Od początku 2024 roku Główny Inspektorat Sanitarny odnotował kilkadziesiąt przypadków zatruć fentanylem, cztery z nich zakończyły się zgonem. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom poinformowało niedawno, że wskutek przedawkowania fentanylu w zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych zmar³o ponad 100 tys. osób. A to trzeci taki rok z rzędu.

Zobacz wideo Spot policji nt. fentanylu: „Nie bądź zombi! Twój przeciwnik cheatuje!”

Pojawił się w Polsce już dawno. „Ale nigdy nie było u nas fentanylu sprzedawanego przez dilerów na ulicy”

O fentanylu zrobiło się głośno ostatnio, ale tak naprawdę obecny jest w Polsce od lat. I od lat jest też wykorzystywany w celach pozamedycznych. Jedną z osób, które korzystały z tego środka, jest Mateusz (imię zmienione). – To się zaczęło jeszcze przed studiami. Przyjmowałem wtedy różne substancje. Sam początek jest czymś, co jest bardziej typowe dla Polski niż dla innych krajów, czyli przyjmowanie opiatów z kodeiną, która wciąż u nas jest dostępna bez recepty. Co jest absurdalne, bo wszędzie w Europie trzeba mieć receptę na leki z kodeiną, a w Polsce da się bez problemu kupić niemal dowolne ilości. I ja, i wiele osób, które znałem, tak zaczynało – opowiada w rozmowie z portalem Gazeta.pl. 

Kiedy Mateusz wyjechał na studia, zaczął poznawać ludzi z różnych środowiska. Pojawiły się wówczas możliwości, żeby spróbować innych środków, m.in. właśnie fentanylu. To był mniej więcej rok 2011. – Fentanyl tak naprawdę funkcjonuje w Polsce od dawna. Ale porównując z tym, jak to wygląda w Stanach Zjednoczonych, to raczej nigdy nie było u nas fentanylu sprzedawanego przez dilerów na ulicy, w ogóle praktycznie nie ma ulicznych dilerów opioidów czy opiatów – podkreśla. 

Znajomi Mateusza, którzy mieli dostęp do fentanylu, to były m.in. osoby związane ze służbą zdrowia – albo w niej pracowali, albo mieli kogoś, kto pracował. Były też osoby, które środek ten kupowały od ludzi otrzymujących recepty legalnie od lekarza. – Wydaje mi się, że wciąż jest to główne źródło fentanylu w kraju. Wiem, że były osoby, które leczyły się z bólu, a leczenie silnymi lekami opioidowymi ma bardzo złą renomę. To się kojarzy z osobami, które biorą heroinę itd. Często pacjenci nie są chętni, aby zużywać leki przepisane od lekarza, bo boją się, że się uzależnią. I jest spora grupa osób, która z tego korzysta i która kupuje od nich fentanyl – mówi.

– Często osoby chore, które przyjmują fentanyl, nie przyjmują całych dawek albo raportują lekarzowi, że potrzebują go więcej niż naprawdę potrzebują. I odsprzedają, mają dodatkowe 1000 czy 2000 złotych. A dla osób, które są mocno schorowane, są to bardzo duże pieni±dze – dodaje. – Więc wiem, że były takie osoby, które w ten sposób zdobywały ten środek, a potem ewentualnie odsprzedawały swoim znajomym. Na początku w taki właśnie sposób miałem dostęp do fentanylu: ktoś napisał, że coś ma, wysłałem pieniądze i mi przesłał substancję albo się zamieniliśmy, bo np. ja miałem jakieś inne środki, które ta osoba chciała – opowiada. 

Zażywanie fentanylu skończyło się dla niego wyrokiem. „Handlowanie tym to proszenie się o kłopoty”

Innym sposobem na zdobycie fentanylu było fałszowanie recept. Dziś już – jak podkreśla Mateusz – jest to mniej popularne. – Dziesięć lat temu jeszcze to funkcjonowało dosyć mocno. Nie wiem, jak teraz, bo są e-recepty, ale razem z byłą dziewczyną mamy wyrok za fałszowanie recept. Opracowaliśmy cały system do generowania numerów recept. Przez rok nam się udawało, zanim zostaliśmy złapani. Wiem, że z tego systemu korzystało co najmniej kilka osób. Być może fałszywe recepty wciąż są używane, ciężko mi powiedzieć – zaznacza.

