Decyzje podjęte przez Nikolę Grbicia w kontekście składu reprezentacji Polski siatkarzy na turniej olimpijski w Paryżu, wzbudziły spore kontrowersje. Serb ze względu na kuriozalną konieczność okrojenia składu drużyny do 12-13 zawodników, ostatecznie do stolicy Francji nie zabierze: Bartosza Bednorza, Jakuba Popiwczaka, Karola Kłosa i Marcina Komendy. Dżokerem, czyli trzynastym na liście, został Bartłomiej Bołądź.

A dlaczego ta konieczność jest kuriozalna? Igrzyska są bowiem jedynym przypadkiem względem innych najważniejszych siatkarskich imprez, gdzie kadra turniejowa nie liczy 14, a właśnie 12 zawodniczek/zawodników. Numer 13. na liście został wprowadzony dopiero od IO 2024, ale to i tak niewiele zmienia względem normalnych standardów.

Selekcjoner Grbić najbardziej „oberwał” za postawienie na swoich sprawdzonych graczy, czyli m.in. atakującego Łukasza Kaczmarka czy przyjmującego Aleksandra Śliwkę. Obaj w sezonie 2023/24 w barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zanotowali bardzo kiepską kampanię. Jak wyglądali w trakcie reprezentacyjnego grania? Nieprzekonująco. Jak jednak pokazują przykłady z przeszłości, trener Grbić potrafi reaktywować siatkarzy, których potrzebuje w danym momencie w sezonie reprezentacyjnym.

Rok 2022 – Aleksander Śliwka

Mistrzostwa świata, które miały zostać rozegrane w Rosji, ostatecznie po wybuchu wojny w Ukrainie, odbyły się w Polsce i Słowenii. Biało-Czerwoni przystępowali do rywalizacji osłabieni brakiem Wilfredo Leona. Choć przyjmujący wydawał się być o krok od wejścia w trening właśnie na MŚ 2022, po poważnej kontuzji, w składzie reprezentacji słynny siatkarz się nie znalazł. Grbić postawił wówczas na duet przyjmujących: Aleksander Śliwka i Kamil Semeniuk.

Ten pierwszy musiał poradzić sobie ze sporą presją oczekiwań. Dodatkowo, mając za plecami dającego wartościowe zmiany Tomasza Fornala. Coraz mocniej dobijającego się do bram reprezentacji przyjmującego. Polacy ostatecznie sięgnęli po srebro, przegrywając w Spodku finał z Włochami. Śliwka ugruntował sobie jednak pozycję w drużynie narodowej, wbrew krytykantom. Rok później (tj. 2023) stając się na tyle istotą postacią, że zastąpił w roli kapitana, kiedy sytuacja tego wymagała, Bartosza Kurka.

– Aleksander Śliwka jest niezwykle ważną postacią dla reprezentacji Polski. Być może tego nie widać, spoglądając w statystyki, pomeczowe liczby. Dla mnie jednak jego wartością jest to, w jaki sposób potrafi zachować balans w funkcjonującym zespole. Ten siatkarz nie ucieka od odpowiedzialności, kiedy trzeba wziąć na siebie ciężar np. za dobre przyjęcie trudnej piłki. To jest gość, który jest dla siebie ogromnie wymagający […] Powiedziałem mu po meczu, że powinieneś sobie w meczu pozwalać na więcej. Jesteś dla siebie zbyt wymagający, nie można być cały czas perfekcyjnym na boisku. Bądź tak dobrym, jakbyś chciał być przy każdym zagraniu. Tak się po prostu nie da. On jest bardzo odpowiedzialny, zwłaszcza za to, jak wygląda gra naszej drużyny – mówił Grbić po meczu MŚ Polaków z Amerykanami, kiedy ściągnął z boiska Śliwkę w trakcie spotkania.

Polska wygrała wówczas 3:1 i wyszła z grupy. A kolejne wydarzenia już znamy.

Rok 2023 – Kamil Semeniuk

Drugi z pary podstawowych przyjmujących MŚ 2022 zaczął mieć swoje problemy po przenosinach do ligi włoskiej. Gra w Perugii dla wychowanka ZAKSY, po przeprowadzce bezpośrednio z Kędzierzyna-Koźla, była dużym wyzwaniem. Na tyle trudnym, że Semeniuk po sezonie 2022/23 przygasł, ale paradoksalnie, nie stracił w oczach Grbicia.

Serb ponownie pokazał, że potrafi zaufać tym, którzy nie zawiedli jego zaufania, kiedy tego potrzebował. Semeniuk do Italii wyjeżdżał w roli MVP finału Ligi Mistrzów, ze złotą ZAKSĄ, ogrywającą Itas Trentino. Co ciekawe, taki sam sukces – łącznie z nagrodą indywidualną i ogranym Itasem – osiągał Śliwka. Grbić dobrze wiedział, że Semeniuk potrzebuje czasu na to, żeby ponownie zyskać regularność i pewność w swojej grze.

