Mecz Polski z Walią w finale baraży o Euro 2024 okazał się zwycięski dla biało-czerwonych, ale to nie znaczy, że zagrali idealnie. W Cardiff objawili się zarówno bohaterowie, jak i ci, którzy presji nie dźwignęli. Oceny wystawione w skali od 1 do 10 są zatem zróżnicowane.

Oceny za mecz Walia – Polska

Wojciech Szczęsny (7) – Bohater. Obronił rzut karny, co dało nam awans na Euro 2024, a w samym meczu też spisywał się przyzwoicie. Odpowiednio czytał grę, dzięki czemu dwa razy ubiegł Moore’a przed wyjściem sam na sam, a jeszcze innym razem w efektownym stylu obronił jego strzał głową. Z drugiej strony Szczęsny zaliczył jedno ryzykowne podanie i jedną interwencję, po której Walijczycy mogli wpakować nam piłkę do pustej bramki. Na szczęście w obu wypadkach pozostali zdołali wybić futbolówkę.

Jan Bednarek (3) – Elektryczny bardziej niż Monika Brodka i Dawid Podsiadło w dawnej piosence z „Męskiego Grania”. Do pewnego czasu szło mu przyzwoicie, ale gdy już zaczął psuć, to leciał jeden błąd po drugim. Zaczęło się od złego krycia przy anulowanym golu, później przedziwnie zachował się przy okazji wyjścia Szczęsnego z bramki, co mogło skończyć się albo bramką dla Walii, albo kontuzją naszego golkipera. Na szczęście uniknęliśmy i tego, i tego. Ponadto łatwo dawał się ogrywać na boku i gdyby nie asekuracja Dawidowicza lub Frankowskiego, byłoby z nami bardzo źle.

Paweł Dawidowicz (6) – Najlepszy z naszych środkowych obrońców, który oprócz swojej roboty musiał też nadrabiać czyjąś. Bednarek puścił rywala? Akcję czyścił Dawidowicz. Slisz nie dał rady zatrzymać kogoś w środku pola? Interweniował Dawidowicz. Kiwior i Zalewski nie zatrzymali przeciwnika po lewej stronie? Dawidowicz już czekał, by wybić futbolówkę. Zawiódł tylko przy nieuznanym golu, ale poza tym nie pękł pod presją.

Jakub Kiwior (5) – Podobnie jak koledzy źle krył oponenta przy anulowanej bramce. Poza tym raz łatwo dał się ograć tuż przed przerwą. Na szczęście na tym skończyły się jego błędy w tyłach. Szkoda natomiast, że nie mieliśmy więcej korzyści z wyprowadzania piłki od obrony. Defensor Arsenalu zwykle robi to świetnie, a tym razem akurat mylił się w tym aspekcie całkiem często.

Przemysław Frankowski (6) – Przede wszystkim szacunek za pracę w defensywie. Tym razem miał więcej zadań dotyczących zabezpieczania swojej flanki i wywiązywał się z nich bez zarzutów. Bez wsparcia gracza RC Lens Bednarek zupełnie by sobie nie poradził. To głównie dzięki niemu Neco Williams nie pokazał zbyt wiele w grze do przodu. Sam Frankowski natomiast wyróżnił się w ofensywie kilkoma groźnymi dośrodkowaniami, z których jednak inni nie skorzystali.

Bartosz Slisz (4) – Typowy występ Slisza w reprezentacji Polski – bez niczego „ekstra” i bez wielkich wtop. Często znikał na dłuższe fragmenty, zanotował parę nieodpowiedzialnych zagrań (typu niecelne podanie czy strata pod zbyt długim holowaniu futbolówki), a jednocześnie parę razy udało mu się przerwać groźną kontrę czy zanotować ważny przechwyt.

Jakub Piotrowski (6) – Im dłużej trwał mecz, tym gorzej sobie radził. Ot, kwestia zmęczenia, które zapewne było u niego ogromna. Przez całe spotkanie pomocnik Łudogorca udowadniał, że jest przodownikiem pracy, a właściwie tak zwanej czarnej roboty. Tu doskoczył, tam się przepchnął, innym razem powalczył w pressingu lub w powietrzu… Do tego warto zauważyć, że nie gubił się pod naciskiem rywali, a to nie zawsze jest oczywiste w grze biało-czerwonych z drugiej linii. Szkoda, że nie strzelił gola po groźnym uderzeniu z 100. minuty.

Piotr Zieliński (4) – Sporo harował w defensywie, co zazwyczaj nie jest jego domeną. Boisko opuszczał ogromnie zmęczony jeszcze przed dogrywką i trudno się temu dziwić. Niestety tym razem nie pokazał tyle piłkarskiego artyzmu, ile moglibyśmy oczekiwać. Za mało błyskotliwych zagrań, za mało odwagi i jedna bardzo groźna strata przed naszą „szesnastką” to nie jest zbiór argumentów, by dać mu choćby wyjściową notę.

Nicola Zalewski (4) – Tym razem nie robił takiej różnicy jak z Estonią, ale to nic dziwnego. Tym razem przeciwnicy pilnowali go zdecydowanie bardziej i w zasadzie nie zostawiali mu ani metra kwadratowego wolnej przestrzeni, by rozpędzić się na boku. Gdy już dochodził do pozycji, z której mógł zacentrować, robił to niecelnie. Parę razy zaliczył też stratę, wbiegając między kilku przeciwników – tu ponosiła go ułańska fantazja. Z drugiej strony nieźle współpracował w defensywie i za to na pewno warto go docenić.

Robert Lewandowski (3) – Kapitan nie wyróżnił się niczym. Niby nieźle radził sobie w fizycznej walce z Walijczykami, aczkolwiek dla samej gry miało to znikome znaczenie. Nie stworzył praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką naszych rywali.

Karol Świderski (2) – Zawsze robił za doskonałe spoiwo w naszej ofensywie. Dziś zupełnie nie dało się dostrzec nic takiego. Wyglądał, jakby kompletnie brakowało mu zgrania z kolegami. A to źle się ustawił do zgrywanej piłki, a to futbolówka mu odskoczyła przy przyjęciu, a to nie dobiegł do centry, a to przepuścił podanie nie wiadomo, po co… Chyba najsłabszy występ Świderskiego w kadrze.

Bartosz Salamon (6) – Wprowadził w naszej defensywie spokój, którego wcześniej brakowało Bednarkowi. Co prawda było to znacznie łatwiejsze przy zmęczonym przeciwniku, lecz to już nie problem naszego defensora.

Krzysztof Piątek (4) – Bardzo aktywny, bardzo dużo biegał, bardzo ochoczo wchodził w pojedynki, aczkolwiek niewiele z tego wynikało.

Sebastian Szymański (4) – Wszedł za Zielińskiego i nie była to zmiana, która wiele wniosła. Zaliczył jedno niezłe dośrodkowanie i to tyle.

Taras Romanczuk (bez oceny) – Grał za krótko.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.