O możliwym zamachu powiadomił w niedzielę rano rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak dodał, informacja o tym wpłynęła na policję.
Kilka godzin później Polsat News nieoficjalnie dowiedział się, jaka była treść zgłoszenia, która w nocy z soboty na niedzielę postawiła służby na równe nogi. Zgłaszający miał rzeczywiście skontaktować się z radykalną grupą i wprost usłyszeć, iż chcą oni pozbawić życia premiera i wicepremiera.
Możliwy zamach na Tuska i Kosiniaka-Kamysza. Media dotarły do treści zgłoszenia
Do podobnych ustaleń dotarł również TVN24. Stacja opublikowała treść zgłoszenia, z której wynika, że „zgłaszający nawiązał za pośrednictwem mediów społecznościowych kontakt z jedną z radykalnych organizacji, poszukując ochotników do przeprowadzenia zamachu z wykorzystaniem broni palnej”.
Ponadto zgłaszający – jak czytamy – „informował, że spotkał się z mężczyzną o imieniu Krzysztof, z którym rozmawiał o broni, nienawiści do rządu i planowanym zabójstwie masowym”.
Rzeczniczka prasowa MSWiA Karolina Gałecka przekazała wcześniej w niedzielę, podczas konferencji prasowej, że zgłoszenie zostało przesłane za pośrednictwem SOP-u do policji.
Na polecenie szef MSWiA Marcina Kierwińskiego i ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, zwołano spotkanie, w którym udział brały służby podległe MSWiA, policja, SOP, a także funkcjonariusze ABW.
Artykuł aktualizowany.