Polacy sezon 2023 zakończyli wzorowo. Reprezentacja odniosła 24. zwycięstwa z rzędu, Polska sięgnęła po złoto Ligi Narodów i mistrzostwo Europy, dodatkowo wywalczając przepustkę na igrzyska do Paryża, wygrywając turniej kwalifikacyjny. Grbić odbudował za to Semeniuka, który nie stał się pierwszoplanową postacią drużyny, ale z pewnością potrafił dać wartościowe zmiany, pomagające, a nie przeszkadzające drużynie.

A późniejsze odbudowanie w kadrze przełożyło się również na zupełnie inny start na Półwyspie Apenińskim. Sezon 2023/24 klubowo Semeniuk zakończył jako jeden z liderów drużyny (m.in. pod nieobecność Leona przez większość sezonu), zdobywając dla Perugii tytuł najlepszej drużyny siatkarskiej we Włoszech.

Rok 2024 – Łukasz Kaczmarek (?)

Do listy graczy, którzy potrzebują odbudowania, można pewnie dopisać ponownie Śliwkę, biorąc pod uwagę jego problemy z kontuzją, wykluczającą z większości sezonu klubowego. Grbić tym razem zaufał jednak wyjątkowo mocno Łukaszowi Kaczmarkowi. Wyjątkowo mocno, bo stawiając go wyżej nawet od przeżywającego najlepsze momenty w dotychczasowej karierze, Bartłomieja Bołądzia. I to właśnie „Zwierzu” pojedzie na IO do Paryża, wbrew krytyce czy zwyczajnie, formie, w której jest na miesiąc przed imprezą.

– Kiedy zaczynałem pracę z reprezentacją Polski, powiedziałem, że zaczynamy przygotowania do igrzysk w Paryżu od teraz. Nie w lecie przedolimpijskim. Mamy długą drogę od tamtego czasu do teraz. I dlatego właśnie chcę zrobić taką burzę mózgów. Bo chcę dać każdemu z zawodników, nie użyje słowa satysfakcjonującej, ale pełnej odpowiedzi i przedstawienia. Pamiętajmy, że po igrzyskach ci siatkarze znowu będą grać w reprezentacji, a ja nie chcę zrujnować wypracowanych relacji międzyludzkich – mówił po turnieju finałowym VNL 2024 w Łodzi trener Grbić.

Wtedy jeszcze nie było wiadome, na kogo Serb postawi w kontekście wyjazdu na igrzyska. Można się było jednak domyślać, że selekcjoner nie zmieni swojego podejścia do graczy, których dobrze zna i wie, czego może się spodziewać, kiedy są w formie.

Kaczmarek, w nawiązaniu do finałów LM z ZAKSĄ, brał udział w każdym z trzech triumfów klubu z Kędzierzyna-Koźla. Czyli raz z trenerem Grbiciem w roli klubowego szefa. Serb przekonał się również, że „Zwierzu” może z powodzeniem zastąpić Kurka, kiedy ten przegrywa ze zdrowiem. Tak było w sezonie 2023. Kaczmarek przedstawił się światu reprezentacyjnemu zwłaszcza kapitalnym występem w finale VNL w Ergo Arenie. Amerykanie nie byli w stanie zatrzymać bardzo dobrze wyszkolonego technicznie, z odpowiednią dynamiką, atakującego.

Na miesiąc przed IO 2024 wspomnianej dynamiki z pewnością Kaczmarkowi brakuje. Ale nadal to siatkarz, który ma kredyt zaufania u trenera Polaków. Czy i w tym przypadku skończy się na słusznej decyzji ze strony Grbicia? Selekcjoner polskiej drużyny na pewno miał swoje powody, żeby postawić na Kaczmarka. Jednego nie można Grbiciowi z pewnością odmówić – jest konsekwentny. A odbudowanie tych, na których stawia, czy to fizycznie, czy mentalnie, potrafi przełożyć z czynów na realne wyniki sportowe.

XXXIII Letnie Igrzyska Olimpijskie w Paryżu już od 26 lipca

Stolica Francji już dwukrotnie była gospodarzem letnich IO w historii olimpizmu. Paryż gościł najważniejszą sportową imprezę jednak bardzo dawno, w 1900 oraz 1924 roku. Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował, że równo sto lat po ostatniej wyżycie na paryskiej ziemi, ponownie to serce Francji będzie główną areną zmagań letnich igrzysk.

Hasem IO 2024 jest: „Igrzyska szeroko otwarte”. Od środy 24 lipca (ceremonia otwarcia 26.07) do niedzieli 11 sierpnia zostanie rozegranych łącznie aż 329 konkurencji w 32 sportach. Udział w olimpijskiej rywalizacji weźmie łącznie ponad 10 tysięcy sportowczyń i sportowców. Co ciekawe, w Paryżu dojdzie do pełnego równouprawniania, dokładnie po 50 procent uczestniczek i uczestników na igrzyskach.

Reprezentacja Polski na ostatnich olimpijskich zmaganiach, podczas IO 2020 w Tokio (rozegrane w 2021 roku ze względu na pandemię COVID-19), zdobyła łącznie 14 medali. Złożyły się na to cztery złote oraz po pięć srebrnych i brązowych krążków. W stolicy Japonii przed trzema laty wystąpiło łącznie 211 polskich reprezentantek i reprezentantów.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.