
Unia Europejska wraz z państwami G7 rozważa najostrzejszy dotąd krok wobec rosyjskiej ropy – pełny zakaz świadczenia usług morskich dla tego surowca. Jak informuje agencja Reutera, taki ruch byłby znacznie dotkliwszy niż obecny limit cenowy, bo w praktyce mógłby zatrzymać znaczną część rosyjskiego eksportu drogą morską.
Zachodnie tankowce
Rosja wysyła dziś ponad jedną trzecią swojej ropy na zagraniczne rynki, korzystając z zachodnich tankowców – głównie na kierunku Indie i Chiny. Pozostałe dwie trzecie transportowane są tzw. „flotą cieni” – starymi, często przeznaczonymi na złom jednostkami, skupionymi przez podstawione podmioty w różnych częściach świata.
To właśnie w ten mechanizm mają uderzyć nowe sankcje. Kraje G7 oraz UE prowadzą rozmowy nad całkowitym zakazem świadczenia usług morskich związanych z transportem rosyjskiej ropy. Chodzi zarówno o przewóz surowca, jak i kluczowe usługi towarzyszące, w tym ubezpieczenia. Taki zapis może znaleźć się w kolejnym pakiecie unijnych sankcji przeciwko Rosji, planowanym na początek 2026 roku.
Inicjatywę popierają już Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Źródła cytowane przez Reutera podkreślają jednak, że ostateczne stanowisko administracji Donalda Trumpa będzie zależało od przebiegu rozmów dotyczących wojny w Ukrainie oraz przyjętej strategii wobec Moskwy.
Pułap cen
Obecnie zachodnie tankowce i firmy ubezpieczeniowe mogą brać udział w transporcie rosyjskiej ropy tylko wtedy, gdy cena w kontrakcie nie przekracza ustalonego pułapu. Na początku był to limit 60 dolarów za baryłkę, później UE i Kanada obniżyły go do 47,6 dolara. Surowiec sprzedawany drożej trafia na rynek właśnie dzięki „flocie cieni”.
To nieregularna, wysłużona flota tankowców, którą Rosja wykorzystuje także do transportu innych objętych sankcjami ładunków – m.in. ropy z Iranu i Wenezueli. Według danych przytaczanych przez Reutera, globalna „flota cieni” liczy obecnie 1423 jednostki, z czego 921 jest już objętych sankcjami ze strony USA, Wielkiej Brytanii lub Unii Europejskiej.
Jeśli nowy plan zostanie wdrożony, możliwości omijania sankcji poprzez wykorzystanie takich statków mogą zostać poważnie ograniczone. Dla Kremla oznaczałoby to silne uderzenie w przychody z eksportu ropy, które wciąż stanowią jedno z głównych źródeł finansowania rosyjskiego budżetu.

