
-
Emmanuel Macron przeciwstawia się Donaldowi Trumpowi w sprawach Grenlandii i Rady Pokoju.
-
Francuska opinia publiczna popiera asertywną postawę Macrona wobec USA i Trumpa.
-
Macron ryzykuje amerykańskimi cłami, ale chce być zapamiętany jako lider Unii Europejskiej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Donald Trump żąda Grenlandii. Emmanuel Macron wysyła wojsko na wyspę. Trump chce Francji w swojej Radzie Pokoju. Macron odmawia. Do tej pory nazywał amerykańskiego przywódcę przyjacielem, chętnie się z nim spotykał i podkreślał znaczenie relacji transatlantyckich. Dlaczego teraz postanowił postawić się prezydentowi USA?
– Jest w sytuacji trudnej, ponieważ został mu już tylko rok i niecałe cztery miesiące prezydentury. Musi bronić swojego dziedzictwa po dwóch kadencjach – mówi Interii ekspert ds. polityki francuskiej Kacper Kita. W tym kontekście Macron prowadzi grę, która ma zaspokajać ambicje Francuzów. Grę jednak ryzykowną.
Strategia Emmanuela Macrona. „Z tyłu głowy ma Napoleona”
Prezydent Francji chce zakończyć drugą kadencję dobrze oceniany przez naród. – To jest bardzo trudne, ponieważ zostawia po sobie rozbity parlament. Centrum, które starał się przez lata zbudować, jest osłabione przez wzrost poparcia dla Zjednoczenia Narodowego i z drugiej strony dla Francji Niepokornej – mówi nam Kita, wskazując na rosnące sondaże partii prawicowych i lewicowych.
Dodaje, że polityka zagraniczna jest jedynym obszarem, w którym Francuzi deklarują przynajmniej częściowe poparcie działań prezydenta. – Ten miesiąc pokazał zmianę stanowiska Macrona, także pod presją opinii publicznej. Najpierw na przykład jego podejście do interwencji amerykańskiej w Wenezueli było raczej przychylne. Pochwalił porwanie Maduro – wskazuje Kita.
Krótko później Macron zmierzył się z krytyką we Francji od środowisk, które podnosiły znaczenie prawa międzynarodowego. – Później proponował, że władzę w Wenezueli powinien przejąć przywódca tamtejszej opozycji, de facto wybrany w sfałszowanych wyborach w 2024 roku (reżim ogłosił, iż triumfatorem jest Maduro – red.). To było formą postawienia się Trumpowi, który niespecjalnie przejmuje się transformacją demokratyczną, tylko chce przejąć kontrolę nad złożami naturalnymi – tłumaczy nasz rozmówca.
– Moim zdaniem w podobny sposób należy czytać stanowisko Macrona dotyczące Grenlandii czy Rady Pokoju – dodaje Kita. Zatem francuski prezydent z jednej strony oczekuje jak najlepszych relacji z USA, z drugiej chce występować w roli politycznego, wojskowego i dyplomatycznego przywódcy Unii Europejskiej. – Każdy przywódca Francji ma z tyłu głowy Napoleona, generała de Gaulle’a. To dość naturalne – zaznacza ekspert.
Każdy przywódca Francji ma z tyłu głowy Napoleona, generała de Gaulle’a
Macron – zdaniem Kity – wykorzystuje w tym celu obawy Europejczyków przed Trumpem: nieprzewidywalność, niestabilność, brak przywiązania do instytucji militarnych, możliwość dogadywania się z Rosją. – Jednocześnie promuje zacieśnienie integracji europejskiej, ideę autonomii strategicznej Europy i w kontekście Rady Pokoju wchodzi w rolę obrońcy dotychczasowego porządku międzynarodowego – mówi rozmówca Interii.
Taktyka francuskiego prezydenta jest jednak ryzykowna. Podejście jednoczesnej sympatii i oporu wobec Trumpa nie pozostaje bez reakcji amerykańskiego przywódcy.
