Związki zawodowe i zarząd spółki „Bogdanka” nie doszły do porozumienia w sprawie podwyżek płac, a trudne perspektywy dla branży węglowej pogłębiają obawy górników o ich miejsca pracy. Pomimo że Bogdanka jest najefektywniejszą kopalnią w Polsce, zmuszona jest ograniczać wydobycie z powodu braku popytu na jej węgiel. Część związkowców dąży do rozpoczęcia rozmów na temat nowej umowy społecznej, która pozwoliłaby Bogdance otrzymywać takie same dotacje jak śląskie kopalnie.

Niepewna sytuacja w Bogdance

Negocjacje dotyczące podwyżek płac zakończyły się fiaskiem. Związki zawodowe domagają się 15-procentowej podwyżki płacy zasadniczej, na co zarząd spółki nie wyraża zgody, proponując jedynie jednorazową nagrodę w wysokości 2 tys. zł brutto na osobę. Związkowcy uważają, że ta propozycja jest niewystarczająca, biorąc pod uwagę znaczny wzrost kosztów życia spowodowany inflacją i wzrostem kosztów energii.

Rzecznik Bogdanki, Marcin Kujawiak, podkreśla, że spółka pozostaje w dialogu ze stroną społeczną i nie planuje wypłaty nagrody bez porozumienia ze związkami zawodowymi. W 2023 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w Bogdance wynosiło 13 724 zł brutto, co było o 30 proc. więcej niż rok wcześniej, jednak kwota ta obejmuje różne dodatki, w tym wypłatę barbórkową i tzw. 14. pensję.

Bogdanka boryka się z trudnościami w sprzedaży swojego węgla. Węgiel jest stopniowo wypierany przez rosnącą produkcję energii z odnawialnych źródeł energii (OZE). W maju tego roku z węgla kamiennego pochodziło jedynie 39 proc. energii elektrycznej wytworzonej w kraju, w porównaniu do 44 proc. w maju 2023 roku i 46 proc. w 2022 roku. Dodatkowo ciepła zima i nadwyżki węgla sprowadzonego z importu pogłębiły problem, prowadząc do zapełnienia magazynów kopalni w 100 proc. i redukcji zamówień przez klientów.

Apel związkowców

Związkowcy z Bogdanki apelują do polskiego rządu o zatrzymanie importu węgla i uregulowanie krajowego rynku, aby Bogdanka nie ponosiła strat mimo swojej wysokiej rentowności. Dotacje z budżetu państwa, które w tym roku mają wynieść aż 7 mld zł, trafiają głównie do śląskich kopalń, co stawia Bogdankę w trudnej sytuacji konkurencyjnej. W związku z tym część związkowców postuluje objęcie Bogdanki wsparciem publicznym na równi ze śląskimi kopalniami.

Spadające zapotrzebowanie na węgiel utrudnia Bogdance wykorzystanie pełnego potencjału produkcyjnego, który teoretycznie wynosi ponad 9 mln ton rocznie. W praktyce kopalnia planuje wydobyć w tym roku 7-8 mln ton. Głównymi odbiorcami węgla z Bogdanki są elektrownie Kozienice i Połaniec oraz Grupa Azoty Puławy, jednak o nowych klientów jest coraz trudniej, zwłaszcza w obliczu przemysłu odchodzącego od węgla i zniszczeń wojennych na Ukrainie.

Przyszłość Bogdanki i całej polskiej branży węglowej zależy od decyzji rządu dotyczących polskiego miksu energetycznego. W lipcu resort klimatu ma przedstawić pełną wersję Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030, a w kolejnych miesiącach Politykę energetyczną państwa do 2040 roku. Kluczowa będzie również reforma branży energetycznej, polegająca na wydzieleniu z koncernów energetycznych elektrowni węglowych, jednak rząd nadal nie wie, jak przeprowadzić ten proces.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.