Mniejsze płace Polaków wciąż mają uzasadnienie. Pogoń za lepszą pensją bez końca – Biznes Wprost


To uczucie dobrze znają osoby, które poszły wcześniej do szkoły. Nie można się doczekać siódmych urodzin, a kiedy w końcu nadchodzą – a wraz z nimi ogromna radość – okazuje się, że reszta klasy ma już 8 lat. I nastrój siada. To samo przeżywają Polacy, którzy od ponad 30 lat próbują dogonić Zachód w wysokości zarobków.


Na oko co roku jest lepiej, bo pensje przecież rosną. Ale one w tym samym czasie rosną również na Zachodzie i w rezultacie, choć w portfelach jest więcej, to nie tyle co w zachodnich. Dlaczego ta sytuacja się wciąż nie zmienia na dobre?

Magiczne słowo „produktywność”


Istnieje prosta zależność między wielkością Produktu Krajowego Brutto (PKB) na osobę a średnim wynagrodzeniem w danym kraju. Gdy PKB wzrasta – społeczeństwo się bogaci, gdy PKB maleje – społeczeństwo ubożeje. Jeśli PKB rośnie, to znaczy, że więcej wytwarzamy, a jeśli więcej wytwarzamy, przybywa miejsc pracy i możemy więcej zarabiać.


Fundacji „Pomyśl o Przyszłości” przedstawiła 21 powodów, które odpowiadają za małe pensje Polaków. To między innymi: mała liczba osób pracujących, niesprzyjające rozwojowi gospodarczemu prawo, słabo rozwinięta infrastruktura kraju, mała liczba firm rodzimych o zasięgu globalnym, preferencje zakupowe Polaków na rzecz produktów z importu, niekorzystny wizerunek polskich produktów, za mało innowacyjna gospodarka, niska siła nabywcza polskiego społeczeństwa, opóźnienia we wprowadzaniu niepopularnych społecznie reform prorozwojowych.


Eksperci nie mają wątpliwości: bez skoku produktywności, inwestycji w technologie i realnych zmian strukturalnych Polska nie dogoni unijnych zarobków w najbliższym czasie.

Polska wlecze się w unijnym ogonie


– Jeśli chcemy dogonić średnią unijną, musimy się zdecydowanie zmobilizować. Dziś Polacy zarabiają blisko dwa razy mniej niż przeciętny Europejczyk – polska mediana godzinowego wynagrodzenia to zaledwie 6,9 euro, a typowa pensja miesięczna waha się w okolicach 1,5 tys. euro, podczas gdy w UE to ponad 3 tys. euro. Nasze koszty pracy są z kolei o połowę niższe niż unijne. To pokazuje, jak daleko nam jeszcze do bogatego Zachodu – wyjaśnił na łamach pulshr.pl Piotr Nowosielski, CEO portali justjoin.it i rocketobs.pl.


Najwyższe średnie roczne wynagrodzenie w przeliczeniu na pełny etat są w Luksemburgu (83 tys. euro), Danii (71,6 tys. euro) i Irlandii (61,1 tys. euro). Po drugiej stronie jest Bułgaria z roczną wypłatą 15,4 tys. euro na pracownika, Grecja (18 tys. euro) i Węgry (18,5 tys. euro). Polska znalazła się na szóstym miejscu od końca tabelki – roczne wynagrodzenie w przeliczeniu na euro wyniosło u nas 21,2 tys. W 2024 roku średnia roczna pensja pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy w Unii Europejskiej wyniosła 38,8 tys. euro – wynika z danych Eurostatu.

Skok technologiczny – stać nas na to?


Zdaniem głównego ekonomisty Pracodawców RP Kamila Sobolewskiego płace zależą od produktywności, a ta w Polsce wynosi około 80 proc. unijnej średniej. Pensje mogą być wyższe w krajach, które zyskują konkurencyjność na innych polach – mają niskie ceny energii lub niższe koszty finansowania.


Piotr Nowosielski uważa, że Polska potrzebuje skoku technologicznego, inwestycji w innowacje, automatyzację, cyfryzację i rozwój kompetencji, które podniosą produktywność pracowników. – Tylko w ten sposób możemy zwiększyć wartość dodaną naszej pracy i doprowadzić do realnej, trwałej konwergencji płac. Bez tego pozostaniemy w Europie atrakcyjni cenowo, ale wciąż na peryferiach europejskiego rynku wynagrodzeń – dodaje.

Udział
Exit mobile version