
– Zełenski przesyłał pieniądze proukraińskiemu kandydatowi w wyborach prezydenckich w USA, mierzącemu się z Donaldem Trumpem – tłumaczył Orban w opublikowanym w piątek (27 marca) nagraniu na Facebooku. Skomentował także śledztwo w sprawie zatrzymanego na terenie Węgier ukraińskiego konwoju bankowego.
Zełenski „płaci ukraińskim złotem i dolarami”
– Śledztwo w sprawie ukraińskiego konwoju z pieniędzmi ujawniło, że pieniądze płynęły nie tylko z Zachodu na Ukrainę, ale też w przeciwnym kierunku. Ze zubożałej Ukrainy wysyłano miliardy dolarów na Zachód, przez Węgry. Znaczna część tej sumy trafiała do USA. Zełenski płaci ukraińskim złotem i dolarami tym, którzy chcą wspierać ukraińską wojnę – uważa węgierski premier. – To samo robią teraz na Węgrzech. Chcą tu proukraińskiego rządu, wysyłają swoich agentów, pomagają proukraińskiej opozycji – podkreślił Orban i dodał, że węgierskie władze „położą temu kres”.
5 marca węgierska agencja antyterrorystyczna przeprowadziła nalot na dwa opancerzone pojazdy należące do ukraińskiego państwowego banku Oszczadbank, które transportowały przez Węgry gotówkę z Austrii do Ukrainy w ramach rutynowego przejazdu. Zatrzymano siedmiu pracowników banku oraz skonfiskowano ok. 82 mln dolarów w gotówce i złoto. Po ponad dobie zatrzymanych deportowano do Ukrainy i objęto zakazem wjazdu do strefy Schengen. Zarekwirowany ładunek pozostaje na Węgrzech.
Orban: Zełenski wspiera demokratów
Władze Węgier podały, że prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy przez przewoźników z Ukrainy. Portal śledczy VSquare, który powołuje się na źródła bliskie sprawie, ujawnił następnie, że celem operacji nie było egzekwowanie prawa, ale wywołanie kryzysu dyplomatycznego między Węgrami i Ukrainą, który mógłby przynieść korzyści premierowi Orbanowi w przedwyborczej kampanii.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.
Czytaj także: Moskwa potrzebuje zarówno Budapesztu, jak i Bratysławy. A jeśli Orbán przegra, w Brukseli pozostanie tylko jeden polityk, który reprezentuje jej interesy – pisze na Wyborcza.pl Samuel Marec.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik

