
-
Nagranie z kamer Sygnału Lasu pokazuje wilka polującego na szopa pracza w jednym z lasów Lubuskiego.
-
Szopy pracze stanowią poważny problem dla polskiej fauny, powodując straty wśród rodzimych gatunków ptaków, żab, raków i innych zwierząt.
-
Przyrodnicy i autorzy nagrania podkreślają, że wpływ wilków na populację szopów może być niewielki ze względu na dużą liczebność szopów i ograniczone dane na temat regularności takich zdarzeń.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
„Wilki zapewniają niezbędną równowagę w przyrodzie. Ten film, to najlepszy dowód. Zobaczcie jak wilk poluje na szopa pracza.” – skomentował wiceminister Mikołaj Dorożała film Sygnału Lasu, który został nagrany w jednym z lasów Lubuskiego. To województwo wyjątkowo mocno dotknięte inwazją szopa pracza.
Jak informowaliśmy w Zielonej Interii, inwazja szopa pracza przybrała ogromne rozmiary, tysiące tych zwierząt rodem z Ameryki Północnej są już niemal w całej Polsce. Najliczniej występują na jej zachodzie, właśnie w Lubuskiem i Zachodniopomorskiem, częściowo także w Pomorskiem, Kujawsko-Pomorskiem i Wielkopolsce, podbijanymi przez szopy w następnej kolejności. Przychodzą z Niemiec. W kwietniu 1934 r. na posesji leśnej Rolfa Haaga wypuszczono siedem osobników. To był początek wielkiej inwazji, którą wspomagali kolejni uciekinierzy z hodowli futerkowych, np. po drugiej wojnie światowej we wschodnich Niemczech. I ten kraj jest szczególnie dotknięty inwazją. Kassel w Niemczech uważane jest za najbardziej „zaszopione” miasto w Europie, mieszka tu więcej tych zwierząt niż w wielu miastach Ameryki.
Inwazja szopa pracza to wielki problem w Polsce
W Polsce skala inwazji rośnie geometrycznie. Jak podawaliśmy w Zielonej Interii, cztery lata temu myśliwi odstrzelili na terenie dawnego województwa zielonogórskiego (zatem to tylko część Lubuskiego) 900 szopów, trzy lata temu – już 2 tysiące, a w ostatnim sezonie – siedem i pół tysiąca tych zwierząt. Zdaniem wielu przyrodników, inwazji szopów już jednak nie powstrzymamy. I mamy w związku z tym duży kłopot.
Nie ma ich bowiem jak zatrzymać. W polskiej przyrodzie nie ma zwierząt odpornych na szopy, a ten amerykański drapieżnik poluje i uśmierca wszystkie małe kręgowce naszej fauny, od żab po ptaki i ich gniazda z jajami. Zjadają też bezkręgowce np. raki. Nasze gatunki nie są przyzwyczajone do budowania schronień odpowiednich do obrony przed szopami, które mają w sobie sporo sprytu, wszędobylskości i dużą sprawność przednich łap, której pozbawione są lisy, kuny czy dzikie koty.
Nie ma też w naszej przyrodzie naturalnych wrogów szopów, a przynajmniej tak się dotąd wydawało. Film zamieszczony przez Sygnał Lasu pokazuje jednak pewne nowe zjawisko. To atak wilka na szopa. Atak bardzo skuteczny, bowiem wilk dopada ofiarę w nocy i w zasadzie uśmierca kilkoma ruchami głowy i zębów. Szop nie ma najmniejszych szans z drapieżnikiem, od którego jest wielokrotnie mniejszy. Staje się jego kolacją.
Zarazem ten nagrany dzięki kamerom noktowizyjnym film pokazuje też skalę zniszczeń powodowanych przez szopy. Atakują one czaplę siwą, która szuka w nurcie rzeczki niezamarzniętych połaci z bieżącą wodą. Szopy o tym wiedzą i zabijają czaplę. To rzadkie ujęcia, bowiem mało kto kojarzy pozytywnie kojarzące się szopy (także dzięki kreskówkom) z brutalnymi polowaniami. Tu widać, co robią z czaplą. Podobny los spotyka kaczki, gęsi, ptaki szponiaste jak rybołowy, jastrzębie i inne. W zasadzie wszystkie polskie ptaki.
