
-
W Europie od 9 marca doszło do serii ataków na obiekty żydowskie w Belgii, Holandii i Wielkiej Brytanii, podczas których nikt nie ucierpiał.
-
Za ataki odpowiedzialność ogłosiła nieznana wcześniej grupa Harakat Ashab al-Yamin al-Islamiya, lecz eksperci podkreślają brak dowodów na jej profesjonalizm i sugerują możliwe inspirowanie przez środowiska proirańskie.
-
W odpowiedzi na ataki Belgia wysłała wojsko do ochrony budynków żydowskich, a Holandia zwiększyła obecność uzbrojonych funkcjonariuszy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Od 9 marca w Europie doszło do serii ataków wymierzonych w obiekty żydowskie. Najpierw podłożono ładunek wybuchowy przed synagogą w belgijskim Liege, potem zaatakowano synagogę w Rotterdamie, żydowską szkołę w Amsterdamie.
W poniedziałek nad ranem w Londynie z kolei podpalono cztery pojazdy żydowskiej ochotniczej służby medycznej Hatzola w dzielnicy Golders Green. Holenderska, belgijska i angielska policja traktuje te incydenty jako możliwe przestępstwo z nienawiści o charakterze antysemickim. Podczas ataków nikt nie ucierpiał.
Holandia, Belgia i Wielka Brytania. Seria ataków na obiekty żydowskie w Europie
Według think tanku Międzynarodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu w Hadze (ICCT) do ataków przyznała się nieznana wcześniej grupa Harakat Ashab al-Yamin al-Islamiya (Ruch Sprawiedliwych).
Jej nagrania z wzięciem odpowiedzialności za zamachy były rozpowszechniane głównie na platformach społecznościowych powiązanych z proirańskimi środowiskami, w tym z irackimi szyickimi bojówkami bliskimi tzw. osi oporu.
ICCT podkreśla, że nie ma twardego dowodu na bezpośrednie sprawstwo Iranu, ale cyfrowy ślad i sposób dystrybucji materiałów silnie sugerują co najmniej irańskie zaplecze lub inspirację.
Holenderski publiczny nadawca NOS zwrócił uwagę na jeszcze jeden element: polityczny antropolog i ekspert od Bliskiego Wschodu Younes Saramifar z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie (VU) ocenił, że Ruch Sprawiedliwych „absolutnie nie wygląda na zorganizowaną i spójną grupę„.
Jak dodał, w materiałach towarzyszących nagraniom widać błędy językowe, a autorzy „wyraźnie nie potrafią czytać ani pisać po arabsku jak Arabowie”, co osłabia tezę o profesjonalnej, samodzielnej komórce terrorystycznej.
Iran działa hybrydowo w Europie? Agenci „działają na zlecenie”
W podobnym tonie wypowiedział się w programie flamandzkiego nadawcy VRT „De Afspraak” były belgijski minister sprawiedliwości Paul Van Tigchelt.
Ostrzegł on, że przez wojnę USA i Izraela z Iranem rośnie ryzyko ataków na żydowskie instytucje na Zachodzie, a zagrożenie mogą stanowić nie tylko „uśpione komórki” i samotni sprawcy, lecz przede wszystkim „agenci jednorazowego użytku„, trudni do wykrycia wykonawcy wynajmowani do siania chaosu.
W jego ocenie tacy „sprawcy często nie działają z pobudek ideologicznych, lecz na zlecenie państw takich jak Rosja, Chiny czy Iran„. Teza ma podstawy np. w kwestii ataku na synagogę w Rotterdamie.
Policja zatrzymała czterech podejrzanych w wieku 17-19 lat, którzy pochodzili z miasta Tilburg, ale według doniesień dziennika „De Telegraaf” trzech z nich ma pochodzić z Antyli Holenderskich na Morzu Karaibskim.
„Znak rozpoznawczy współczesnych operacji hybrydowych”. Celem Izrael
ICCT zaznacza, że właśnie taki model – wykorzystywanie lokalnych, często młodych wykonawców za niewielkie pieniądze – staje się znakiem rozpoznawczym współczesnych operacji hybrydowych.
To ma utrudniać identyfikację zleceniodawcy, a zarazem wzmacniać efekt zastraszenia. Najprawdopodobniej też dlatego ataki są przeprowadzane w nocy, aby uniknąć ofiar, a tylko przyciągnąć uwagę mediów.
Eksperci podkreślają, że niezależnie od ostatecznych ustaleń śledczych, fala ataków już teraz pogłębia poczucie zagrożenia w społecznościach żydowskich w Europie.
Belgia potraktowała to na tyle poważnie, że wysłała wojsko do ochrony budynków społeczności żydowskiej, a Holandia zwiększyła ochronę poprzez dodatkowych funkcjonariuszy z bronią maszynową.

