
W skrócie
-
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała mieszkańca Połtawy, który przygotowywał w Odessie skrytkę z bronią na zlecenie Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
-
Mężczyzna został zwerbowany przez Rosjan przez komunikator Telegram, otrzymał instrukcje dotyczące ukrycia granatu, karabinu i amunicji, a następnie przekazał lokalizację ukrycia broni swoim zleceniodawcom.
-
Po zatrzymaniu przez służby ukraińskie został oskarżony o zdradę stanu w czasie stanu wojennego oraz nielegalne obchodzenie się z bronią; grozi mu dożywocie i konfiskata mienia.
O sprawie poinformowała w czwartek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), wskazując, że doszło do zatrzymania „rosyjskiego agenta”, który na zlecenie Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (FSB) przygotował w Odessie skrytkę z bronią. Umieścił w niej amunicję i broń palną, które następnie miały być wykorzystane do serii zabójstw na zlecenie.
Jak opisuje SBU, ofiarą zamachu miał paść m.in. szef jednego z terytorialnych centów uzupełnień. Jeżeli plan przeprowadzenia tego zabójstwa by się powiódł, nastąpić miałoby „rozszerzenie” listy osób do wyeliminowania.
Ukrainiec liczył na „łatwy zarobek”. Mogło dojść do tragedii
Zatrzymany przez służby mężczyzna okazał się być bezrobotnym mieszkańcem Połtawy. Miał on zostać zwerbowany przez Rosjan za pośrednictwem komunikatora Telegram, gdzie szukał sposobu na „łatwy zarobek”.
Wszedł on w interakcje z rosyjskimi agentami FSB, którzy nakazali mu udać się do Odessy. Po przybyciu do miasta otrzymał dokładne informacje o lokalizacji skrytki, z której miał następnie zabrać granat F-1, karabin w typie Kałasznikowa oraz 30 nabojów.
W dalszej kolejności Rosjanie nakazali mu przenieść całą tę broń do wynajętego pokoju hotelowego, a później znaleźć inne miejsce, w którym mógłby ją ukryć. Zdaniem SBU padło na kontener na śmieci. Informację o nowej lokalizacji Ukrainiec miał przekazać swoim zleceniodawcom.
Rosjanie zakładali następnie, że zwerbują kolejną osobę, która odbierze broń ze wskazanego miejsca i dokona zamachu na szefa jednego z terytorialnych centrów uzupełnień oraz potencjalnie również na inne osoby. Do tragedii jednak nie doszło dzięki reakcji ukraińskich służb.
Ukrainiec, odpowiedzialny za ukrycie broni, trafił w ręce funkcjonariuszy SBU, którzy skonfiskowali także jego telefon, na którym znaleziono korespondencję ze stroną rosyjską. Został on oskarżony o zdradę stanu popełnioną w czasie stanu wojennego oraz nielegalne obchodzenie się z bronią, amunicją lub materiałami wybuchowymi.
Ukraińcowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności wraz z konfiskatą mienia.