– Teraz ten temat zrobił się głośny ze względu na to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych. Nie wydaje mi się, żeby w Polsce tak było. Nie znam żadnej sytuacji, w której diler by sprzedawał fentanyl. Znam osobę – ale niebezpośrednio – która syntezowała fentanyl, ale to jedynie na własny użytek. Fentanyl nigdy nie był dobrym środkiem do sprzedaży, on ma sporo minusów, działa dosyć krótko, jest bardzo niebezpiecznym, łatwo go przedawkować. Bo różnica pomiędzy dawką, która działa w sposób rekreacyjny, a dawką która jest niebezpieczna, jest bardzo mała. Np. w przypadku morfiny ta różnica jest większa. Handlowanie fentanylem to proszenie się o kłopoty – tłumaczy.

Mateusz wyjaśnia, że dawniej najpopularniejszą postacią fentanylu były systemy transdermalne, czyli plastry. – Te plastry się nakleja i ona bardzo powoli przez długi czas wchodzą przez skórę do organizmu. Szansa, żeby zrobić sobie krzywdę, jest mała, ale jest. Mój kolega właśnie tak przedawkował, że nie będąc zbytnio trzeźwym nie chciało mu się mierzyć i źle sobie uciął, więcej niż powinien. Fentanyl – to wiem też z rozmów czy od osób z forum – zawsze był niebezpieczny i zdarzały się przedawkowania – zaznacza. 

– Najczęściej ludzie nie brali samego fentanylu, a też inne substancje. Ciężko było znaleźć kogoś, kto miałby stały dostęp do fentanylu. W większości przypadków, które znałem, na co dzień brali heroinę, morfinę czy inne opioidy, a fentanyl był czymś „specjalnym”, co się załatwiało wyjątkowo – mówi Mateusz. On sam brał głównie heroinę, morfinę i kodeinę. Fentanyl – jak mówi – był „już na sam koniec”, kiedy ze swoją ówczesną dziewczyną wyprowadził się do innego miasta i opracował system do generowania recept. To właśnie wtedy oboje bardzo uzależnili się od fentanylu. – To się odbiło nie tylko na naszym zdrowiu. Zrealizowaliśmy tyle tych recept, że to musiało w końcu zwrócić uwagę. Zostaliśmy złapani. Po tym trafiliśmy do ośrodka leczenia uzależnień. Po odwyku już nie miałem nic wspólnego z fentanylem. Od 2013 roku, poza jakimiś pojedynczymi wpadkami, jestem cały czas w trakcie terapii i zachowuję abstynencję – mówi. 

Fentanyl sprzedawano w „erze dopalaczy”. „Co najmniej kilka osób, które znałem, przedawkowały”

Później jeszcze, kiedy popularne stały się dopalacze, pojawiły się sklepy, które oferowały analogi fentanylu, m.in. furanylfentanyl. – To już było po moim detoksie, nie miałem okazji próbować ich osobiście, ale rozmawiałem ze znajomymi i w działaniu w zasadzie niczym się to nie różniło. To znaczy głównie różniło się tym, że w przypadku tego fentanylu, który ja znam, który teraz ludzie zdobywają od osób chorych, to są środki medyczne dokładnie opisane, wiadomo, ile tego jest i jak to dawkować. W przypadku tych, które były sprzedawane od sprzedawców, w internecie, zupełnie nielegalnie, robione były jakieś rozcierki. Ale mówimy o ilościach aktywnych typu mikrogennego, więc nie jest to łatwe, żeby rozrzedzić, żeby było jednorodne, więc zdarzały się przedawkowania. Wydaje mi się, że wtedy wszystko zrzucano na generalnie dopalacze. Nikt nie bawił się w dokładniejsze sprawdzanie, jaki to był to środek – twierdzi i dodaje:

Co najmniej kilka osób, które znałem, przedawkowały. Przedawkowania zdarzały się w miarę regularnie. Nie było roku, żeby taka sytuacja się nie zdarzyła, żeby nie było informacji, że ktoś ze wspólnych znajomych przedawkował fentanylu.

