
W skrócie
-
Kay Gottschalk z AfD zapowiedział, że będzie dochodził od Polski 1,3 mld euro jako reparacji za współudział w wysadzeniu Nord Stream.
-
Polski sąd odmówił ekstradycji ukraińskiego obywatela Wołodymyra Ż. do Niemiec w związku z akcją wysadzenia gazociągu, uznając działania za zgodne z prawem, jeśli zorganizowała je Ukraina.
-
AfD pojawia się w sondażach jako jedna z najpopularniejszych partii w Niemczech, a jej politycy są oskarżani o przekazywanie poufnych informacji Rosjanom.
„1,3 bln euro powinno wystarczyć jako reparacje za współudział w wysadzeniu Nord Stream. Moją pierwszą decyzją urzędową jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń od Polski” – napisał Gottschalk na platformie X.
Swój wpis zakończył stwierdzeniem „ten się śmieje, kto się śmieje ostatni„, uzupełnionym o polską flagę i serduszko w kolorze Alternatywy dla Niemiec – niebieskim.
Do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 roku na dnie Morza Bałtyckiego.
Niemcy. Poseł AfD: Polska powinna wypłacić nam reparacje za Nord Stream
W akcję wysadzenia gazociągu miał być zaangażowany m.in. mieszkający w Polsce obywatel Ukrainy Wołodymyr Ż. Polski sąd odmówił jego ekstradycji do Niemiec, argumentując, że „jeśli to Ukraina zorganizowała misję zniszczenia rurociągów wroga, to działania te nie były bezprawne„.
Do podobnego procesu doszło także we Włoszech, gdzie sąd ostatecznie zdecydował o przekazaniu podejrzanego Serhija K. stronie niemieckiej.
Według niemieckiej prokuratury Serhij K. wypłynął jachtem wraz z kilkoma innymi osobami z portu w Rostocku. Łódź mieli wynająć od niemieckiej firmy, posługując się fałszywymi dokumentami tożsamości i korzystając z pomocy pośredników.
Śledczy podejrzewają, że nurkowie przymocowali do nitek rurociągów co najmniej cztery ładunki wybuchowe, a po akcji zostali odebrani przez kierowcę i przewiezieni do Ukrainy.
Relacje AfD – Rosja. Poważne oskarżenia pod adresem partii
Relacje AfD, aktualnie będącej jedną z najpopularniejszych niemieckich partii, z Rosją od dłuższego czasu budzą kontrowersje na scenie politycznej naszych zachodnich sąsiadów.
Politycy ugrupowania regularnie odwiedzają rosyjską ambasadę w Berlinie, bywają też w samej Rosji. Wielokrotnie podnoszono też wobec nich oskarżenia o dzielenie się z Rosjanami poufnymi informacjami.
W ostatnich wyborach parlamentarnych Alternatywa dla Niemiec uzyskała 20,8 proc. głosów i był to drugi najlepszy wynik po koalicji CDU/CSU z poparciem 28,5 procent. Obecnie w niektórych sondażach AfD jest już samodzielnym liderem.