Z drugiej strony mamy wilka, który w warunkach europejskich dotąd szopa nie spotykał. A jednak rozpoznaje w nim potencjalny pokarm i poluje na niego, co minister Mikołaj Dorożała wskazał jako dowód na równowagę zaprowadzaną przez wilki w naturze.
Zajmujący się szopami prof. Tadeusz Mizera z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu mówi zaś, że to nadzieja. – Ten film takową niesie, bo każdy wyeliminowany w sposób naturalny szop to szansa na przeżycie dla ptaków, żab, raków, gryzoni i wielu zwierząt atakowanych przez szopy – mówi. Jak dodaje, wilk jest drapieżnikiem, który w Europie szopa dotąd nie znał i nie widział, ale rozpoznaje w nim „zasoby białka” i reaguje na jego obecność.
Wilki kojarzą się nam z polowaniem na sarny, jelenie, może dziki. Mało kto wie, że w skład ich diety wchodzi jednak wiele innych zwierząt, także gryzonie, zające, króliki. Są to chociażby bobry. Mamy w Polsce bardzo dobrze udokumentowane badania wskazujące na regularne polowania wilków na bobry i na to, że to właśnie wilki regulują ich liczebność.
– Nie ma takich badań co do szopów – przyznaje prof. Tadeusz Mizera. – Mało o tym wiemy, to może być jednostkowy incydent. I tak jednak pokazuje, że wilk może być naturalnym regulatorem i naturalnym wrogiem szopa. Może jedynym. Wilki wywierają presję na lisy i inne ssaki drapieżne, które traktują jak konkurencję, więc dlaczego nie na szopy?
Sam serwis Sygnał Lasu w komentarzu do zamieszczonego filmu pisze: „Materiał nie powstał jako argument w jakimkolwiek sporze. Jest to zapis rzeczywistej sytuacji terenowej zarejestrowanej przez fotopułapki podczas obserwacji przyrodniczych.Na pełnym nagraniu wilk zabiera szopa jako zdobycz, co może wskazywać na motyw pokarmowy. Jednocześnie obecnie mamy zbyt mało danych, aby jednoznacznie stwierdzić, czy jest to zdarzenie incydentalne, czy element adaptacji drapieżnika w miejscach, gdzie wysoka presja szopa pracza nakłada się na terytorium wilka.”
I dodaje, że „Wilki znane są z zabijania mniejszych drapieżników, takich jak lisy. W takich przypadkach są one zwykle eliminowane jako konkurencja i najczęściej nie są zjadane. W tym przypadku sytuacja wygląda inaczej, dlatego nagranie może mieć wartość obserwacyjną i dokumentacyjną. Wielu obserwatorów chciałoby wierzyć, że duże drapieżniki są w stanie w istotny sposób regulować populację szopa pracza. W obecnej fazie ekspansji tego gatunku oraz przy skali jego liczebności jest to jednak bardzo mało prawdopodobne. Na tym etapie mamy zbyt mało danych, aby wyciągać daleko idące wnioski. Dlatego temat wymaga dalszej obserwacji oraz rzetelnego dokumentowania w kontekście rzeczywistych zależności przyrodniczych, a nie sporów czy interpretacji wyrwanych z kontekstu”.
Szopów jest w Polsce znacznie więcej niż wilków. – Wielokrotnie, to niebo a ziemia – podkreśla prof. Tadeusz Mizera. A zatem z czysto matematycznych powodów wpływ wilków na szopy nie będzie tak wielki, jak nam się zdaje. Same wilki nie są w stanie ograniczyć tej inwazji, co przyrodnicy wyraźnie podkreślają.