Ludzie od lat otulają się „fentanylowym kocykiem”. „To jest przyjemne, wszystko jest miękkie, światło nie razi”

Mateusz podkreśla, że fentanyl działa bardzo podobnie, jak morfina. – Są pewne różnice, ale to jest przyjemne, wszystko jest miękkie, światło nie razi. Dużo osób, które znam, opisuje to jako „fentanylowy kocyk”. Człowiek się czuje, jak owinięty ciepłym kocykiem. Tak jak pokazują tych ludzi przysypiających, bujających się do przodu i do tyłu, wbrew pozorom to dla nich jest przyjemne. To takie uczucie, jak się rano wstaje i nie trzeba nic robić, można sobie poleżeć owinięty ciepłym kocykiem. Można to tak porównać – zaznacza. – Za to dużym minusem fentanylu jest to, że dość krótko działa – kilka godzin i koniec. Z heroiną było tak, jak jeszcze brałem, że można było ją wziąć wieczorem, wstać rano i dopiero wtedy wziąć kolejną dawkę. Od fentanylu byliśmy bardzo uzależnieni. Budziliśmy się w nocy raz czy dwa razy, żeby podać sobie kolejną dawkę, bo nie byliśmy w stanie przespać całej nocy. Po prostu przestawał działać w ciągu nocy i musieliśmy wstawać. To były pełne objawy abstynencyjne – opowiada. 

– Druga kwestia, że stosowaliśmy systemy transdermalne z alkoholami czy innymi rozpuszczalnikami, one nie zawsze są dobrze odparowane, a jak się na szybko coś robi, w nocy, to efekt jest taki, że żyły bardzo źle to znoszą. Ja mam teraz z tym ogromny problem, ciężko jest znaleźć żyłę, z której można pobrać mi krew. Nazwijmy to, że miałem po prostu popalone te żyły od tych rozpuszczalników. Z tym się też wiąże gorsza wydolność organizmu. Wcześniej się wspinałem, ale w tym momencie mięśnie bardzo szybko się męczą, bo mam problemy z ukrwieniem, więc ciężko jest dostarczyć im tlen. Drugi problem to zapalenie wątroby typu C. Byłem na leczeniu i zdaje się, że wirus jest już całkowicie wyleczony, ale też miałem dużo szczęścia, że ubezpieczyciel pokrył koszty leczenia – zaznacza.

„Fentanyl jest najgorszy, jeśli chodzi o ból fizyczny. Nie ma nic, co by się z nim równało”

– I oczywiście jeszcze jest kwestia samego uzależnienia. Cały czas chodzę na terapię, muszę się pilnować. Zrezygnowałem zupełnie z alkoholu, bo pewne wcześniejsze wzorce z uzależniania zaczęły się pojawiać. Wiele rzeczy, które ludzie mogą normalnie robić, ja nie mogę. Na szczęście nie jestem już osobą aktywnie biorącą, udało się to życie ustabilizować, ale to były lata. Dopiero w tym momencie zamykają się pewne sprawy, które się pojawiły w związku z braniem – mówi. 

Według Mateusza wychodzenie z uzależniania fentanylem nie różni się szczególnie od tego związanego z innymi substancjami. – To wszystko jest oparte na podobnych schematach i jest tak naprawdę sprawą bardzo indywidualną dla każdego. W przypadku fentanylu problemem jest uzależnienie fizyczne. W tym najgorszym momencie swojego życia, kiedy musieliśmy wstawać w nocy, żeby podać sobie kolejną dawkę, to dezorganizowało nam całe życie. Trzeba było kombinować, wygenerować kolejną receptę, znaleźć kolejną aptekę, gdzieś pojechać, coś załatwić – nie dało się normalnie funkcjonować, myśleć normalnie. Jeżeli co trzy, cztery godziny trzeba podać sobie kolejną dawkę, to dezorganizuje cały dzień. I problemem jest to, jak silna jest ta fizyczna część uzależnienia. Odstawiałem heroinę bez żadnych wspomagaczy, w przypadku fentanylu nie wyobrażam sobie tego. Byliśmy na odtruciu w szpitalu. I tak było to bardzo bolesne doświadczenie. Nie wyobrażam sobie, co przechodzą ludzie bez żadnego wsparcia. Pod tym względem fentanyl jest najgorszy, jeśli chodzi o ból fizyczny, efekty odstawienia, nie ma nic, co by się z nim równało nawet – zauważa. 

***

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli borykasz się z uzależnieniem lub chcesz dowiedzieć się, jak możesz pomóc osobie bliskiej, możesz skontaktować się ze specjalistami, którzy dyżurują pod tymi numerami:

  • Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia (codziennie w godzinach 16-21): 800 199 990
  • Telefon Zaufania uzależnienia behawioralne (codziennie w godzinach 17-22): 801 889 880
  • Pomarańczowa Linia dla rodziców dzieci pijących alkohol (od poniedziałku do piątku w godzinach 14-20): 801 140 068
  • Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia (całą dobę): 800 120 002

Więcej informacji znajdziesz na stronach Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Informacje o tym, gdzie szukać pomocy, można znaleźć również na stronie Rzecznika Praw Pacjenta – TUTAJ. 

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.