
„Takie zjawisko udało się zarejestrować naszemu zastępcy nadleśniczego” – informuje Nadleśnictwo Drewnica. Na nagraniu widać setki, a może i nawet tysiące śnieżnych pcheł.
Pchły śnieżne to zbiorcze określenie na skoczogonki, których w Polsce występuje ok. 500 gatunków. Do tej pory na świecie opisano ich jeszcze więcej, bo ok. 9 tys. gatunków.
Stawonogi te nie są niebezpieczne, wręcz przeciwnie. Odżywiają się martwymi roślinami, grzybami czy glonami. Same zaś są pożywieniem dla roztoczy, pająków oraz drobnych chrząszczy.
Skoczogonki są bardzo tajemniczymi zwierzętami. Jesienią i wiosną potrafią migrować w całymi koloniami na odległość nawet 25 metrów – przy czym nie do końca wiadomo, w jakim celu to robią. Na ludziach ta odległość może nie robić wrażenia, ale pamiętajmy, że pchły śnieżne mają zaledwie 1-2 mm długości.
Chmary stawonogów są też często widywane na śniegu gdy temperatura wynosi zaledwie kilka stopni Celsjusza. Pchły śnieżne przypominają wtedy brud lub sadzę, dzięki czemu udaje im się kamuflować w zimowym krajobrazie.
W obliczu zagrożenia skoczogonki robią to, na co wskazuje ich nazwa – skaczą, korzystając z tylnej części ciała. Robią to chaotycznie, nie potrafią kontrolować kierunku ani długości „lotu”.
Co ciekawe, według naukowców skoczogonki z gatunku Hypogastrura nivicola mogą pomóc w rozwoju… transplantologii oraz produkcji lodów. Stawonogi posiadają bowiem specyficzne białka bogate w glicynę. Dzięki temu w ich tkankach nie powstają kryształki lodu. Badacze sądzą, że może być to klucz do przechowywania organów i innych materiałów w niższych temperaturach, co potencjalnie wydłuży ich żywotność.

