożony przez suszę i szkodniki.
-
Zmiana klimatu oraz trudne warunki glebowe prowadzą do masowego obumierania nawet 200-letnich dębów.
-
W obecnych warunkach młode dęby nie mają możliwości wzrostu, a cały las stopniowo zanika. Z powodu upałów drzewa nie mają jak pobierać wody.
-
Oglądaj więcej podobnych reportaży w programie „Czysta Polska” w soboty o 16:30 w Polsat News.
Potężne dęby rosną w okolicach Krotoszyna w Wielkopolsce. Są przyrodniczą perełką, którą dziesiątkuje zmiana klimatu. Leśnicy chcieli to miejsce pokazać zanim będzie za późno.
Wyjątkowy las dębowy pod Krotoszynem wymiera
– To fenomen na skalę Europy, jedyny tak duży kompleks dąbrów. Czyli lasów dębowych z dębem szypułkowym, który się kojarzy z mądrością i siłą, zdrowym lasem – mówi Wiesław Krzewina, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu.
Dęby niestety marnieją. Gdy się im przyjrzeć, widać małe, białe plamki. To grzyby. Są też otwory po owadach. Takie drzewa są już niestety martwe. To perspektywa z bliska.
Skalę problemu najlepiej widać jednak z oddali. Ujęcia z drona pokazują, ile w lesie jest już martwych drzew.
– Jednym z objawów choroby u dębów są zacieki. Wypływają soki spod kory, są jak rana. Jak jest rana, to są wrota dla różnych mikroorganizmów – wyjaśnia Przemysław Świerblewski z Nadleśnictwa Krotoszyn.
Dęby umierają, bo przez upały brakuje im wody
To sztuczny las, dęby posadził 200 lat temu człowiek. Wtedy klimat im sprzyjał. – Kiedy te dęby były małymi dziećmi, miały po dwa metry, to dzień upalny zdarzał się jeden. Dzisiaj takich dni mamy 20-30 rok po roku. To powoduje że woda szybciej paruje, niż pojawia się w wyniku opadów – zauważa Wiesław Krzewina.
Wszystko dodatkowo komplikuje rodzaj podłoża. Gleba położona jest na glinie i decydującą rolę mają opady. Jeśli nie pada, gleba się robi sucha jak beton. Dlatego cały ten teren nazywany jest „płytą krotoszyńską”. Bo pod cienką, widoczną powłoką próchnicy, jest glina gruba nawet na 22 metry. Korzenie nie są w stanie się przez nią przebić i zaciągnąć wody. Pozostaje tylko woda opadowa, a tej w ostatnich latach jest w Polsce jak na lekarstwo.
Młode dęby same z siebie w lasach Krotoszyna już nie wyrosną. Bo stare drzewa dają cień, a one potrzebują światła. Także dlatego dębów jest coraz mniej. Ten las zmienia się na naszych oczach.
Reportaż Adrianny Borowicz opracowany dla serwisu Zielona Interia.

