
Szokująca aukcja w Niemczech
W poniedziałek 17 listopada dom aukcyjny Felzmann w Neuss chce zorganizować aukcję pod nazwą „System terroru t. II 1933-1945” i wystawić na sprzedaż 623 przedmioty związane z Holokaustem i należące do ofiar zagłady. Ma to być m.in. prywatna korespondencja, w tym pocztówki wysyłane przez rodzinę polskich Żydów. Jak poinformował dziennik „Bild” dokumenty mają być nieocenzurowane, ze zdjęciami, nazwiskami oraz adresami prześladowanych osób, a także informacje o potomkach.
Oferowane na aukcji przedmioty
Jak informują niemieckie media, na sprzedaż wystawiono m.in. opaski z gwiazdą Dawida, opisane jako „rzadki oryginał ze śladami użytkowania” za 180 euro. Oferowana jest również prywatna korespondencja, w tym pocztówki wysyłane przez rodzinę polskich Żydów za 12 000 euro. W katalogu aukcji pocztówki z 1943 roku opisano jako „rzadkie”, ponieważ „w 1943 r. żyło tylko kilku Żydów”. Na aukcji ma się też pojawić raport medyczny lekarza z jednego z niemieckich obozów koncentracyjnych. Dokument zawierał wszystkie dane mężczyzny, który został poddany przymusowej sterylizacji. Raport wyceniono na 400 euro. Do sprzedaży dopuszczono też kartę katalogową z aresztowania bojownika ruchu oporu Ernsta von Harnacka, który brał udział w zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 r. – można ją kupić za 600 euro.
„Niemieckie winy nigdy nie zostały rozliczone”
„Prezydent RP Karol Nawrocki oczekuje od polskiego rządu, żeby zażądał zwrotu, w ostateczności wykupił wszystkie pamiątki po ofiarach zbrodni niemieckich na ziemiach polskich, a koszt tego przedsięwzięcia doliczył do ogólnego rachunku reparacyjnego” – poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. „Niemcy wywołały II wojnę światową, Polska była jej pierwszą ofiarą. Niemieckie winy nigdy nie zostały rozliczone, czego skutki odczuwamy do dzisiaj. Prezydent będzie konsekwentnie domagał się reparacji za niemieckie zbrodnie dokonane w Polsce w czasie II wojny światowej!” – dodał. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego również potępiło działania domu aukcyjnego. Ministerka kultury Marta Cienkowska napisała na X, że nie godzimy się na to, by pamięć o ofiarach zbrodni była traktowana jak towar. „To nie przedmiot handlu, lecz odpowiedzialność – moralna, historyczna i ludzka. Takie praktyki są głęboko nieakceptowalne” – podkreśliła. Zaapelowała też do przedstawicieli domu aukcyjnego „o elementarną przyzwoitość i godność”. „Ta aukcja musi zostać anulowana, a wystawione przedmioty powinny trafić tam, gdzie ich miejsce – do instytucji, które z szacunkiem i troską zajmują się pamięcią o ofiarach nazistowskich zbrodni” – napisała minister kultury. Marta Cienkowska poinformowała, że jest w stałym kontakcie z Mnisterstwem Spraw Zagranicznych. O sprawie został już poinformowany ambasador Polski w Berlinie. „Zwróciłam się do niego o natychmiastową i stanowczą reakcję. Będziemy jednoznacznie domagać się zwrotu tych obiektów do Polski. Pamięć nie jest na sprzedaż – i nigdy nie będzie” – podkreśliła Marta Cienkowska.
„Cyniczne i bezwstydne przedsięwzięcie”
Wiceprezes Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner zwrócił się do przedstawicieli domu aukcyjnego „o zachowanie ludzkiej przyzwoitości” i rezygnację z przedsięwzięcia. – Dla osób prześladowanych przez nazistów i ocalałych z Holokaustu ta aukcja jest cynicznym i bezwstydnym przedsięwzięciem, które wywołuje oburzenie i osłupienie. Ich historia i cierpienie wszystkich ludzi, którzy byli prześladowani i zamordowani przez nazistów, jest wykorzystywana do celów komercyjnych. Dokumenty dotyczące prześladowań i Holokaustu należą do rodzin prześladowanych. Powinny być eksponowane w muzeach lub na wystawach miejsc pamięci i nie powinny być zdegradowane do obiektów komercyjnych – dodał Heubner podczas wystąpienia w Berlinie, cytowany przez welt.de. – Są wątpliwe moralnie ze względu na brak szacunku do ofiar i ocalałych – ocenił wydarzenie Johannes Beerman-Schon z Instytutu Fritza Bauera, cytowany przez bild.de. Dodał, że istnieje ryzyko, że historyczne dokumenty zaginą.
Stanowisko domu aukcyjnego
Jak zwrócił uwagę „Bild” sześć lat temu dom aukcyjny wystawił już na sprzedaż prawie 650 dokumentów z tego okresu. Organizatorzy aukcji twierdzą, że ich zadaniem jest zachowanie i udokumentowanie dowodów historycznych. – Naszym zadaniem jest umożliwienie głębszego zrozumienia wydarzeń tamtego okresu poprzez zachowanie i dokumentację dokumentów historycznych – mówił dr Reinhard Fischer, dyrektor zarządzający domu aukcyjnego, broniąc aukcji. – Całkowite usunięcie tych materiałów z rynku oznaczałoby ponowne wypchnięcie części namacalnych dowodów tamtego okresu ze świadomości publicznej – stwierdził, cytowany przez bild.de.
Więcej na podobny temat przeczytasz w artykule: „Żurek zapowiedział wniosek ws. głośnego skandalu. 'Nie będziemy patrzeć bezczynnie'”.
Źródła:auktionen.felzmann.de, Instytut Fritza Bauera (Facebook), jpost.com, juedische-allgemeine.de, spiegel.de, bild.de, welt.de, IAR, Rafał Leśkiewicz (X)

