Orban grozi Brukseli przed wyborami. „Po wyborach się nią zajmiemy”

Ostre słowa pod adresem Brukseli 

W wystąpieniu w Budapeszcie Viktor Orban nie szczędził słów krytyki wobec instytucji unijnych. – Brukselska machina represji na Węgrzech nadal działa, ale po wyborach się nią zajmiemy – zapowiedział. Premier mówił o „pseudoobywatelskich organizacjach, przekupionych dziennikarzach, sędziach, politykach, algorytmach i biurokratach obracających milionami euro”, które mają ograniczać węgierską suwerenność. – Wpływy zagraniczne muszą zostać wypchnięte – podkreślił. Orban powołał się także na raport amerykańskiego Kongresu krytykujący Komisję Europejską za naciski na firmy technologiczne w sprawie moderowania treści przed wyborami w części państw UE. – Ci, którzy kochają wolność, powinni bać się nie Wschodu, ale Brukseli – stwierdził. 

„To nie opozycja jest przeciwnikiem” 

Premier przekonywał, że jego prawdziwym przeciwnikiem nie są węgierskie partie opozycyjne, lecz unijny establishment. – Już wiemy, że naszymi przeciwnikami nie są węgierskie partie opozycyjne – czy to TISZA, czy Koalicja Demokratyczna. Naszymi przeciwnikami są ich brukselscy właściciele – powiedział. Na krajowym podwórku najmocniej uderzył w największe ugrupowanie opozycyjne – TISZA, określając je jako „twór Brukseli”. Lider partii, Peter Magyar, według Orbana ma być wspierany przez zagraniczne interesy. W przemówieniu padły też nazwy konkretnych firm: Shell i Erste. Szef rządu sugerował, że zachodnie koncerny i „elita bankowa” przygotowują się do przejęcia władzy w Budapeszcie, a wojna w Ukrainie ma im przynosić korzyści. 

Zobacz wideo Węgry blokują ekstradycję Ziobry

Energia, wojna i „międzynarodowy wielki biznes” 

Orban ostrzegał, że Europę zabiją „paraliżujące koszty energii i nadmierne regulacje”. Jednocześnie podkreślał, że Węgry wciąż mają alternatywę. Zapewniał, że w 2025 roku wynegocjował porozumienia z przywódcami USA, Rosji i Turcji, które mają zagwarantować krajowi dostęp do przystępnej cenowo ropy i gazu z Rosji. Premier oskarżył też „międzynarodowy wielki biznes” o dążenie do przedłużania wojny w Ukrainie „rękami samych Ukraińców lub – jeśli to konieczne – rękami innych narodów Europy Środkowej”. – Czas, aby Węgry się obudziły i potraktowały poważnie – śmiertelnie poważnie – to, do czego przygotowuje się międzynarodowy wielki biznes – mówił. 

Niepewne sondaże dla Fideszu 

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Rządzący Fidesz po raz pierwszy od lat mierzy się z wyraźnym wyzwaniem ze strony zjednoczonej opozycji. Większość niezależnych sondaży wskazuje, że TISZA ma od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad partią Orbana. Taka sytuacja utrzymuje się od kilku miesięcy. Według sondaży to nawet kilkanaście punktów procentowych straty Fideszu. Tak dużej straty Orban jeszcze nie miał. Choć eksperci wskazują, że premierowi Węgier wielokrotnie udawało się zmobilizować elektorat w ostatniej chwili, to tym razem może się okazać, że strata jest zbyt duża. To może być przyczyna tak ostrego ataku na politycznych przeciwników w przemówieniu. 

Czytaj także: Iran fortyfikuje kompleksy nuklearne. USA z coraz większymi siłami na Bliskim Wschodzie

Źródła:RMF FM, IAR, Gazeta.pl

Udział
Exit mobile version