
-
Michał Kamiński, mimo konfliktu z Koalicją Obywatelską, zachowa stanowisko wicemarszałka Senatu do końca kadencji.
-
Jego pozycja została osłabiona przez trzy głośne afery, w tym konflikt z Małgorzatą Kidawą-Błońską.
-
PSL rozważa jego start do Sejmu, ponieważ szanse na pozostanie w Senacie w kolejnej kadencji są niewielkie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Temat trochę zszedł z agendy, bo były większe troski po stronie koalicji. Chociażby, czy przejdzie głosowanie nad marszałkiem Czarzastym – o sprawie Michała Kamińskiego mówi Interii polityk z władz PSL. – Poza tym, my z mniejszym czy większym przekonaniem, ale pryncypialnie „Miśka” broniliśmy – przypomina.
Inny z naszych rozmówców, jeden z prominentnych senatorów koalicji rządzącej, również zapewnia, że „nie ma żadnych przesłuchów, żeby Kamiński miał zostać wymieniony”. – Nie ma żadnych zmian, nie ma żadnej rotacji, nie ma nawet o tym dyskusji – wyjaśnia.
Nawet Koalicja Obywatelska, która jeszcze latem mocno naciskała na partnerów z obozu władzy w sprawie pozbycia się Kamińskiego z prezydium Senatu, w ostatnim czasie spuściła z tonu. – Mieliśmy posiedzenie klubu z premierem w poniedziałek (17 listopada – przyp. red.) i nie było o tym mowy – zdradza nam jeden z liderów KO w Senacie.
Sprawa Michała Kamińskiego. Trzy grzechy „Miśka”
Michał Kamiński nie ma za sobą najlepszych miesięcy. Jego pozycja w koalicji rządzącej mocno podupadła. Rozmówcy Interii z obozu władzy nie gryzą się w język i mówią, że sam zgotował sobie taki los. – Nie rozumiem wielu jego zachowań i działań z ostatnich miesięcy – słyszymy od jednego z czołowych polityków PSL, gdy pytamy o to, jak Kamiński znalazł się w tak trudnej pozycji, w jakiej jest obecnie.
„Zachowania i działania”, o których wspomina nasz rozmówca, sprowadzają się przede wszystkim do trzech rzeczy.
Pierwsza miała miejsce w kwietniu tego roku. Kamiński oskarżył wówczas w mediach marszałkinię Senatu Małgorzatę Kidawę-Błońską o zorganizowanie wśród pracowników Kancelarii Senatu operacji donoszenia na niego i Magdalenę Biejat. To rozpoczęło trwający do dzisiaj konflikt między nim i Kidawą-Błońską.
Kamiński ostatecznie przysłał polityczce Koalicji Obywatelskiej w ramach przeprosin bukiet kwiatów wraz z bilecikiem, ale nie naprawiło to relacji między marszałkinią Senatu i jej zastępcą. – Mężczyzna musi nie tylko kupić kwiaty, ale jeszcze potrafić je wręczyć – nie bez złośliwości kwituje tamten gest jeden z prominentnych senatorów obozu władzy.
Inny z naszych rozmówców, polityk z kierownictwa PSL, również nie gryzie się w tej sprawie w język. – Też wkurzyłbym się na miejscu pani marszałek, gdybym słyszał na swój temat takie opowieści dziwnej treści ze strony Michała – mówi wprost. I dodaje: – „Misiek”, który dość dobrze zna meandry natury ludzkiej, w tym przypadku nie dopilnował nawet formy przeprosin dla pani marszałek.
Jest jesień w tych relacjach. Trudno, żeby po takim obrażaniu pani marszałek miała jakikolwiek sentyment do swojego zastępcy
Druga rzecz, która mocno podkopała pozycję Kamińskiego w obozie władzy, to jego bardzo krytyczne wypowiedzi pod adresem Donalda Tuska po drugiej turze wyborów prezydenckich. Wicemarszałek Senatu przekonywał wówczas w mediach, że premierem Polski nie może być polityk, który obrażał amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i dla dobra relacji polsko-amerykańskich należy rozważyć zmianę na fotelu premiera.
Trzecią kwestią i jednocześnie gwoździem do politycznej trumny Kamińskiego było jego nocne spotkanie z politykami Jarosławem Kaczyńskim i Adamem Bielanem w domu tego ostatniego. Towarzyszył mu w nim ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Jak informowała wówczas Interia, Hołownia miał w trakcie spotkania otrzymać propozycję zostania premierem technicznym. Kilka dni później Onet podał, że drugą ofertą było przedłużenie sprawowania funkcji marszałka Sejmu do końca obecnej kadencji.
Koniec senackiej przygody Kamińskiego
Chociaż Michał Kamiński ma ocalić swoje obecne stanowisko do końca kadencji, nie oznacza to, że wszystkie niesnaski między nim a Małgorzatą Kidawą-Błońską zostały wyjaśnione.
Mówi osoba z prezydium Senatu: – Jest jesień w tych relacjach. Trudno, żeby po takim obrażaniu pani marszałek miała jakikolwiek sentyment do swojego zastępcy.
Prominentny senator Koalicji 15 Października: – Kochać się nie kochają, ale parcia do zmiany za wszelką cenę też nie ma. Jest cisza, pracujemy normalnie. Pani marszałek opiera się o pozostałych wicemarszałków, ma komu zlecać zadania, nie musi współpracować z Michałem.
„Ciche dni” z marszałek Kidawą-Błońską do końca kadencji będą mieć też poważny polityczny wymiar. Już pod koniec lata czołowi przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej w Senacie mówili Interii wprost: jeśli nie uda się wymienić Kamińskiego najpóźniej podczas listopadowej rotacji na półmetku kadencji, to z pewnością zgłoszą weto do jego kandydatury przy okazji tworzenia list „paktu senackiego” na wybory parlamentarne w 2027 roku.
Ludowcy mają świadomość, że „Misiek” nie może liczyć ani na sympatię, ani na litość Koalicji Obywatelskiej. Dlatego już dzisiaj mówią, że jeśli po 2027 roku będzie chciał kontynuować karierę polityczną w ramach obecnej większości rządzącej, to już nie w izbie wyższej parlamentu.
– Wyobrażam sobie, że „Misiek” wystartuje w którymś z okręgów na posła. Oczywiście, jeśli będzie to – jak utrzymujemy w tej chwili – lista PSL. Bo w relacjach z Koalicją Obywatelską nagrabił sobie mocno – mówi nam polityk z władz PSL.
Przypomina też, że Kamiński nie tylko pojawił się, ale był również witany z honorami na niedawnym kongresie PSL. – Przy pewnie wielu zastrzeżeniach do jego metod działania, ale będziemy go bronić – mówi nasze źródło.
I przypomina, że sentyment i dużą wdzięczność do Kamińskiego ma prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. Chodzi o sytuację z 2015 roku, gdy po odejściu Mieczysława Baszki do Porozumienia PSL na chwilę straciło status klubu w Sejmie. – Wtedy Michał nam pomógł i dzięki niemu utrzymaliśmy klub poselski. Władek chwilę wcześniej został prezesem PSL i tamta sprawa była dla niego kluczowa, więc bardzo doceniał i docenia to, co zrobił „Misiek” – słyszymy.

