
W skrócie
-
Balony z Białorusi zmusiły władze Litwy do czasowego zamknięcia lotniska w Wilnie.
-
Litewskie służby uznały incydent za element „ataku hybrydowego” i obwiniają władze Białorusi za brak działań.
-
Podobne naruszenia przestrzeni powietrznej doprowadziły wcześniej do miesięcznego zamknięcia granicy lądowej między krajami.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 23 listopada wieczorem. Litewskie Centrum Zarządzania Kryzysowego podaje, że sytuacja była na tyle poważna, że konieczne okazało się zamknięcie Lotniska w Wilnie.
Z analiz władz litewskich wynika, że tego typu balony są wysyłane przez osoby przemycające papierosy. Ponadto winę za zdarzenie ma ponosić białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka, który nie podejmuje żadnych działań w związku z tym procederem. Z tego powodu sytuację określono mianem „ataku hybrydowego„.
Na ten moment nie wiadomo, jak długo potrwa zamknięcie lotniska.
Litwa. To niejedyny przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej przez balony z Białorusi
To jednak niejedyna tego typu sytuacja, gdy władze w Wilnie musiały reagować na przekroczenie przestrzeni powietrznej.
W zeszłym miesiącu Litwa zamknęła przejścia graniczne z Białorusią z powodu naruszania przez balony meteorologiczne nadlatujące z Białorusi. Wirtualna Polska podaje, że przejścia po jakimś czasie ponownie zostały otwarte.
Polska Agencja Prasowa dodaje, że w ostatnich tygodniach doniesień o zaburzaniu ruchu powietrznego było mniej. WP informuje jednak, że dzisiejszy incydent budzi kolejne obawy dotyczące bezpieczeństwa.
Litwa zamknęła na miesiąc granicę lądową z Białorusią
Przypomnijmy, że incydenty z balonami były powodem miesięcznego zamknięcia granicy lądowej między Litwą a Białorusią.
Premier Inga Ruginiene zaznaczała wówczas, że choć decyzja wiązała się z pewnymi niedogodnościami dla mieszkańców, to była konieczna ze względów bezpieczeństwa.
Poprzez zamknięcie lotnisk Litwa chciała otrzymać od Białorusi gwarancję, że kraj Łukaszenki podejmie działania w celu rozwiązania problemu przemytu. Tak się jednak nie stało.
Źródła: Wirtualna Polska, PAP

