
Henry Nowak zmarł w nocy z 3 na 4 grudnia 2025 r. w Southampton od ran zadanych przez Vickruma Digwę. Prokuratura przekazała, że sprawca miał przy sobie dwa noże: mały kirpan (noszony przez sikhów) oraz „duży sztylet sikhijski” – jak, wg BBC, opisał go sędzia. To właśnie nim Digwa miał zranić Nowaka.
Sikhowie: Nowaka nie zabito kirpanem
Federacja Sikhów z siedzibą w Southampton zdementowała informację, że narzędziem zbrodni był kirpan. Podobnego zdania była Sieć Organizacji Sikhów, która wskazała, że było nim „perskie ostrze znane jako pesh-kabz, zaprojektowane do przebijania kolczugi”, które sprawca nosił jako „członek Nihang”. „Partie polityczne, grając na rosnącym rasizmie w kraju, dążą do zakazu noszenia kirpanu – mimo że nie jest on narzędziem zbrodni” – napisała sieć.
Zdaniem dyrektora ds. zaangażowania politycznego Federacji Sikhów, Dabinderjita Singha, dezinformacja na temat narzędzia zbrodni była „bardzo szkodliwa” dla Sikhów, ponieważ zaczęli być nękani. W związku z tym zaapelowali o publiczne dochodzenie tej w sprawie. „Pozwalając, aby fałszywe informacje, dotyczące broni, przedstawione przez skazanego mordercę, pozostały bez odpowiedzi na rozprawie, system sprawiedliwości przyczynił się do rozprzestrzeniania się niezwykle szkodliwej fali dezinformacji” – napisał Singh w liście do ministra spraw wewnętrznych Shabany Mahmood, ministra sprawiedliwości Davida Lammy’ego i prokuratora generalnego Richarda Hermera.
Niesłusznie oskarżeni
Kiedy policja przybyła na miejsce, Digwa fałszywie oskarżył Nowaka o rasistowską napaść. Wprowadzeni w błąd funkcjonariusze aresztowali wykrwawiającego się 18-latka. Zignorowali jego słowa, gdy na nagraniu powtarzał: „nie mogę oddychać” i „zostałem dźgnięty”. Chłopak krótko potem zmarł.
Podczas procesu sądowego udowodniono jednak, że przedstawione przez Digwę oskarżenia wobec Nowaka były bezpodstawne. 1 czerwca 23-latek został skazany na dożywocie. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać najwcześniej po 21 latach więzienia.
2 czerwca, po opublikowaniu nagrania z kamer umieszczonych w mundurach funkcjonariuszy, dokumentujących aresztowanie Henry’ego Nowaka, w sieci pojawiły się fałszywe informacje. Internauci błędnie zidentyfikowali Tristana Parsonsa i Christi Hill jako policjantów obecnych na miejscu zdarzenia. Na platformach społecznościowych rozpowszechniano wizerunki obojga funkcjonariuszy, oskarżając ich o udział w aresztowaniu Nowaka. Jeden z takich wpisów na platformie X osiągnął ponad milion wyświetleń.
W związku z krążącą dezinformacją Hill opublikowała oświadczenie na swoim profilu na LinkedIn. Wyjaśniła, że odeszła z policyjnej formacji w Hampshire w kwietniu 2024 r., ponad rok przed aresztowaniem Nowaka. „Zamieszanie wynika z komunikatu prasowego o przyznaniu krajowej nagrody za odwagę. Zdjęcie mnie i mojego kolegi, który również padł ofiarą niesłusznego ataku, jest wielokrotnie udostępniane i błędnie przypisywane tej sprawie” – napisała. Wspomniane zdjęcie pochodzi z 2020 r.
Odejście byłej funkcjonariuszki z policji potwierdził także jej późniejszy pracodawca. Polaris Gatekeeper, firma zajmująca się ochroną, poinformowała Agencję Reutera, że kobieta pracowała dla nich od maja 2024 r. Dodano, że i potem była zatrudniona w tej samej branży. Fakt, że Hill nie pracuje już w policji potwierdzają także jej dawne wpisy na LinkedIn, gdzie informowała o swoim odejściu z pracy.
