
19 lutego w Waszyngtonie odbędzie się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Weźmie w nim udział co najmniej 20 państw. Polska otrzymała zaproszenie w charakterze obserwatora. We wtorek (17 lutego) Kancelaria Prezydenta poinformowała, że kraj będzie reprezentował Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Kancelaria Prezydenta zwróciła się do MSZ
Marcin Przydacz potwierdził, że Kancelaria Prezydenta zwróciła się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o „materiał tezowo-informacyjny”. Zaznaczył, że robi się tak często przy okazji wizyt międzynarodowych i jego zdaniem powinno się wymieniać informacjami w takich przypadkach. Wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, którą cytuje Wirtualna Polska, że robi się to po to, aby „miał on [materiał – red.] wartość poglądową, jakie jest stanowisko rządu w tej sprawie, jakie rząd posiada informacje i jakie ewentualnie propozycje kreuje rząd”
– Wiadomo, że prezydent i jego współpracownicy działają w oparciu o mandat samej głowy państwa. Materiał MSZ-u ma charakter poglądowy, ale dla profesjonalizmu uważam, że warto o takie informacje zawsze się zwracać – powiedział.
Donald Tusk o posiedzeniu Rady Pokoju
Wcześniej na temat zbliżającego się posiedzenia Rady Pokoju wypowiedział się Donald Tusk. – Rada Pokoju prezydenta Trumpa zbiera się w Waszyngtonie. Jak już wielokrotnie informowaliśmy polską opinię publiczną, naszych partnerów, także prezydenta, rząd nie przewiduje w tych okolicznościach i warunkach uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju. Ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miał charakter obserwacyjny, a więc w charakterze obserwatora przedstawiciel Polski może oczywiście uczestniczyć w tych obradach – powiedział premier w trakcie posiedzenia rządu.
Podkreślił następnie, że „Polska na pewno nie zamierza i nie wyśle polskich żołnierzy do Strefy Gazy”. – Mamy swoje problemy bezpieczeństwa. (…) Polska także nie jest zainteresowana współfinansowaniem przedsięwzięć deweloperskich na terenie Gazy – dodał. Donald Trump już po powołaniu Rady oznajmił, że kraje biorące udział w jej pracach będą zobowiązane do wysłania żołnierzy w ramach sił stabilizacyjnych.
Rada Pokoju została powołana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, podczas 56. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Do tej pory do organizacji dołączyli: Argentyna, Armenia, Azerbejdżan, Bahrajn, Bułgaria, Węgry, Indonezja, Jordania, Kazachstan, Kosowo, Mongolia, Maroko, Pakistan, Paragwaj, Katar, Arabia Saudyjska, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Stany Zjednoczone, Uzbekistan, Salwador i Izrael. Zaproszenie odrzuciły m.in. Niemcy, Francja, Nowa Zelandia, Wielka Brytania, Norwegia i Szwecja.
Przeczytaj także: Tusk do Nawrockiego i polityków PiS: Nikt wam tego nie wybaczy
Źródła:Wirtualna Polska za PAP, KPRM, IAR