Macron kontra Trump. „Konfrontacja jest potrzebna”
– To jest pewne ryzyko. Natomiast na razie prezydent Trump jest postacią bardzo niepopularną we Francji. Wpisuje się w najgorsze stereotypy aroganckiego Amerykanina. Jest rzeczywiście wyzwaniem dla Macrona, bo jeszcze przed najnowszą wymianą zdań padła deklaracja, iż większe cła zapłacą państwa, które wyślą żołnierzy do Grenlandii – zaznacza Kita.
Jednak w tym przypadku asertywność wobec Trumpa pada na podatny grunt francuskiej opinii publicznej. Nasz rozmówca przytacza badania, w których 78 proc. Francuzów ma negatywną opinię o prezydencie USA, szczególnie wyborcy Macrona i lewicy. 77 proc. wyraża zaniepokojenie wobec amerykańskich deklaracji ws. Grenlandii.
Jak na razie prezydent Trump jest postacią bardzo niepopularną we Francji. Wpisuje się w najgorsze stereotypy aroganckiego Amerykanina
– To moment, w którym Macron może podciągnąć swoje poparcie. Francuzi chcą asertywności wobec Stanów Zjednoczonych. W debacie publicznej nie ma na razie głosów, że prezydent powinien być miększy dla Trumpa – zaznacza Kita i nadmienia, że wcześniej Francuzi uznali umowę celną USA-UE za przejaw słabości. Do tego Macron jest obciążony sprawą Mercosuru, w której Paryż nie był w stanie przeforsować swojej woli.
– Teraz konfrontacja z Trumpem jest mu potrzebna, bo tego oczekują Francuzi – podkreśla Kacper Kita.
Francuska kalkulacja „w kontrze do Trumpa”
Jednocześnie Francuzi rekordowo źle oceniają swoją sytuację materialną. Nasz rozmówca wskazuje na badania pracowni Odoxa z początku tego roku. 4 proc. spodziewa się dobrobytu gospodarczego kraju w 2026 roku. Kłopotów oczekuje 67 proc., a 61 proc. twierdzi, że ich sytuacja materialna jest gorsza, niż ich rodziców w ich wieku. Do tego Francja ma problem z budżetem, który po raz czwarty z rzędu będzie przyjęty w ekstraordynaryjnym trybie.
– Sytuacja gospodarcza jest źle oceniana przez Francuzów i bez Trumpa. Dodatkowe cła oczywiście są czynnikiem negatywnym, ale to nie jest tak, że Francuzi akurat przez cła będą mieli poczucie, że było dobrze, a będzie źle. Myślę, że tu Macron nie ma wiele do stracenia. Miałby, jeśli okazały słabość. Tym bardziej kiedy Trump publikuje w Truth Social wiadomość od prezydenta Francji – komentuje nasz rozmówca.
W kontrze do Trumpa łatwiej Macronowi występować jako polityczny, militarny lider Unii Europejskiej
Kita zaznacza, że Macronowi zależy, by Trump nie traktował go jak „mięczaka”, ale nie odwróci się całkowicie od USA. – Nie będzie chciał oczywiście spalić tej relacji, będzie się starał utrzymywać kanały komunikacji, co też jasno wynika z tej opublikowanej wiadomości. Z jednej strony publicznie deklaruje asertywność wobec Trumpa, ale też nie chce przekroczyć pewnej granicy – mówi Interii.
Dlatego kłótnie z Trumpem są kalkulacją polityczną. – Z jednej strony Macron robi to wyłącznie na użytek wewnętrzny, ale też to jest spójne z jego wizją polityki zagranicznej, prezydentury. W kontrze do Trumpa łatwiej mu występować jako polityczny, militarny lider Unii Europejskiej. Za Bidena były bardziej stabilnie, teraz różnice między USA i UE są bardziej jaskrawe. W takich okolicznościach Macronowi jest łatwiej próbować przedstawiać siebie i Francję jako państwo aspirujące do tego, by kreować porządek międzynarodowy – podsumowuje Kacper Kita.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
Prezydent Francji z apelem do Trumpa. Chodzi o Putina
-
Francja i Niemcy potrzebują silnego sojusznika. „Tym kimś jest Polska”

