W piątek 9 lutego rozpoczął się ogólnopolski protest rolników, który ma potrwać 30 dni. Jest to odpowiedź na ogólnoeuropejskie strajki, ale polska akcja ma dodatkowy aspekt. Rolnicy protestują bowiem nie tylko przeciwko polityce klimatycznej Komisji Europejskiej, ale także przeciwko wjeżdżającym z Ukrainy produktom spożywczym.

Blokada granicy z Ukrainą

W ramach protestu na przejściach granicznych z Ukrainą powróciły także blokady ruchu tranzytowego. Rolnicy w Hrebennem wstrzymali możliwość wjazdu ukraińskich TIR-ów, gdy dowiedzieli się, że artykuły spożywcze, zamiast przejeżdżać przez Polskę, to były w niej rozładowywane.

-Potwierdzają to listy przewozowe, a także sami kierowcy z którymi rozmawialiśmy – powiedział Telewizji Republika organizator blokady na granicy Łukasz Głaz. – Teraz przepuszczamy już tylko albo puste pojazdy, albo ciężarówki z artykułami innymi niż spożywcze – dodał. Po ukraińskiej stronie przejścia granicznego w kolejce ma obecnie stać już ponad 70 tirów.

Mer Lwowa odpowiada na działania polskich rolników

Niespokojnie jest także na granicy w Dorohusku. Polscy rolnicy blokują tam wjazd transportów z ukraińskimi produktami rolnymi. Powrót blokad na granicy polsko-ukraińskiej w ostrych słowach skomentował mer Lwowa Andrij Sadowy „Takie działania to podłość i wstyd” – napisał w swoim wpisie w mediach społecznościowych.

„Nazwijmy rzeczy po imieniu. Na tym zdjęciu widać ukraińskie zboże, które z ukraińskich ciężarówek wyrzucili polscy, choć w rzeczywistości prorosyjscy prowokatorzy. Pseudoblokada na granicy trwa” – napisał na portalu X mer Lwowa. „Ukraińcy dosłownie podlewają pola krwią, z której zrodzi się to ziarno” – dodał w swoim ostrym wpisie Andrij Sadowy.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.