
56-letni Modżtaba Chamenei nosi średni rangą tytuł duchowny w szyickim islamie – hodżatoleslama, niższy od ajatollaha i wielkiego ajatollaha. Jest znany z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji.
Syn Alego Chameneiego był jednym z głównych kandydatów na nowego najwyższego przywódcę islamskiej republiki, choć panująca w kraju ideologia nie pochwala zasady dziedziczenia tej funkcji.
Według doniesień amerykańskiego dziennika „New York Times” z początku marca Ali Chamenei miał przekazać swoim zwolennikom sprzeciw wobec dziedziczenia stanowiska najwyższego przywódcy.
Wcześniej w niedzielę Mohsen Hejdari, przedstawiciel prowincji Chuzestan w 88-osobowym Zgromadzeniu Ekspertów, oświadczył, że wyboru dokonano zgodnie z zaleceniem Alego Chameneiego, który mówił, że jego następca powinien być „nienawidzony przez wroga”, a nie przez niego chwalony.
Trump o Modżtabie Chameneim: Strata czasu
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę stacji ABC, że następny przywódca Iranu nie przetrwa zbyt długo, jeśli nie będzie miał poparcia Waszyngtonu. Izrael zapowiedział z kolei, że nowy najwyższy przywódca Iranu – niezależnie od tego, kto nim zostanie – automatycznie stanie się celem dla jego sił zbrojnych.
W czwartek Trump przyznał, że Modżtaba Chamenei najprawdopodobniej przejmie władzę po ojcu. Jednak oświadczył, że jest to dla niego nie do przyjęcia.
– Tracą czas. Syn Chameneiego to przeciętniak. Muszę być zaangażowany w wyznaczenie (następcy), tak jak w przypadku Delcy (Rodriguez) w Wenezueli – powiedział Trump.
Rodriguez przejęła obowiązki prezydenta na początku stycznia po obaleniu przez siły USA i wywiezieniu do Nowego Jorku dotychczasowego przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro.
Eksperci różnią się w ocenie następcy ajatollaha zabitego przez Izrael i USA. Dla jednych oznacza rozsądny wybór, dla innych – kontynuację zamordyzmu i terroru. Kim jest Modżtaba Chamenei, nowy przywódca Iranu? Przeczytaj artykuł Wiktorii Bieliaszyn na Wyborcza.pl
Redagował Jan Latała

