
-
Kongresmen Al Green został wyproszony z sali obrad Izby Reprezentantów przed orędziem Donalda Trumpa z powodu transparentu z napisem „Czarni nie są małpami”.
-
Liderzy Partii Demokratycznej apelowali do członków o zachowanie ciszy podczas przemówienia prezydenta i rezygnację z transparentów.
-
Transparent odnosił się do udostępnionego przez Trumpa nagrania przedstawiającego Baracka i Michelle Obamów jako małpy. Administracja tłumaczyła to błędem pracownika.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kongresmen Stanów Zjednoczonych Al Green został wyprowadzony z sali obrad Izby Reprezentantów kilka minut przed rozpoczęciem orędzia prezydenta Donalda Trumpa. Z relacji stacji CNN wynika, że powodem miał być transparent z napisem „Czarnoskórzy nie są małpami”, który trzymał demokrata.
– Chciałem, żeby prezydent to zobaczył i on to zobaczył. Powiedziałem mu, że czarnoskórzy ludzie nie są małpami, a to, co zrobił, było rasistowskie i on o tym wie. Ale czasami musimy dać mu publicznie do zrozumienia, że o tym wiemy – powiedział w rozmowie z CNN 78-letni kongresmen.
Kongresmen wyproszono przed przemówieniem Trumpa. Jest zagorzałym przeciwnikiem prezydenta
Stacja dodaje, że Al Green jest zagorzałym przeciwnikiem Trumpa i słynie z wielokrotnych działań na rzecz impeachmentu prezydenta USA. Ponadto brał on udział w próbie wcześniejszego zakłócenia jednego z przemówień amerykańskiego przywódcy w Kapitolu.
Ze względu na wcześniejszą działalność Greena demokraci mieli spodziewać się publicznego protestu z jego strony. Tym bardziej że – jak przypomina CNN – w przyszłym tygodniu będą miały miejsce prawybory, w których 78-latek zmierzy się z innym członkiem partii.
Z tego powodu przed wtorkowym wystąpieniem Donalda Trumpa demokraci mieli zaapelować do swoich polityków o zachowanie ciszy w trakcie przemowy prezydenta lub całkowitą rezygnację z udziału w wydarzeniu.
Przywódcy partii mieli bowiem obawiać się, że zachowanie ich członków mogłoby odwrócić uwagę od Donalda Trumpa, który – ich zdaniem – znajduje się w „najgorszym momencie” swojej politycznej kariery.
USA. Demokraci obawiali się skandalu. Zaapelowali do swoich polityków
Demokraci mieli również poprosić swoich polityków, aby nie przynosili żadnych transparentów, które mogłyby doprowadzić do niezręcznych sytuacji lub wywołać skandal.
– Istniało porozumienie, że członkowie albo planują uczestniczyć w wydarzeniu, albo ci, którzy nie zamierzają w nim uczestniczyć, będą bojkotować wydarzenie i wyrażać swój sprzeciw wobec Donalda Trumpa i wielu innych różnych kwestii, które będą miały miejsce – mówił we wtorek lider demokratów w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries.
Jeffries dodawał wówczas ponadto, że „nie obawia się”, iż ktokolwiek sprzeciwi się jego woli.
Sam Al Green pytany, czy sprzeciwił się poleceniom liderów swojej partii, stanowczo zaprzeczył. – Nie sprzeciwiam się kierownictwu. Chcę tylko zwrócić uwagę prezydentowi na pewną kwestię – podkreślił.
– W pewnym momencie nie można pozwolić, aby rasizm trwał dalej. Jeśli się go toleruje, utrwala się go. Odmawiam tolerowania rasizmu. Prezydent musi wiedzieć, że czarni ludzie nie są małpami i powinien przeprosić za to, co zrobił – dodał Green.
Trump zamieścił obraźliwe nagranie. Widniał na nim przerobiony wizerunek Obamów
„Modlę się, by to był fejk, bo to jest najbardziej rasistowska rzecz pochodząca z tego Białego Domu, jaką widziałem. Prezydent powinien to usunąć” – napisał wówczas czarnoskóry senator republikanów Tim Scott.
Dodajmy, że – jak informował serwis Axios – fragment z parą Obamów pochodził z wideo, będącego karykaturą „Króla lwa”. W nagraniu wykorzystano też twarze innych polityków Partii Demokratycznej, przedstawionych jako zwierzęta.
Biały Dom tłumaczył wówczas, że wpis został zamieszczony w wyniku błędu „przez jednego z pracowników administracji, a następnie usunięty”.
Donald Trump odmówił natomiast przeprosin za udostępnienie nagrania, twierdząc, że nie widział końcowych klatek zawierających obraźliwą treść. Ponadto – podobnie jak jego administracja – winą obarczył jednego z pracowników.

