
-
Kilka tygodni temu w Jeziorze Kośno pojawiły się oznaki pogorszenia jakości wody, w tym zmiana barwy, ograniczona przejrzystość i nieprzyjemny zapach.
-
Zarząd Zlewni w Olsztynie zidentyfikował zjawisko jako naturalny epizod eutrofizacji sezonowej, typowy dla wiosny i lata oraz nie wykrył śladów zanieczyszczenia pochodzenia antropogenicznego.
-
Eutrofizacja jezior mazurskich jest naturalnym procesem, który jednak został przyspieszony przez działalność człowieka, na przykład poprzez odprowadzanie ścieków i intensywne rolnictwo.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jezioro Kośno leży na styku Warmii i Mazur i ma ok. 6 km długości i 44, 5 m głębokości, jego brzegi są stromo uformowane przez lodowiec. Występuje tu wspaniała roślinność, wyjątkowe gatunki ptaków wodnych i piaszczyste ścieżki. W tygodniu nie ma tu niemal nikogo, dlatego to miejsce jest wspaniałe, aby móc kontemplować przyrodę.
Kilka tygodni temu na terenie tego wyjątkowego rezerwatu (o pow. 1253,8 ha) pojawiły się pewne oznaki, które mogły wskazywać na znaczne pogorszenie stanu wody w jeziorze. Barwa wody zmieniła się w pewnych miejscach i przybrała zielonkawy odcień. Na powierzchni utworzyła się warstwa przypominająca kożuch.
W dużej części rezerwatu, zwłaszcza w pobliżu jeziora, unosił się bardzo nieprzyjemny zapach. Dobiegał szczególnie z jednego miejsca, ale wiejący wiatr rozsiewał go na dużo większy teren. Udało nam się ustalić, co było przyczyną tego zjawiska.
Mleczno-zielony kożuch na jeziorze w mazurskim rezerwacie
O sprawę zapytałam najpierw nadleśnictwa, na których terenie leży jezioro. Następnie skontaktowałam się z olsztyńskim oddziałem Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.
Zarząd Zlewni w Olsztynie udał się na miejsce podczas minionego weekendu. Zjawisko zostało zinterpretowane jako naturalny epizod eutrofizacji sezonowej, charakterystyczny dla okresu wiosenno-letniego. To efekt intensywnego rozwoju fitoplanktonu w warunkach dużej dostępności biogenów.
W trakcie wizji stwierdzono, że wygląd wody uległ zmianie. Na obserwowanym fragmencie jeziora woda była lekko zmętniona, zwłaszcza w strefie przybrzeżnej. Inspektorzy stwierdzili, że skala zjawiska zmalała w porównaniu do oznak, które towarzyszył procesowi wcześniej.
– W fazie największej intensywności zakwitu może dochodzić do powstawania powierzchniowych skupisk (kożucha), pogorszenia warunków tlenowych w wodzie, szczególnie nocą, wytwarzania lokalnych zapachów związanych z rozkładem materii organicznej – podsumowano w odpowiedzi na zgłoszenie.
Obecnie termin „eutrofizacja” budzi głównie negatywne skojarzenia, gdyż proces ten silnie przyspieszył i prowadzi do drastycznego pogorszenia się stanu jezior. Intensyfikacja eutrofizacji wynika głównie z działalności człowieka, zwłaszcza z wprowadzania do jezior nieoczyszczonych ścieków przemysłowych i komunalnych oraz z intensywnego rolnictwa prowadzonego w ich pobliżu
Jeziora eutroficzne na Mazurach. Dobrze czy źle?
Zarząd Zlewni w Olsztynie stwierdził ponadto, że obserwowany obraz odpowiada naturalnemu procesowi biologicznemu, który w jeziorach o podwyższonej trofii występuje cyklicznie i nie ma mowy w tym przypadku o działaniu człowieka. – Na podstawie przeprowadzonej oceny nie stwierdzono jednoznacznych oznak zanieczyszczenia wód o charakterze antropogenicznym – wynika z dokumentu sporządzonego po wizji lokalnej.
Mazurskie jeziora jednak od lat borykają się ze zjawiskiem eutrofizacji akwenów i częściowo właśnie na skutek działalności człowieka.
„W miarę upływu czasu jeziora w sposób naturalny podlegają eutrofizacji, czyli wzrasta ich żyzność i produktywność. Proces ten postępuje w miarę starzenia się zbiorników, wypełniania mis jeziornych osadami i w naszym klimacie podlega mu większość jezior. Naturalne i zdrowe jezioro eutroficzne charakteryzuje się dużą różnorodnością organizmów w nim żyjących, glonów, roślin, a także zwierząt. Tempo procesu eutrofizacji zależy od wielu czynników, m.in. od głębokości jeziora i pokrycia terenu jego zlewni” – podaje Polska Akademia Nauk na łamach portalu „Academia PAN”.
Mazury są regionem, w którym znajduje się wiele jezior eutroficznych. Oznacza to, że wody tych jezior zawierają duże ilości substancji odżywczych, głównie związków azotu i fosforu. Dzięki temu intensywnie rozwijają się w wodzie glony, plankton oraz roślinność wodna. Eutrofizacja jest naturalnym procesem starzenia się jezior, który rozpoczął się po ustąpieniu ostatniego lądolodu około 10-12 tys. lat temu. Początkowo jeziora były ubogie w składniki pokarmowe, jednak z biegiem czasu gromadziły osady i substancje organiczne, przez co stopniowo stawały się coraz bardziej żyzne.
Człowiek przyspieszył eutrofizację
Proces ten został znacznie przyspieszony przez działalność człowieka, szczególnie od drugiej połowy XX w. Do jezior trafiają związki azotu i fosforu, materia organiczna, a także metale ciężkie, szkodliwe dla zdrowia mikroorganizmy takie jak chociażby bakterie typu Escherichia coli pochodzące z nawozów stosowanych w rolnictwie, ścieków komunalnych oraz zanieczyszczeń związanych z rozwojem turystyki. Nadmiar tych substancji powoduje szybki wzrost glonów i sinic, co prowadzi do pogorszenia jakości wody.
„Mniej powszechnymi, ale znaczącymi czynnikami stresogennymi dla ekosystemów jeziornych są zmiany hydrologiczne spowodowane przez człowieka, takie jak sztuczne podniesienie poziomu przez pompowanie wody z innego zbiornika charakteryzującego się odmiennym stanem troficznym” – podaje PAN.
Do eutroficznych jezior Mazur należą między innymi Śniardwy, Mamry, Niegocin, Tałty, Mikołajskie oraz Bełdany.