Hill skomentowała fałszywe oskarżenia w brytyjskim programie śniadaniowym „Good Morning Britain”. Jak mówiła, błędna identyfikacja zmusiła ją do opuszczenia swojego miejsca zamieszkania ze względów bezpieczeństwa.
AI Grok się nie hamuje, bo jest trenowany na wpisach użytkowników portalu X
Była funkcjonariuszka miała zostać błędnie wytypowana przez algorytm chatbota AI Grok, należącego do platformy X. Miał on odpowiadać na pytania internautów, potwierdzając, że to właśnie ona była jedną z policjantek obecnych w chwili śmierci Nowaka. PAP zwróciła się do zespołu prasowego xAI z prośbą o stanowisko w tej sprawie, ale nie otrzymała odpowiedzi.
Według Ośrodka Analizy Dezinformacji, NASK, odpowiednio sprowokowany Grok w wielu odpowiedziach na pytania zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, bardziej wyważonych językowo modeli. „Grok przytacza bardzo kontrowersyjne teorie dotyczące tematyki imigrantów, rasy i kultury europejskiej, wykazuje również stronniczość w kierunku obwiniania strony ukraińskiej. Jego silne opinie na tematy aktualnie polaryzujące opinię publiczną oraz ostry ton wypowiedzi mogą być spowodowane tym, że model ten jest bezpośrednio trenowany na wpisach, zawartości profili i rozmowach użytkowników portalu X” – zaznaczył ośrodek w komentarzu przekazanym PAP.
Drugie niesłuszne oskarżenie ze strony internautów padło wobec Tristana Parsonsa. Wpis skomentował właściciel platformy X Elon Musk. „Kiedy ten łajdak trafi do więzienia?” – napisał pod jednym ze zdjęć Parsonsa opublikowanych na X.
Tymczasem Reuters ustalił, że Tristan Parsons w dniu zdarzenia przebywał w Stanach Zjednoczonych. Świadczy o tym m.in. przesłane przez osobę zaznajomioną ze sprawą jego zdjęcie w Nowym Jorku z lokalizacją i datą zrobienia fotografii. Dodatkowo jego lot powrotny do Anglii miał być zarezerwowany na 6 grudnia ub. roku, czyli trzy dni po śmierci Nowaka.
„Inkubator nieprawdziwych informacji”
Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK ostrzegł w komentarzu przekazanym PAP, że platforma X może być inkubatorem nieprawdziwych informacji zarówno z uwagi na swój charakter, jak i profil przeciętnego użytkownika. „X jest platformą szybkiej wymiany informacji i metodą pierwszego kontaktu w przypadku nagłych zdarzeń, co sprzyja przekazywaniu niesprawdzonych informacji. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym jest ograniczona długość standardowego wpisu. Łatwa dostępność i wyższy zasięg emocjonalnych wpisów przyciągają użytkowników, którzy szukają tego typu powierzchownych, krótkich treści” – zaznaczono.
NASK zwrócił również uwagę na zmiany wprowadzone w ostatnich latach na platformie, m.in. znaczące ograniczenie moderacji.
Federacja Policji w Hampshire potępiła, w swoim oświadczeniu, wymierzane przez internautów samosądy. Z wpisu federacji na X wynika, że jeden z błędnie oskarżonych funkcjonariuszy otrzymywał groźby pozbawienia życia.
Imiona i nazwiska policjantów odpowiedzialnych za aresztowanie Nowaka nie są dostępne publicznie. Śledztwo w sprawie ich działań prowadzi Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji (IOPC). Szefowie lokalnych jednostek analizują wytyczne i zalecenia, dotyczące zachowania funkcjonariuszy w podobnych przypadkach.
We wrześniu rozpocznie się dochodzenie prowadzone przez – odpowiedzialnego za badanie niewyjaśnionych zgonów – koronera w sprawie ewentualnych błędów policjantów.

