
-
Rząd Meksyku wprowadził radykalne środki, aby uratować zagrożone morświny kalifornijskie, łącznie z użyciem okrętów wojennych.
-
W strefie chronionej Zatoki Kalifornijskiej dzięki współpracy z Sea Shepherd zidentyfikowano grupę dziesięciu tych niezwykle rzadkich zwierząt.
-
Obok zakazów połowów kluczowe jest także edukowanie rybaków i przekonywanie lokalnych społeczności, że ochrona morświnów leży w ich interesie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To nie tak częsty wypadek, gdy nawet flota wojenna pomaga chronić bardzo rzadkie zwierzę, a do takich zalicza się morświn kalifornijski. Morświny nieco przypominają nieduże delfiny, ale jednak różnią się od nich pod wieloma względami i są inną grupą waleni. Morświn zwyczajny jest jedynym waleniem żyjącym na stałe w Bałtyku, także przy polskich wybrzeżach, aczkolwiek jest tu rzadki. Nie tak rzadki jednak jak morświn kalifornijski, spotykany wyłącznie w Zatoce Kalifornijskiej, którą – chociaż myli nazwa – otaczają brzegi Meksyku.
Zwierzę to jest mniejsze niż bałtyckie morświny zwyczajne. Osiąga niespełna 50 kg, co czyni je waleniem filigranowym i jednym z najmniejszych w tej grupie ssaków. Jeszcze pod koniec XX wieku w Zatoce Kalifornijskiej pływało kilkaset tych zwierząt, ale ich liczba systematycznie spadała w kolejnym stuleciu. Z nastaniem obecnej dekady doliczono się najwyżej 12 morświnów kalifornijskich.
-
Od lat nie widziano ich żywych. Naukowcy napotkali rzadkie morskie ssaki
-
Upały zabijają tyle wielorybów, co wielorybnicy. Olbrzymy nie dają rady
Wydawało się, że to koniec, ale w ostatnich latach te znajdujące się na krawędzi walenie widuje się zaskakująco często. Jak podaje „Inside Climate News”, eksperci zajmujący się ssakami morskimi zauważyli nawet 10 morświnów podczas niedawnych badań w wodach północnej Zatoki Kalifornijskiej. A nie jest to łatwe, gdyż aby dostrzec morświna kalifornijskiego, potrzebny jest spokojny wiatr, czyste niebo i woda gładka jak szkło. Ten niespełna półtorametrowy, maleńki waleń jest jednym z najtrudniejszych do zaobserwowania ssaków morskich i to nie tylko z uwagi na swe gabaryty. Nie jest zatem do końca pewne, ile zwierząt tak naprawdę ocalało.
Do ich zagłady przyczyniła się działalność człowieka, w tym stosowanie w wodach Zatoki Kalifornijskiej przez rybaków śmiercionośnych dla morświnów rodzajów sieci używanych do chwytania krewetek i ryb. To długie, zwężające się sieci, zaprojektowane tak, aby ryba mogła przecisnąć przez nie głowę i wpłynąć do środka, ale już nie mogła się wycofać. Śmierć tych zwierząt w takich pułapkach była masowa i okrutna, dlatego pewne stosowanie pewnych rodzajów sieci została tu zabroniona i to już 10 lat temu. Przepisy były jednak słabo egzekwowane.
Strefa „Zero Tolerancji” powstała na morzu
Stąd decyzja meksykańskiego rządu federalnego o utworzeniu morskiego rezerwatu na terenach, na których pojawiają się morświny kalifornijskie. Nazywany jest on Strefą Zero Tolerancji i tam surowo zabronione są jakiekolwiek połowy przy użyciu jakichkolwiek sieci. Od 2018 r. trwają tam poszukiwania ostatnich żyjących waleni. W tym roku poszukiwania zostały zakrojone na znacznie większą skalę. Rząd Meksyku współdziałał w ich trakcie z Sea Shepherd Conservation Society, międzynarodową organizacją non-profit prowadzącą całoroczną kampanię na rzecz ochrony morświnów.
Poszukiwacze działali na dwóch statkach o nazwach „Seahorse” i „Bob Barker”, z użyciem nowoczesnego sprzętu i lornetek o dużej mocy, wyłapujących trudno uchwytne chwile, gdy małe płetwy grzbietowe morświnów pojawiają się na powierzchni. W użyciu był także sprzęt akustycznych nasłuchujący odgłosów waleni. Tak udało się odnaleźć grupę aż 10 zwierząt.
Sprawa ochrony morświnów kalifornijskich jest na tyle poważna, że władze Meksyku zaangażowały nawet okręty marynarki wojennej. Pomogła ona zamontować na dnie specjalne konstrukcje betonowe do likwidacji nielegalnych sieci. Doprowadziło to do 90-procentowego spadku nielegalnych połowów w strefie chronionej Zatoki Kalifornijskiej. Kolejnym pomysłem jest projekt wprowadzenia nakazu instalowania na miejscowych łodziach rybackich nadajników pozwalających na lokalizację jednostki. Gdyby zbliżyła się ona do strefy chronionej, interweniowałaby meksykańska marynarka.
Zakazy to jednak nie wszystko. Marina Robles García, podsekretarz ds. różnorodności biologicznej i odnowy środowiska w ministerstwie ds. Środowiska i Zasobów Naturalnych Meksyku mówi, że również ważna jest edukacja i rozmowy z miejscowymi rybakami i społecznościami. Chodzi o to, by nie tylko ich odstraszać, ale i przekonać do tego, że warto zachować morświny, które stały się jednym ze zwierząt narodowych Meksyku.

