W pierwszej połowie maja w kompleksie handlowym przy ulicy Marywilskiej 44 w Warszawie w nocy wybuchł ogromny pożar. Ogień pochłonął niemalże cały budynek, w którym mieściło się około 1400 stoisk handlowych, w większości sprzedających odzież. Akcja gaśnicza trwała kilkanaście godzin i w szczytowym momencie uczestniczyło w niej kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej i blisko 300 strażaków. Zdaniem służb spłonęło około 80 procent hali. Na szczęście pożarze nikt nie zginął ani nie został ranny, ale wielu kupców poniosło poważne straty materialne. 

Zobacz wideo Seria tragicznych pożarów w Polsce. „To bardzo dziwna sytuacja”

Pożar na hali Marywilskiej w Warszawie. Szef MSWiA przekazał nowe informacje

Minister spraw wewnętrznych i administracji został w środę zapytany o postępy w śledztwie w sprawie pożaru. Tomasz Siemoniak przekazał, że przy tego rodzaju incydentach, służby badają sprawę pod kątem sabotażu i dywersji. Tak jest również w tym przypadku. Wyjaśnił, że procedura jest skomplikowana. – Przy każdym pożarze, który stanowi jakiś odstępstwo od – jeśli można tak powiedzieć – normalnych pożarów, służby badają wątek sabotażu, czy dywersji. Ja tu żadnych szczegółów nie mogę ujawniać, natomiast taki wątek cały czas przez służby jest poważnie rozpatrywany. Do zbadania są nie tylko dowody czy ich brak na terytorium, gdzie zdarzenie miało miejsce. Jeśli ktoś to robi, to znaczy, że się porusza, przemieszcza, że otrzymuje jakieś zlecenia – wyjaśnił minister.

Polityk przypomniał także, że w związku z aktami dywersji aresztowano ostatnio w Polsce kilkanaście osób. – Oczywiście śledczy, gdy tylko będą mogli, zbadają wszystko, co tam zostało. Natomiast z raportu, którym ja dysponuję, wynika, że elementy wewnętrznego monitoringu spaliły się i stopiły, co trzeba mieć na uwadze – powiedział szef MSWiA, zaznaczając, że to utrudnia pracę śledczym. Minister podkreślił, że gdy będzie to możliwe, bez narażania innych osób, każdy potencjalny dowód zostanie zbadany.

Prokuratura Krajowa: Przeprowadzono oględziny miejsca pożaru

Przypomnijmy, że pod koniec czerwca prokuratura przeprowadziła oględziny budynku biurowego. „W trakcie czynności zabezpieczono dokumentację niezbędną między innymi do wyjaśnienia przyczyn powstania pożaru i jego rozprzestrzenienia się, ustalenia rozmiarów szkody, ustalenia, czy procedury przeciwpożarowe, jakie obowiązywały w hali targowej, zostały prawidłowo wdrożone podczas zdarzenia” – przekazała wówczas Prokuratura Krajowa w komunikacie.

Wcześniej z kolei przy użyciu dronów i skanerów 3D przeprowadzono oględziny miejsca pożaru. W sprawie przesłuchano ponad 200 osób.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.