-
Sąd Bośni i Hercegowiny przedłużył o dwa miesiące areszt dla Bartłomieja K., podejrzanego o wandalizm w sanktuarium w Medziugorie.
-
Polak przyznał się do zniszczenia kilku obiektów i figur religijnych oraz podpalenia ołtarza polowego.
-
Według prokuratury mężczyzna nie okazał skruchy podczas przesłuchania, a jego adwokat podkreśliła, że celem było zwrócenie uwagi na uczciwość objawień.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło 28 lipca. W Medziugorie uszkodzono kilka obiektów i figur religijnych. Podejrzany miał oblać czarną farbą figury Matki Bożej na Górze Objawień oraz w pobliżu Błękitnego Krzyża. Podpalił również ołtarz polowy przy kościele św. Jakuba.
Na jednej z figur pojawił się napis „Diabeł w spódnicy” w języku polskim i angielskim. W pobliżu pozostawiono także transparent z imionami osób związanych z objawieniami w Medziugorie oraz dopiskiem: „to oszuści, mam dowody”.
Akt wandalizmu w Medziugorie. Polak pozostanie w areszcie
Jak poinformował bośniacki portal Detektor, sąd Bośni i Hercegowiny zdecydował o przedłużeniu aresztu dla Polaka o kolejne dwa miesiące. Środek może obowiązywać do 27 października lub do czasu wydania kolejnego orzeczenia. Wniosek o przedłużenie aresztu złożyła prokuratura, wskazując na ryzyko ucieczki oraz możliwość ponownego popełnienia przestępstwa.
Polak jest podejrzany o uszkodzenie lub zniszczenie obiektów sakralnych, wywoływanie nienawiści, lub nietolerancji na tle narodowościowym, rasowym i religijnym, a także sprowadzenie zagrożenia powszechnego. To te same zarzuty, na podstawie których pod koniec lipca zastosowano wobec niego miesięczny areszt.
Podczas wcześniejszego posiedzenia sądu prokurator przekonywała, że Polak przyjechał do Bośni i Hercegowiny około dwóch miesięcy przed atakiem, aby zaplanować i przeprowadzić akcję w Medziugorie. Według śledczych miał przygotować środki potrzebne do dokonania przestępstwa, które następnie zostały przy nim znalezione i zabezpieczone.
Zniszczył pomnik w Medziugorie. Polak nie okazał skruchy
Prokuratura twierdzi również, że podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. – Powiedział, że nie żałuje i że zrobiłby to jeszcze raz – relacjonował prokurator. W ocenie śledczych istniało także ryzyko, że na wolności mógłby ponownie dopuścić się podobnego czynu.
Adwokat aresztowanego Polaka nie zgodziła się natomiast w pełni z argumentacją prokuratury. Wskazywała, że motyw przedstawiony przez śledczych nie odpowiada temu, co sam podejrzany powiedział podczas przesłuchania.
Według niej mężczyzna nie chciał nikogo skrzywdzić. Miał natomiast dojść do przekonania, że osoby twierdzące, iż doświadczyły objawień w Medziugorie, są oszustami, a same objawienia zostały zmyślone. Jego celem miało być zwrócenie uwagi opinii publicznej na tę kwestię.


