
Według tych źródeł, na które w nocy z piątku na sobotę powołała się telewizja, Trump omawiał pomysł rozmieszczenia wojsk lądowych z doradcami i republikańskimi urzędnikami spoza Białego Domu. W rozmowach miał przedstawiać swoją wizję powojennego Iranu, w którym irańskie zapasy wzbogaconego uranu są zabezpieczone, a USA i nowe władze w Teheranie współpracują w zakresie produkcji ropy naftowej, podobnie jak teraz USA i Wenezuela.
Źródła NBC News zastrzegły, że wypowiedzi prezydenta wyrażające poważne zainteresowanie wysłaniem wojsk lądowych nie skupiały się na zakrojonej na szeroką skalę inwazji lądowej na Iran, ale raczej na pomyśle wysłania niewielkiego kontyngentu, który zostałby wykorzystany do konkretnych celów strategicznych. Dodały, że amerykański przywódca nie podjął żadnych decyzji ani nie wydał rozkazów dotyczących wojsk lądowych.
Prezydent miał powiedzieć, że jego idealnym rozwiązaniem w Iranie jest sytuacja podobna do tej, która pojawiła się w relacjach między Waszyngtonem a Wenezuelą od czasu schwytania Nicolasa Maduro przez amerykańskie siły specjalne w styczniu. Stany Zjednoczone poparły w tym kraju dotychczasową wiceprezydentkę Delcy Rodriguez pod warunkiem, że wdroży ona politykę, którą szef Białego Domu uważa za korzystną dla USA, polegającą m.in. na zapewnieniu korzyści z wydobycia ropy naftowej.
Czytaj także: Muszę mieć udział w mianowaniu nowych władz Iranu. To łatwe – chwali się Donald Trump w rozmowie z CNN – pisze na Wyborcza.pl Marta Urzędowska.
Trump: Chcę w Iranie nowego przywództwa
– Ta historia opiera się na przypuszczeniach anonimowych źródeł, które nie należą do zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta i najwyraźniej nie są wtajemniczone w te rozmowy. Prezydent Trump zawsze mądrze pozostawia sobie wszystkie opcje, ale każdy, kto próbuje sugerować, że opowiada się on za jedną lub drugą opcją, udowadnia, że nie ma realnego wpływu na sytuację -oświadczyła rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt.
W udzielonym w czwartek wywiadzie dla NBC News prezydent USA zasugerował, że na obecnym etapie nie bierze pod uwagę inwazji lądowej w Iranie, mówiąc, iż byłaby ona „stratą czasu”, gdyż kraj ten już utracił potencjał militarny. Powiedział, że chce w Iranie nowego przywództwa, które będzie mu odpowiadało, oraz że spodziewa się, iż wojna, która rozpoczęła się 28 lutego, potrwa od czterech do pięciu tygodni.
Iran: Czekamy na nich
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi powiedział w czwartek Tomowi Llamasowi z NBC News, że jego kraj jest przygotowany na przyjęcie amerykańskich wojsk lądowych. „Czekamy na nich” -powiedział Aragczi, dodając, że „jesteśmy przekonani, że możemy się z nimi zmierzyć, a to byłaby dla nich wielka katastrofa”. „Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz” – podkreślił.
Minister dodał, że wbrew twierdzeniom Trumpa, Iran miał wcale nie prosić o zawieszenie broni i nie jest zainteresowany negocjacjami z USA. Także najwyższy rangą urzędnik ds. bezpieczeństwa Iranu Ali Laridżani na początku tygodnia pisał, że Iran „nie będzie negocjować ze Stanami Zjednoczonymi”. – Nie widzimy więc powodu, by ponownie angażować się w rozmowy z tymi, którzy już rozmawiali, którzy nie są uczciwi w negocjacjach i nie wchodzą w negocjacje w dobrej wierze – podkreślił irański polityk.
Przeczytaj też:Izrael nadal bombarduje Teheran. Polskie samoloty lecą do Rijadu

