Morawiecki zaprezentował raport Powered by Poland. Tak chce ratować gospodarkę – Wprost


Nie od dziś wiadomo, że między Jarosławem Kaczyńskim a byłym szefem rządu nie ma miłości. 6 marca Morawiecki zorganizował wydarzenie w Warszawie, którego pełna nazwa to – Powered by Poland. Strategia dla nowoczesnej gospodarki. Poprzedza ono konwencję partyjną PiS w Krakowie – bardzo ważną, bo właśnie 7 marca prezes ogłosić ma, kogo ugrupowanie poprze w walce o fotel premiera w przyszłym roku. Wielkimi krokami zbliżają się bowiem wybory parlamentarne 2027.

Powered by Poland. Mateusz Morawiecki mówił o 140 mld PLN, które tracić ma corocznie Polska gospodarka


Co mówił w piątek Morawiecki? Mówił o błędach w zarządzaniu gospodarką.


– W saldzie rachunków dochodów pierwotnych i dochodów wtórnych również, czyli tych, za którymi w transferach nie idą świadczenia zwrotne, w bilansie płatniczym państwa mamy co roku wypływ około 140 miliardów złotych. (…) Co roku na skutek takiego a nie innego modelu rozwoju gospodarczego, jaki sobie zafundowaliśmy przez ostatnie 35 lat, mamy wypływ 140 miliardów złotych. (…) To był model rozwoju zależnego. (…) Doprowadził nas do tego, że jesteśmy dzisiaj w miejscu (…) ogromnego wypływu kapitału z Polski, co roku 140 miliardów, czyli kwota tylko o 50 miliardów złotych mniejsza niż cały SAFE [Security Action for Europe – przyp. red.] – na 50 lat – stwierdził.


Były premier zaproponował rozwiązanie. – Co z tym zrobić? Takie pytanie sobie zadaję od 20 lat i staram się chociaż malutką cegiełkę dołożyć do tego, żeby odwrócić to fatum historii i przeznaczenia gospodarczego, w którym się aktualnie znaleźliśmy. I część odpowiedzi znajduje się właśnie w tym raporcie. Marcin [Horała – red.] wspomniał o G20 [grupa państw – m.in. z Unii Europejskiej – które podczas szczytów dyskutują o wspólnej polityce finansowej – red.]. Może ktoś z państwa tutaj się orientuje na jakim poziomie zamożności Polska jest, jeśli chodzi o właśnie tą podstawową miarę porównawczą pomiędzy państwami? Czy my jesteśmy 20 najbogatszym państwem świata? […] No… nie jesteśmy. Nie jesteśmy żadnym 20 najbogatszym państwem świata. Nie jesteśmy nawet 30 najbogatszym państwem świata. Jesteśmy na 44 miejscu, jeśli chodzi o PKB [projekt krajowy brutto – red.] per capita [na osobę – red.] w dolarach nominalnych – podsumował.


Tłumaczył też zebranym, że to, iż jako kraj „weszliśmy akurat w tym momencie dziejowym do grona 20 gospodarek nominalnie największych wiąże się tylko z pewną wypadkową naszej demografii – że jesteśmy relatywnie większym państwem od Szwajcarii, Belgii, Szwecji ludnościowo i osiągnęliśmy pewien pułap rozwoju gospodarczego, pewien dochód rozporządzalny i dochód narodowy na głowę mieszkańca na takim, a nie innym poziomie”. – Dlatego per saldo mamy ten bilion w dolarach nominalnych i 2 biliony, zaokrąglam oczywiście, w sile nabywczej pieniądza. Ale w zamożności jesteśmy bardzo daleko i to właśnie ta zamożność kotwiczy nas tak mocno w tym modelu zależnym. Czym innym są strumienie w gospodarce, w makroekonomii, w liczeniu PKB, a czym innym jest zakumulowany majątek, know-how, licencje, patenty, różnego rodzaju wiedza, technologia, technologia i jeszcze raz technologia. To powoduje, że z Polski wypływa cały czas gigantyczna masa pieniędzy – powiedział.

Były premier przedstawił kilka „głównych recept”


Zaproponował też „główne recepty” – sposoby na to, by zaradzić problemowi. To m.in. „lepsze wykorzystanie polskich oszczędności”. – Polacy mają oszczędności w wysokości około 3,6 biliona złotych. Z tego w kredytach leasingu, factoringu, czyli w tej części, która wchodzi w gospodarkę i to nawet nie tylko w kredytach korporacyjnych, ale zaliczam już do tego kredyty gotówkowe, kredyty konsumpcyjne, karty kredytowe, kredyty hipoteczne, to tylko około półtora biliona złotych. Czyli na okrągło licząc 2 biliony mogłoby być wykorzystane lepiej, w sposób bardziej sprzyjający dla rozwoju gospodarczego – wskazał.


Następnie przeszedł do „zamówień publicznych”. – Muszą być kołem zamachowym polskiej gospodarki i cały czas nie są. Rozmawiamy o tym od co najmniej 15-20 lat. W ostatnich dwóch latach słyszeliście również państwo z ust obecnego premiera: repolonizacja zamówień. Nie, ja proponuję prawdziwą nacjonalizację zamówień publicznych. Przeanalizowaliśmy wszystkie modele: Francji, Włoch, Niemiec, państw Unii Europejskiej i mamy iść tutaj brutalnie, agresywnie po bandzie, tak jak oni to robią. Ale możliwie wszystkie środki (…) mają być angażowane tutaj w polską glebę gospodarczą – podkreślił.


Wspomniał też o „cenach energii”. – Nie możemy dzisiaj pakować tak wielkich pieniędzy w ceny energii, bo nasza gospodarka będzie niekonkurencyjna. Zaproponowaliśmy specjalne rozwiązania, możliwe rozwiązania, nie takie bardzo kosztowne, jak obecnie rządzący krzyczą, że to by nadwyrężyło budżet. Bardzo w niewielkim stopniu w relacji do tego, jaką ulgę mogłoby to dać przedsiębiorcom. A więc niezwykle korzystne tutaj relacje na tych poszczególnych pozycjach rachunku za energię, których nikt nie rozumie: opłata za to, za to, za to, za tamto, za wsiamto. […] A największa, którą płacimy w formie podatku klimatycznego na rzecz bogatych państw UE – zaznaczył.

Udział
Exit mobile version